• <

Porzucony bez zasilania statek straszy na kotwicowisku w Dakarze. Załoga bezradna, właściciel i port umywają ręce

jm

18.08.2022 10:55
Strona główna Przemysł Stoczniowy, Stocznie, Statki Porzucony bez zasilania statek straszy na kotwicowisku w Dakarze. Załoga bezradna, właściciel i port umywają ręce

Partnerzy portalu

Porzucony bez zasilania statek straszy na kotwicowisku w Dakarze. Załoga bezradna, właściciel i port umywają ręce - GospodarkaMorska.pl
Onda, fot. ITF

Na kotwicowisku portu Dakar od miesięcy kotwiczy frachtowiec porzucony wraz z załogą. Statek nie ma zasilania, nie jest też w żaden sposób oświetlony, co stwarza niebezpieczeństwo dla innych jednostek. Na frachtowcu pozostało czterech marynarzy pozbawionych opieki armatora.

Frachtowiec MV Onda (IMO 8912467) został porzucony przez armatora w grudniu 2021 roku i utknął na kotwicowisku w Dakarze dwa miesiące później. Na jego pokładzie pozostało czterech bezradnych marynarzy. Kameruńczyk, Libańczyk, Nigeryjczyk i Syryjczyk są pozbawieni odpowiednich zapasów czy możliwości uzupełnienia paliwa, dostępu do leków czy pomocy medycznej, a co gorsza na ich statku nie działa silnik, co oznacza, że jednostka nie ma również elektryczności. Poza fatalną sytuacją samych marynarzy kompletny brak oświetlenia kotwiczącej w okolicy ruchliwego portu Ondy stwarza poważne zagrożenie dla innych jednostek, szczególnie nocą i przy ograniczonej widoczności.

Mężczyźni, którzy utknęli na statku, zostali porzuceni zarówno przez właściciela jednostki, honduraską firmę Amin Ship Company, jak i dotychczasowego jej operatora, również honduraską AMJ Marine Services. Nie otrzymują od nich żadnego wsparcia, nie wspominając o należnych pensjach. Niewielkie dostawy, które dotarły na Ondę, nie wystarczają nawet do przetrwania. Na sytuację statku i jego załogi zwróciła uwagę Międzynarodowa Federacja Pracowników Transportu (ITF), która zapewniła marynarzom pełne zaprowiantowanie tak długo, jak będzie to konieczne. ITF bezskutecznie próbował także wymóc na właścicielu i operatorze przedstawienie jakichkolwiek informacji na temat sytuacji Ondy.


Gospodarka Morska
fot. ITF

Sytuację marynarzy komplikują przepisy międzynarodowego prawa. Choć są oni ofiarami całej sytuacji – nie dość, że od kilku miesięcy przebywają w morskim więzieniu – to ich pracodawca jest im winien pensje, łącznie około 59 tysięcy dolarów. Wszyscy czterej złożyli wnioski o repatriację na koszt właściciela statku, do czego mają prawo, jednakże nie stanie się to dopóki Onda nie zostanie dopuszczona do portu. Wymagałoby to holowania – statek nie ma działającego napędu. ITF skontaktował się z zarządzającymi portu w Dakarze, by zapytać, dlaczego statek nie został jeszcze przeholowany do portu na konieczne naprawy, choćby po to, żeby jego obecność na kotwicowisku nie sprawiała zagrożenia dla innych. Port miał odpowiedzieć, że pracownicy są zbyt zajęci, by zająć się sprawą Ondy.

– To jest nie do przyjęcia – komentował Steve Trowsdale, koordynator inspektoratu w ITF. – Przedkładają biznes portu nad bezpieczeństwo marynarzy. Mam nadzieję, że ludzie, którzy podjęli tę decyzję, mogą zostać przekonani do zmiany zdania, zanim dojdzie do katastrofy i będą mieli na sumieniu ich życie.

Trowsdale zwraca uwagę, że na szali jest bezpieczeństwo nie tylko marynarzy na Ondzie, ale także innych.

– Na kotwicowisku w Dakarze cały czas przypływają i odpływają statki. Znajduje się ono kilka kilometrów od głównych szlaków żeglugowych Afryki Zachodniej. Nieoświetlony statek ustawiony tam w nocy naraża życie marynarzy Ondy na bezpośrednie niebezpieczeństwo, jak również tych na każdym przepływającym obok statku. Doszło już do jednego bliskiego wypadku. Jeśli tankowiec rozbije się o Ondę, dojdzie do katastrofy zarówno środowiskowej, jak i ludzkiej – mówi przedstawiciel ITF.

Gospodarka Morska
Fot. ITF


Onda została jednak porzucona nie tylko przez właściciela, operatora i port w Dakarze. Zgubiły ją również... rejestry. Operator, jak wielu innych, wykorzystywał tak zwane „wygodne” bandery. Wcześniej statek był zarejestrowany w Togo, ale tamtejsza administracja podaje, że został on wyrejestrowany w lipcu 2021 w celu ponownej rejestracji w Gujanie. Potwierdzać to ma fakt, że Onda w 2021 roku posługiwała się gujańskim znakiem wywoławczym. Sęk w tym, że rejestr Gujany nie posiada Ondy w swoich spisach. Statek prawdopodobnie nie został zatem zarejestrowany nigdzie po wyrejestrowaniu z Togo i pływał pod „fałszywą flagą”, najpewniej celem uniknięcia opłat i kontroli.

Według Trowsdale'a sytuacja ta pokazuje patologiczne niedociągnięcia w systemie „wygodnych flag”, które pozwalają na mataczenie, czego rezultatami są nie tylko pomijanie opłat czy konieczności spełniania wymogów środowiskowych, ale także narażanie załóg na niebezpieczeństwo, dokładnie jak w przypadku Ondy. Przedstawiciel ITF nie widzi nadziei w próbach rozwiązania sytuacji statku we współpracy z operatorem czy właścicielem. Jedyną szansę upatruje w decyzjach płynących z portu Dakar lub senegalskiej administracji państwowej.

Co ciekawe, Onda została porzucona przez Amin Ship Company już po raz drugi. W 2020 roku statek przebywał bezczynnie w Kamerunie. Firma twierdziła, że na jego pokładzie znajdowali się jedynie wachtowi pilnujący samej jednostki, tymczasem czterech załogantów posiadało dokumenty potwierdzające, że są pełnoprawnymi marynarzami. Również w tym przypadku firma zalegała z wynagrodzeniami i podstępem zmusiła marynarzy do przyjęcia części zaległości w gotówce wraz z obietnicą, że reszta zostanie opłacona po miesiącu. Po opuszczeniu statku mężczyźni nie otrzymali jednak należnych pieniędzy.


Partnerzy portalu

aste_580x100_gif_2020

Dziękujemy za wysłane grafiki.