• <
nauta_2024

Henryk Śniegocki: PRS uczestniczy w rozwoju gospodarki morskiej

Strona główna Przemysł Stoczniowy, Przemysł Morski, Stocznie, Statki Henryk Śniegocki: PRS uczestniczy w rozwoju gospodarki morskiej

Partnerzy portalu

Henryk Śniegocki: PRS uczestniczy w rozwoju gospodarki morskiej - GospodarkaMorska.pl

O nadchodzących wyzwaniach dla branży morskiej i wizji rozwoju Polskiego Rejestru Statków rozmawiamy z prezesem PRS, dr hab. inż. kpt. ż.w. Henrykiem Śniegockim.

Żyjemy w czasach transformacji energetycznej wynikającej z wyzwań klimatycznych, zmian geopolitycznych na wschodzie. Pojawia się w tym temacie kilka istotnych elementów. Pierwszym z nich jest morska energetyka wiatrowa. PRS jest zaangażowany od samego początku w ten sektor energetyki. Jesteście instytucją, która jest w pewien sposób najbliżej tych inwestycji i w naturalny sposób musi być w nie zaangażowana. Jak pan postrzega rolę PRS w procesie budowy, obsługi, serwisu, a potem funkcjonowania morskich farm wiatrowych?

Rola PRS jest szczególna, dlatego że stawia nas w niej ustawa, w oparciu o którą PRS działa. Nadaje ona naszej działalności szczególnego charakteru. W zamian za to, że nie odprowadzamy dywidendy, jesteśmy zobligowani do inwestowania czy wspomagania szeroko pojętego bezpieczeństwa, w szczególności morskiego. Jeżeli chodzi o energetykę wiatrową, to dla Polski jest to rzecz nowa, a więc po pierwsze trzeba stworzyć jakieś wymogi prawne co do możliwości instalowania, a później funkcjonowania wiatraków na morzu. Polski Rejestr Statków wspomaga w tym działalność ministerstwa, oczywiście w tym zakresie, w jakim jesteśmy o to proszeni. Dodatkowo sami tworzymy przepisy na okoliczność budowy i eksploatacji czy później demontażu wiatraków w przemyśle offshore wind. Mamy tu podobny charakter działania co przy klasyfikacji statków. Tam także działamy w oparciu o przepisy Polskiego Rejestru Statków. Tworzenie przepisów to jedna rzecz, ale nie moglibyśmy tej działalności podjąć, gdybyśmy nie mieli inspektorów, którzy mają odpowiednie kwalifikacje. W Pionie Nadzorów Przemysłowych mamy zespół, który już wykonał dużo pracy w tym zakresie i przygotowuje się do dalszych działań związanych z certyfikacją i doradztwem w budowie wiatraków. Zakres tych prac jest tak duży, że nasz zespół wymaga rozbudowy. Poza tym będziemy także zdobywali nowe kompetencje – cały czas to robimy. Nasz zespół nie dość, że szkoli się sam, to jeszcze wiedzę, którą już posiada, przekazuje na konferencjach, spotkaniach, które ostatnio bardzo często mają miejsce.

W kwestii morskiej energetyki wiatrowej dużo się mówi o local contencie. Od takich firm jak PRS w olbrzymim stopniu zależy udział polskich firm w inwestycjach. Jak pan postrzega kwestię local contentu i jego znaczenie dla polskiej gospodarki?

Jak wiemy, kwoty przewidziane na budowę farm wiatrowych na morzu są olbrzymie. Natomiast decydentami są deweloperzy. To oni kształtują local content. Wiadomo, że główną rolę w budowie wiatraków będą odgrywały firmy zachodnie, które mają doświadczenie. Od zapisów w umowach z tymi firmami, zapisów, które wynegocjują deweloperzy, będzie ten local content uzależniony. Ja obawiam się tylko jednej rzeczy – że zapisy w umowach mogą być niewystarczające, a udział polskich firm ograniczy się do wykorzystania polskich podmiotów do prac dla dużych zachodnich koncernów. Uważam, że tak duże przedsięwzięcia powinny umożliwić budowanie kompetencji w polskich firmach. Uczestnictwo w budowie MFW powinno dać możliwość wykształcenia nowych kadr w firmach, by w przyszłości nasze firmy mogły samodzielnie wykonywać tego typu przedsięwzięcia.

Nowy kierunek energetyczny zmierza też w stronę atomu i wodoru. Te elementy układanki energetycznej kładą również bardzo mocne akcenty na wybrzeże kraju – chodzi nie tylko o sam dostęp do morza, ale także o interakcję z morską energetyką wiatrową, żeglugą... Energetyka zbliża się do wybrzeża. Jak PRS postrzega szanse w inwestycjach w energetykę atomową i wodór?

Wyrażę mój osobisty pogląd w oparciu o background akademicki i kontakty. Uważam, że finalnie, jeśli chodzi o energetykę i napędy na dużych statkach, to przyszłość jest w atomie – w małych, kapsułowych elektrowniach na lądzie SMRach, ale i siłowniach na dużych statkach. Mamy już okręty z napędem atomowym. Te siłownie są bardzo drogie i wydawałoby się, że na ten moment jeszcze nie tak bezpieczne, żeby mogły być w sposób masowy produkowane i instalowane. Ale wróćmy do początków całej tej sytuacji: na początku mieliśmy duże wzrosty cen ropy. Pozwoliły one na to, że eksploatacja złóż naftowych wyszła w morze, morska energetyka wiatrowa stała się bardzo opłacalna, mimo że eksploatacja tam jest bardzo droga. Spójrzmy też na to, co się stało w temacie magazynowania energii, w technologii baterii. Nawet telefony komórkowe kiedyś były wielkimi cegłami, po czym się bardzo zminiaturyzowały. Duży postęp jest spowodowany dużymi nakładami na szukanie nowych alternatywnych źródeł czy komponentów, które by ułatwiały funkcjonowanie, napędów, komunikacji. Podobna historia będzie w energetyce. Obecnie w Polsce mówi się już poważnie o kapsułowych elektrowniach, a polskie zespoły projektowe w PKN Orlen i PGE intensywnie pracują nad wdrożeniem technologii jądrowej.

Pamiętam moje początki w PRS-ie i posiedzenie IACS-u. Powstał w nim nowy komitet dotyczący dekarbonizacji. Uznano ten problem za bardzo ważny, mówiono o LNG, o wodorze. I jeden głos na sali powiedział: „nie zapominajcie o atomie!”. Atom, tam gdzie potrzeba dużo energii, oraz wodór tam, gdziem można będzie go łatwo tankować, uzupełniać zapasy. Jeśli chodzi o duże statki wodór raczej się nie sprawdzi. Gdybyśmy go wozili w formie gazowej zabrakłoby przestrzeni na ładunek. Używanie go w formie ciekłej jest bardzo skomplikowane technologicznie. A zatem – wodór tak, na lądzie, na małych przybrzeżnych jednostkach. Na dużych – siłownie atomowe.

Świadczycie szereg usług klasyfikacyjnych, certyfikacyjnych, konsultingowych. Na które potencjalni kontrahenci powinni teraz zwrócić szczególną uwagę? W których widzi pan szczególną wartość dodaną, którą możecie własnym klientom zaoferować?

Polski Rejestr Statków zawsze był postrzegany jako instytucja, która świadczy usługi dla statków. Ktoś z południa kraju, patrząc na naszą nazwę, wyobraża sobie, że po prostu rejestrujemy statki. Nie ma wiedzy o tym, że wydajemy szereg certyfikatów z upoważnienia administracji morskich – nawiasem mówiąc mamy upoważnienia na to od ponad 40 państw. Te certyfikaty poświadczają, że statki spełniają wymogi bezpieczeństwa i ekologii. mogą bezpiecznie pływać, przewozić ludzi i ładunki. Tym zajmuje się Pion Okrętowy. Mamy jednak jeszcze pion Nadzorów Przemysłowych i Pion Certyfikacyjny. Pion Nadzorów Przemysłowych jest bardzo ważny. Swojego czasu prowadziliśmy wiele nadzorów nad budowami zbiorników, rurociągów, nawet część autostrady A1, węzeł Karczemki tak ważny dla Gdańska, powstał pod nadzorem PRS. Są to więc szeroko pojęte nadzory budowlane, inżynierskie, a teraz również offshore'owe. Dzięki Pionowi Nadzorów Przemysłowych i Pionowi Certyfikacyjnemu jesteśmy poważnym graczem w Polsce jeśli chodzi o certyfikacje. Certyfikujemy w tej chwili ponad 1200 firm w kraju, osoby, wyroby czy systemy zarządzania. Intensyfikujemy działania w Pionie Szkoleń, wykorzystując nasze zasoby osobowe, dzieląc się wiedzą, czerpiąc zyski. Nasza oferta się rozszerza. W tej chwili jest problem z cyberbezpieczeństwem. My je certyfikujemy. Mamy także akredytację na latające drony – trzeba rejestrować ich aktywność w powietrzu. My mamy już w tej chwili akredytację Polskiego Centrum Akredytacji na certyfikację dronów, choć nie ma jeszcze przepisów polskiej administracji, jak ta miałaby przebiegać. Zabiegamy o nie. Drony są coraz powszechniejsze, sprawiają różne zagrożenia. Wydaje mi się, że wyjście z ofertą certyfikacji znajdzie się z dużym zapotrzebowaniem. Nie ma jej jeszcze w Europie. Staramy się być innowatorscy.

A certyfikaty w kwestiach energetycznych, np. przy inwestycjach w atom?

To podobna historia. Pion Nadzorów Przemysłowych w Polskim Rejestrze Statków był zakładany w czasie, kiedy myślano o budowie pierwszej elektrowni atomowej w Polsce, w Żarnowcu, z której potem zrezygnowano. Pion powstał właśnie dla obsługi tej budowy i jej eksploatacji. Dlatego też przygotowujemy się do tych inwestycji. Nasi pracownicy zdobywają wiedzę i szkolą się. Rozpatrujemy także wysłanie kogoś na szkolenia do Stanów Zjednoczonych, by u źródła zdobywać wiedzę o tym, jak budować tego typu inwestycje i jak potem nadzorować ich przeprowadzanie. Myślę, że jak dojdzie już do budowy, to nasz zespół będzie gotowy i będzie mógł się włączyć w działania związane z zatwierdzaniem projektów, certyfikacją, czy później nadzorem prac.

Co w planach na 2023? W tematach morskich mamy budowę fregat Miecznik czy polskich promów... Jesteście cały czas blisko stoczni Remontowej, a także mniejszych stoczni. Jakie plany ma PRS w zakresie rynku morskiego?

Po pierwsze chcemy przyciągnąć jak najwięcej armatorów. Jednym z głównych filarów jest rozbudowa sieci naszych placówek na świecie. Żeby pozyskać statki trzeba zapewnić serwis. Mamy placówki za granicą – w Szanghaju, Dubaju, Turcji, Grecji, Egipcie... Planujemy jednak otworzyć kolejne w Wenezueli – to daleko zaawansowane prace i za chwilę będziemy mieli tam swojego inspektora. Pracujemy również nad Stanami Zjednoczonymi – mamy tam jednego przedstawiciela, ale często dolatują tam pracownicy z Polski, więc trzeba będzie placówkę rozbudować. Wtedy będziemy mieli szansę na pozyskanie większej liczby dużych statków.

Jeśli chodzi o program polskiego ro-paxa to jesteśmy po rozmowach z armatorem. Wszystko wskazuje na to, że włączymy się w klasyfikację promu. Mało tego, mamy nadzieję, że zostanie nam zlecony nadzór nad realizacją projektu, gdzie raportowalibyśmy bankom zaawansowanie prac tak, żeby banki mogły w sposób wiarygodny wypłacać pieniądze stoczni.

Jeśli chodzi o program Miecznik to pamiętajmy, że do tej pory wszystkie nadzory okrętów budowanych dla Marynarki Wojennej realizował Polski Rejestr Statków. Posiadamy silną komórkę w obszarze okrętów wojennych. Pracują w niej eksperci, oficerowie marynarki wojennej w stanie spoczynku. Do tej pory współpraca z marynarką wojenną, na przykład przy budowie Kormoranów czy holowników, była świetna. Są takie głosy, że w programie Miecznik klasyfikatorem ma być Lloyd's Register, ale ja sobie nie wyobrażam, żeby w tym projekcie zabrakło Polskiego Rejestru Statków. Zabiegamy o to, żeby uczestniczyć w budowie i liczymy na to, że te zabiegi zakończą się sukcesem. Jestem przekonany, że nie ma innego wyjścia, patrząc choćby na konflikt wojenny na Ukrainie. Polska się zbroi, bo musi być przygotowana na różne warianty. Tymczasem Polski Rejestr Statków jest klasyfikatorem państwowym – to spółka skarbu państwa. Właściciel nie musi od nas oczekiwać, że w razie trudnej sytuacji będziemy z marynarką wojenną – może od nas tego żądać, może nam to wręcz nakazać. Dlatego uważam, że Polski Rejestr Statków musi być w programy budowy okrętów zawsze włączany.

Jakie są naturalne kierunki rozwoju dla pionu certyfikacji?

Jak mówiłem wcześniej – cyberbezpieczeństwo, drony. Ale jeśli chodzi o certyfikację wyrobów, chcemy także wchodzić szerzej wchodzić w artykuły spożywcze czy medyczne bo jest takie zapotrzebowanie. Oczywiście to wymaga budowania kompetencji pracowników – muszą posiadać odpowiednie uprawnienia do tego, żeby być audytorami. To wymaga także akredytacji, nie tylko Polskiego Centrum Akredytacji, ale też innych organizacji, które są na rynku europejskim i dają odpowiednie uprawnienia. Dowództwo w tym pionie niedawno objęła osoba z backgroundem naukowym. To umożliwi inne spojrzenie na możliwości rozwoju tego pionu.

A w tym najważniejszym pionie – przemysłowym?

Mamy tu LOTOS Petrobaltic, platformy, ale także prace budowlane szczególnie na morzu, wszelkie inwestycje Urzędów Morskich, portów... Będziemy bardzo zabiegali o pozyskiwanie zleceń na nadzory inżynierskie. Przede wszystkim jednak stawiamy na energetykę wiatrową, zielone paliwa, na tworzenie przepisów, poszerzanie kompetencji i zwiększanie zespołu. Potrzeby będą bowiem coraz większe. W tym pionie możemy także pozyskać szereg zleceń z sektora wojskowego. Wojsko również realizuje dużo inwestycji, chcemy w nich uczestniczyć.

Jesteście instytucją, która pełni funkcję krajowego partnera IMO.

W Polskim Rejestrze Statków mamy komórkę ds. IMO. Działa ona od dwudziestu lat lub nawet dłużej. Sam, nie będąc jeszcze w PRS, byłem zaangażowany w prace tej komórki, do dziś jestem przewodniczącym sekcji ds. szkolenia marynarzy. Rola tej komórki jest bardzo duża. Wszystko co dzieje się w IMO rozchodzi się do szeroko pojętej gospodarki morskiej przez nią. Jest szereg sekcji, które odbywają regularnie spotkania w budynku Polskiego Rejestru Statków. Uczestniczą w nich pracownicy armatorów, stoczni, portów. Spośród tych przedstawicieli formowane są delegacje rządowe, które jeżdżą na posiedzenia i sesje Międzynarodowej Organizacji Morskiej. Ośrodek bardzo ściśle współpracuje z ministerstwem infrastruktury, z departamentami odpowiedzialnymi za tworzenie przepisów, implementację tego, co dzieje się w IMO czy Unii Europejskiej zarówno w obszarze bezpieczeństwa żeglugi jak i ekologii.

W nowym roku czeka nas cały szereg wyzwań. Czego życzy pan branży morskiej i kontrahentom PRS?

Przede wszystkim zdrowia. Co by nie mówić, to źródełka covid wciąż są, widać to nawet w naszej firmie, gdzie od czasu do czasu poszczególne osoby doświadczają tej choroby. A zatem – zdrowia. I przetrwania trudnych czasów. Byłem niedawno na spotkaniu IACS, gdzie porównywaliśmy inflację i rosnące koszty w różnych krajach. Inflacja w Polsce jest zdecydowanie większa, co oznacza trudności dla funkcjonowania firm, dla gospodarki morskiej. Życzyłbym, żeby inflacja jak najszybciej zmalała nam do jednocyfrowego wskaźnika, a najlepiej, żeby w ogóle jej nie było. I żeby wszystkim firmom udało się przetrwać. Poza tym, życzyłbym pracownikom gospodarki morskiej, w tym Polskiego Rejestru Statków, żeby lepiej zarabiali. To w tej chwili bardzo ważne. Firmy, patrząc na wzrost cen w sklepach, mają kłopoty z tym, jak zrekompensować to pracownikom, żeby mogli dalej godnie żyć, żeby nie obniżać standardu życia. Menadżerom firm życzyłbym, żeby zwiększyć wysiłek – jak robimy to w PRS – żeby dobrze zarządzać, przetrwać ten okres, a nawet mimo wszystko rozwijać, żeby działalność była coraz lepsza i coraz bardziej efektywna.

Byśmy wszyscy w tej trudnej sytuacji na Ukrainie, realizowali zamierzone plany rozwojowo- biznesowe, mając jako priorytet bezpieczeństwo i ekologię na morzu i lądzie, korzystając z usług polskiego towarzystwa klasyfikacyjno-certyfikacyjnego.


Partnerzy portalu

aste_390x150_2023

Dziękujemy za wysłane grafiki.