Nocą z niedzieli na poniedziałek doszło do kolizji statków w terminalu DCT w Gdańsku. Choć zdarzenie było niegroźne, jedna z jednostek potrzebuje naprawy.
Jak informowaliśmy w poniedziałek, w DCT przy nabrzeżu T1 doszło do kolizji dwóch kontenerowców. Jak powiedział kierownik KGK Kapitanatu Portu Gdańsk Bohdan Mociewicz, ze wstępnych ustaleń wynika, że pływający pod holenderską flagą Escape za wcześnie zrestartował silnik i uderzył w rufę stojącego przed nim Hanni, pływającego pod banderą niemiecką.
– To był błąd techniczny albo ludzki. Uszkodzenia nie są duże, bo nie odbywało się to przy dużej prędkości – mówił Mociewicz.
Kapitanat zajmuje się ustalaniem szczegółów zdarzenia. O sprawie poinformowana została również Państwowa Komisja Wypadków Morskich.
Urząd Morski w Gdyni poinformował, że nie doszło do zanieczyszczenia wód portowych, nikt też nie ucierpiał. Nie ma także w tej chwili podstaw do orzeczenia winy i nałożenia kary.
Magdalena Kierzkowska z Urzędu Morskiego powiedziała także, że Escape otrzymał niezbędne zgody klasyfikatora żeby wyruszyć w dalszą podróż, co oznacza, że statek nie odniósł znaczących uszkodzeń. Jednostka dopłynęła już do docelowego portu w rosyjskim Bałtyjsku. Inaczej sprawy mają się z Hanni, który wciąż cumuje przy nabrzeżu DCT. Kierzkowska dodała, że ten statek wymaga napraw stoczniowych.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
FRS Windcat odebrał nowy statek z kadłubem z Polski
Rośnie potencjał podażowy LNG. Inwestycje na rynku amerykańskim ustabilizują rynek [ANALIZA]
Na masowcach marynarze pracują bezpieczniej. Statki jednak wciąż toną i są przedmiotem zbrojnych ataków
TT-Line zamówiło kolejny prom nowej generacji
Oświadczenie prezesa PŻB S.A. w sprawie przedstawionych mu zarzutów
USA chce szybko zbudować okręty. Pyta w Korei