• <
nauta_2024

Kobieta w branży morskiej – perspektywa na zrównoważony rozwój

Strona główna Przemysł Stoczniowy, Przemysł Morski, Stocznie, Statki Kobieta w branży morskiej – perspektywa na zrównoważony rozwój

Partnerzy portalu

Fot. Damen

Katarzyna Romantowska-Jaskólska to Dyrektorka Zarządzająca Damen Engineering Gdańsk. W rozmowie z portalem GospodarkaMorska.pl opowiada o perspektywie branży morskiej na zrównoważony rozwój i swoich doświadczeniach w zawodzie.

Katarzyna Romantowska-Jaskólska, wliczając lata nauki, od 30 lat nieprzerwanie związana z europejską branżą stoczniową. Zdobywała doświadczenie na różnych specjalistycznych i menażerskich stanowiskach w organizacjach polskich, norweskiej, obecnie holenderskiej. Od ponad dziewięciu lat jako Dyrektor Zarządzający Damen Engineering Gdańsk rozwija biuro inżyniersko - projektowe specjalizujące się w projektach koncepcyjnych i technicznych statków dla grupy Damen.

Czemu zdecydowała się pani na pójście w kierunku branży morskiej?

To nie była do końca świadoma decyzja i wpłynęło na nią wiele czynników. Moja kariera rozpoczęła się od impulsu. Mam starszego brata, który zdecydował się na naukę w Technicznych Szkołach Budownictwa Okrętowego Conradinum. Kiedy przyszedł mój czas na wybór szkoły średniej, naturalnie przyjęłam, że właśnie taka szkoła to może być miejsce dla mnie.

Po szkole podstawowej po prostu zdałam do technikum budowy okrętów, tak jak brat. Sama podjęłam tę decyzję i na początku nie mówiłam nic rodzicom. Jak już zostałam przyjęta na listę, rodzice byli zaskoczeni, ale pozwolili mi zmierzyć się z konsekwencjami mojego wyboru. Na początku roku szkolnego okazało się, że przez trzy najbliższe lata nauk, w każdym tygodniu spędzę jeden dzień w stoczni. To był 1988 rok i muszę przyznać, że w tamtym czasie Stocznia Gdańska to było duże wyzwanie dla nastolatki. Na pierwszych zajęciach dostałam kombinezon roboczy, buty okute metalem dla ochrony palców, kask i pilnik. Powiedziano mi, że będziemy robić młotek. Wychodząc z zajęć, jadąc do domu tramwajem, lały mi się łzy.

Nie chciałam jednak dać innym satysfakcji, że tego nie udźwignę. Gdy po powrocie z pierwszych zajęć w stoczni, mój tata zapytał mnie czy zmieniamy szkołę, powiedziałam że, nie. Pierwsze dni praktyk w stoczni były trudne, jednak  z miesiąca na miesiąc oswajałam się z realiami, radziłam sobie. Wiele tematów mnie po prostu ciekawiło. 5 lat w technikum budowy okrętów bardzo mnie ukształtowało i na pewno miało ogromny wpływ na moją karierę zawodową. Zawsze postrzegano moją obecność w kategorii różnic, głównie różnicy płci. Wyróżniałam się, bo byłam dziewczyną. Nauczyłam się jednak wykorzystywać różnicę tak aby, pracowała na korzyść mojego, choćby niewielkiego otoczenia. W tej branży musisz grać na zespół, a nie na siebie, jak mawiają siatkarze. Projektowanie i budowa statku to praca zespołowa. Kobiety stawiają na współpracę, to nasza naturalna przewaga, więc tu prośba do kobiet, wykorzystujmy tę swoją naturalną przewagę, stawiajmy na współpracę i tym samym osiągajmy z zespołem więcej lepszego. Jestem w branży już 30 lat, nie osiągnęłabym wiele, gdybym grała wyłącznie na siebie.

Czy miała pani jakieś obawy wchodząc w ten świat?

Nie, wchodząc w ten świat zupełnie nie. Jednak, różne obawy i dysonans społeczny, w pewien sposób był i jest odczuwalny przez lata pracy. Świat dawał mi odczuć to, że jestem kobietą. Ponieważ wcześniej zaczęłam, wyrobiłam w sobie mechanizmy, żeby sobie z tym radzić. Ale na początku nie miałam obaw, bo nie miałam skąd ich mieć.

Jak wygląda praca w tej branży z kobiecej perspektywy?

Gdy rozpoczęłam pracę zawodową naturalnym było, że kobiet w branży jest niewiele. Standardy zachowań, rozwiązania techniczne i zarządcze, opinie, wszystko to, o czym dziś się mówi, kulturę organizacji, tworzyli mężczyźni.

Kobiety w branży,  w tym również ja, automatycznie musiały równać do standardu męskiego. Bardzo bym chciała, żeby na przykład moja córka i inne młode kobiety nie musiały się podporządkowywać funkcjonując w męskich środowiskach. Stąd moje zainteresowanie różnorodnością i chęć promowania różnorodności w miejscu pracy. W byciu profesjonalistą lub profesjonalistką nie bardzo widzę miejsce na płeć. Wiemy kiedy ktoś jest dobrym fachowcem, świetnie wykonuje swój zawód np. technika, inżyniera czy managera. Na profesjonalną ocenę osiągnięć zawodowych płeć nie powinna mieć żadnego wpływu, tylko poziom umiejętności i kompetencje.

Branża ma dużo do zaoferowania, różnorodne ścieżki kariery, wymagające wachlarza umiejętności i kompetencji. Nadal w branży mocno dominują mężczyźni, ale to nie znaczy, że musi tak pozostać na zawsze. W Polsce, w branży projektowej, stoczniowej, dziś pracuje około 30% kobiet. Kobiety, które tę branże znają, pracują, na swój i tym samym branży sukces. Absolutnie zasługują, aby doceniać ich wiedzę i profesjonalizm. Kobiety z naturalnym dla siebie, koncyliacyjnym podejściem są absolutnie niezbędne, aby odejść np. od procedur i hierarchii, wzmacniać dialog i współpracę.  

Z czego to wynika?

Proporcja kobiet studiujących na kierunkach technicznych przekłada się na ilość kandydatek i kandydatów do pracy. Jeśli naturalnie podniesiemy zainteresowanie młodych kobiet tymi kierunkami, to się przełoży na wzrost ilości kandydatek do pracy również w branży morskiej. Ta branża ma ogromny potencjał, zarówno jeśli chodzi o rozwój mężczyzn, jak i kobiet. Trzeba to tylko atrakcyjnie młodym ludziom pokazać. Atrakcyjny wizerunek branży morskiej jest w interesie samej branży. Potrzeba jednak ponad firmowej i ponad instytucjonalnej współpracy w profesjonalnym kreowaniu tego wizerunku. To samo odnosi się do innych kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem, bez współpracy będzie nam trudno branże rozwijać, tak aby skorzystać z szans jakie niosą globalne trendy.

Nawiązując do innych aspektów zrównoważonego rozwoju, jak pani to widzi w kontekście branży morskiej?

Widzę dążenie do zrównoważenia każdego aspektu działalności biznesowej, jako szanse na rozwój. Żaden biznes, również biznes z naszej branży nie może szkodzić. Globalne trendy i wynikające z nich wymagania dla gospodarki światowej i europejskiej np. dotyczące zmniejszania emisji CO2 oraz idących za tym zmian służących ochronie klimatu postrzegam pragmatycznie, jako cele do zrealizowania, a nie wymysł marketingowy czy kosztowny reżim raportowy. Uważnie śledzę rozwój trendów: transformację energetyczną, dążenie do redukcji emisji w procesie jako całości i szybki postęp cyfryzacji. Główni gracze w branży komunikują wyraźnie co te trendy dla nas znaczą. Lecz nie tylko główni gracze muszą się z nimi mierzyć. To są wyzwania, które odnoszą się do nas wszystkich funkcjonujących w branży morskiej. Otóż, dążenie do zrównoważonego rozwoju, dekarbonizacja żeglugi, procesów wytwarzania i zmiana energetycznego miksu, cyfryzacja - właśnie te duże trendy sprzyjają, żeby tę branżę zorganizować na nowo. To jest ogromna szansa, którą należy wykorzystać, aby posadzić przy stole ekspertów z różnych dziedzin, ponad tzw. silosami, wypracowywać nowe modele działania i działać.  

Dodatkowo sytuacja geopolityczna wyostrzyła postrzeganie branży morskiej, jako tej strategicznie ważnej dla szeroko pojętego bezpieczeństwa Europy.   

Co pani zdaniem powinno zmienić się w pierwszej kolejności?

To jest bardzo trudne pytanie. Stawiam na to, że w pierwszej kolejności powinniśmy wzmacniać świadomość, że przemysł morski przechodzi jedną z największych przemian w swojej historii – ośmielimy się powiedzieć, że największą jak dotąd. Dla kontekstu: przejście od żagli do statków o napędzie parowym zajęło nam około 100 lat. A potem kolejne 130 lat na zmianę statków napędzanych silnikami spalinowymi. A teraz mówimy o globalnej transformacji energetycznej i technologicznej mającej na celu osiągnięcie neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla w ciągu zaledwie 25 lat. I co ciekawe, znowu mówimy o energetyce wiatrowej i żaglach!

Zmiana w branży jest kompleksowa i dotyczy fundamentalnych wymagań statutowych, całego cyklu projektowania i wytwarzania produktu, modelu biznesowego, a przede wszystkim dotyczy każdego człowieka w organizacji, pracującego na lądzie czy na statku. Bez zaangażowania ludzi ta zmiana nie będzie w ogóle możliwa.

Myślę, że jeśli tylko zrozumiemy, co się dzieje wokoło, zwrócimy uwagę na te wielkie trendy, nasze wnioski oprzemy na twardych faktach, nie na opiniach, to wyłoni się gotowy plan działania. Pierwszy raz jesteśmy świadkami tak jasno formowanych celów dla całości w branży w Europie i na świecie. Warto to wykorzystać i warto zadać sobie trochę trudu, żeby zrozumieć, co się dzieje i co to dla nas znaczy.

Co powinni robić ludzie, aby wspierać dekarbonizację?

Moim zdaniem, wspierać dążenie do redukcji emisji szkodliwych gazów. Jednakże wspierać mądrze, czyli podchodzić do problemu całościowo, nie wybiórczo, rozważając cały cykl życia produktu. Mówiąc bardziej konkretnie to np. wymagać od polityków, aby polityka rządowa, regulacje, wprowadzane przepisy i normy ograniczające emisje promowały podejście całościowe. Dodatkowo jako biznes  powinniśmy inwestować w zieloną infrastrukturę, domagać się użytecznych rozwiązań finansowych, wspierających modernizacje np. sieci energetycznych i transportu, w tym transportu wodnego. Powinniśmy również postawić na badania i rozwój nowych technologii, które mogą pomóc w redukcji emisji. Przykładowo technologie wodorowe, bio paliwa i inne alternatywne źródła energii. Dodatkowo w poszukiwaniu i wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań wpierających dekarbonizację postawmy na współpracę, wszyscy to powtarzają, ale ja naprawdę w to wierzę. Nie dalej jak dzisiaj, miałam okazję spotkać się z polskim startupem, który przedstawił własne rozwiązanie używające algorytmu sztucznej inteligencji. Nie miało to wiele wspólnego z redukcją CO2 w transporcie i nie tego dotyczyło. Spotkanie nie było zainicjowane tradycyjnym zapytaniem ofertowym, na zasadzie „chcemy wam coś sprzedać”. To był impuls, który wyszedł dzięki inicjatywie „jak działać mądrzej, jak oszczędzać zasoby i czas” spotkał się z drugim impulsem: „tworzymy narzędzie, przetestujmy je wspólnie”. Dwa impulsy wystarczyły, aby zacząć działać. Postanowiliśmy, że odkryjemy wspólnie, gdzie nowe podejście może mieć najlepsze zastosowanie i podzielimy się wnioskami. Na dzień dobry w takiej relacji konieczna jest otwartość i chęć do działania. Współpraca dużych z małymi, współpraca regulatora z biznesem, współpraca instytucji finansujących, instytucji ubezpieczających, operatorów, dostawców to jest dzisiaj absolutna konieczność, aby szukać nowych dróg i testować nowe rozwiązania, w tym niskoemisyjne napędy.

Jeśli biznes nie będzie cenił umiejętności współpracy, nie będzie umiał jej inicjować i czerpać z partnerstw sformalizowanych lub niesformalizowanych, to będzie pozostawał w tyle na drodze do rozwoju. Umiejętność współpracy i szacunek do partnerów biznesowych i wspólne wypracowywanie rozwiązań, to absolutna podstawa na drodze do zrównoważonego rozwoju w tym do redukcji emisji CO2.

Czy branża jest otwarta na zmiany?

Mamy w branży dużo niepewności choć wyraźnie daje się odczytać sygnały szczególnie od dużych organizacji, które są na rynku lata, w co inwestują, że inicjują takie czy inne działanie i jakie wdrażają zmiany, w jakim idą kierunku. Trzeba zapytać, czy ludzie z branży są gotowi na zmiany? Biznes robią ludzie. Na koniec dnia to wszystko sprowadza się do jednego człowieka i do tego, czy to ten dany człowiek jest gotowy na zmiany, czy odważy się zakwestionować dzisiejszy status quo i spróbuje zrobić zadanie,  inaczej niż robił je do tej pory.

Widzę też konkretne przykłady na to, że w wielu firmach osoby decyzyjne otwierają się na zmiany. I to bardzo cieszy.

Jak widzi pani najbliższą przyszłość w temacie dekarbonizacji branży morskiej?

Przez ostatnie dwa lata, jako biuro projektowo-inżynierskie, z każdym zapytaniem ofertowym dostrzegamy że, armatorzy mają potrzebę, żeby analizować i porównywać dostępne dzisiaj rozwiązania niskoemisyjnych napędów. Szukają rekomendacji projektantów i producentów, śledzą rozwój technologii niskoemisyjnych. Tu dla nas, jako biznesu jest szansa. Profesjonalny projektant, a dokładnie interdyscyplinarny zespół projektantów, powinien być zaufanym partnerem dla armatora i pomóc, zarekomendować wybór rozwiania. W planach inwestycyjnych i portfoliach projektów dekarbonizacja już jest,  ma konkretny wymiar. To, które rozwiązanie się sprawdzi u danego armatora zależy od typu jednostki i jej głównej funkcjonalności, od rejonu pływania, od zamożności armatora, od jego planu biznesowego. Dekarbonizacja - czyli dążenie do zmniejszenia emisji CO2 się dzieje. Są dostępne bardzo konkretne rozwiązania, które dzisiaj integrujemy ze statkiem. Z drugiej strony, jest cały wachlarz możliwości do odkrycia i widzimy że trzeba zainwestować w dalsze badania i rozwój, żeby przyspieszyć na drodze do celu net zero i tym samym pogłębić trend dekarbonizacji.

Czyli kwestia dekarbonizacji jest już stale brana pod uwagę przy tworzeniu projektów?

Tak, inżynierowie się uczą, co w technicznych szczegółach znaczy: metanol driven, co znaczy ammonia driven, co to znaczy w porównaniu do tradycyjnego rozwiązania, co znaczy carbon capture i co znaczy battery driven, na jaką trasę, jak i kiedy ładować? Jakie koszty ekonomiczne muszą być zbalansowane? Pytania się mnożą, wybijają z rutyny. Na "stołach projektowych" leży całe portfolio wyzwań związanych z dekarbonizacją. Jestem również przekonana, że za przysłowiową chwilę, kiedy będziemy mieli więcej danych, zostaną wypracowane lub ulepszone standardy techniczne, rankingi efektywności rozwiązań dekarbonizacyjnych. Mam nadzieje, że przejdziemy od tzw. trybu rozpoznania problemu w tryb rutynowej sprawności operacyjnej w integracji niskoemisyjnych napędów. Dziś z rutyny zostaliśmy wytrąceni, podkreślę, że to bardzo dobrze, że tak się stało.

Jakie w takim razie największe przeciwności może napotkać branża w kierunku zmiany na lepsze?

Patrzę na to w następujący sposób: jasne cele IMO i EU i wspierające realizację tych celów rygorystyczne przepisy, jak i polityki regionalne w państwach członkowskich IMO, które formalnie przyjęły cele redukcji emisji, czyli do 2030, w niecałe 6 lat, zredukować ilość gazów cieplarnianych o 20%, w porównaniu z poziomem z 2008. Ponadto, zmniejszenie intensywności emisji CO2 o 40%, co dla transportu, również morskiego oznacza zmniejszenie emisji CO2 w trakcie pracy transportowej. Dodatkowo cel, "aż" 5% wykorzystania paliw o zerowej emisji CO2 pokazuje, że jeszcze dużo czasu upłynie zanim na dużą skale będą dostępne paliwa o zerowej emisji CO2. Dlatego, aby obejść barierę dostępności niskoemisyjnych paliw na szeroką skalę i nie tracić czasu, bardzo ważne dziś jest wykorzystanie wszystkich innych środków poprawy efektywności energetycznej.

Co poradziłaby pani ludziom związanym z branżą, aby szli w kierunku dekarbonizacji?

Poradziłabym, aby zaplanowali swoją drogę w kierunku obniżenia emisji. Niezależnie czy są małym, czy dużym biznesem. Jak to zrobić? Rozejrzeć się i podejrzeć jak to robią inni, np. w raportach ESG, w których firmy transparentnie podają co robią dzisiaj, do jakich celów neutralności emisji zmierzają, jak chcą te cele osiągnąć w średnim i długim terminie. Polecając tzw. benchmark i lekturę partnerskich raportów ESG, mam pełną świadomość, że mamy różne możliwości i przyswajamy zmiany w różnym tempie. Jednak, jak wspomniałam, polecam zaplanowanie działań, raporty innych otworzą nam oczy na opcje do przeanalizowania. Ułatwi to wybór własnej drogi, a potem dalsze monitorowanie naszych własnych postępów na drodze do zrównoważonego rozwoju.  

Partnerzy portalu

aste_390x150_2023

Dziękujemy za wysłane grafiki.