W 2026 roku Polski Rejestr Statków, jedna z najważniejszych instytucji dla polskiej gospodarki morskiej, obchodzi swoje 90-lecie. Jego losy są nierozerwalnie związane z historią kraju, ale – jak mówi w prezes instytucji Grzegorz Pettke – lepiej patrzeć w przyszłość. Z okazji jubileuszu rozmawiamy jednak zarówno o historii, jak i o tym, co czeka PRS w najbliższych miesiącach i dekadach.
W 1936 roku powstał Polski Rejestr Żeglugi Śródlądowej, który 11 lat później zmienił się oficjalnie w Polski Rejestr Statków. Czy coś w dzisiejszym PRS zostało z tych lat 30-tych?
Tak, myślę, że pozostały dwa takie obszary. Pierwszy aspekt to jest to, że nasze rzeczoznawstwo jest usługą niezależną. To pozostaje przez 90 lat naszą wartością. Drugi aspekt jest taki, że nasze usługi, serwis, wsparcie oferujemy na rzecz klientów. Nie istniejemy sami dla siebie, nie jesteśmy urzędem, ale sprawujemy nadzór, dokonujemy różnych ocen dla naszych klientów. Jesteśmy wsparciem, aby na początku żegluga śródlądowa, później żegluga morska i inne działania, inwestycje były bezpieczne i z zachowaniem dbałości o ochronę środowiska.
Te 90 lat w historii naszego kraju obfitowało w wydarzenia i dobre, i złe. Jaki to był czas dla PRS? Jakie były przełomowe momenty dla organizacji?
Powracam do roku 1936, żeby wytłumaczyć, dlaczego powstał Polski Rejestr Statków w obecnej nazwie. To była odpowiedź na potrzebę oceny stanu technicznego polskich jednostek, które spływały z południa Polski poprzez Gdańsk do Gdyni. I w ramach kompetencji urzędów niemieckich była konieczność uzyskiwania, wnioskowania o potwierdzenie stanu technicznego jednostek pływających przepływających do Gdyni. W pewnym momencie urzędy niemieckie odmówiły nam tego serwisu, odmówiły państwu polskiemu, wiadomo dlaczego. Powstała konieczność, aby powołać instytucję, która by oceniała stan techniczny jednostek śródlądowych. Taka była historia narodzin PRS.
Po zakończeniu II wojny światowej nastąpiły nowe możliwości transportu morskiego w związku z odbudową przemysłu stoczniowego, potrzebą wymiany towarów drogą morską. Powstała konieczność stworzenia narodowego klasyfikatora. W 1956 roku przy współpracy z Det Norske Veritas powstały pierwsze przepisy klasyfikacji i budowy statków morskich, zasady klasyfikacji i kolejne, rozszerzane rozdziały. Te przepisy służyły właśnie do objęcia nadzorem technicznym statków polskiej floty.
Innym krokiem milowym był rok 1970 – wstąpienie po roku utworzenia do Międzynarodowego Stowarzyszenia Towarzystw Klasyfikacyjnym IACS, które powstało w 1969 roku. To bardzo ważna instytucja. Kolejnym krokiem był rok 1988. Polski Rejestr Statków zawarł porozumienie z firmą, która rozpoczęła budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Wiadomo, że nasz nadzór ograniczał się do pewnej infrastruktury wokoło elektrowni, m.in. do budowy konstrukcji z żelbetonu. To są nasze początku przechodzenia z morza na ląd, również na nadzory przemysłowe. W późniejszych latach było to kontynuowane. Kolejny krok milowy poczyniliśmy w 1990 roku. Polski Rejestr Statków uzyskał od Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji, jako pierwsza instytucja, akredytację do certyfikowania jednostek i ich systemów jakości. Obok naszej podstawowej działalności morskiej, obok działalności w nadzorach przemysłowych, pojawiła się zatem też działalność w zakresie certyfikacji. W październiku 2000 roku ponad podziałami politycznymi, większością parlamentarną 420 posłów, uchwalona została Ustawa o Polskim Rejestrze Statków. To było takie uprawomocnienie, wskazanie wytycznych, drogi rozwoju i zbudowanie stabilnych ram naszej działalności w nowych okolicznościach. Kolejnym krokiem związanym z historią Polski jest wejście do Unii Europejskiej i w konsekwencji udzielenie decyzją Komisji Europejskiej upoważnienia do działalności związanej z oceną statku technicznego jednostek morskiej, ale i śródlądowych. Uzyskaliśmy również notyfikację jako jednostki mogącej wykonywać certyfikacje na zgodność z różnego rodzaju dyrektywami. Myślę, że to są te kroki milowe, które umożliwiły nam do tej pory działalność, ale są też ramami do działalności na przyszłość.
Od niedawna obserwujemy wzmożenie w polskiej gospodarce morskiej. Wiele się dzieje, powstają nowe jednostki, wdrażane są nowe technologie, rozwijają się porty. Ale był taki moment, kiedy ta morskość Polski nieco przygasła. Wy jednak funkcjonowaliście przez cały czas i patrząc na wymienione prze pana daty nie wydaje się, żebyście mieli wtedy jakiś dołek.
Mówiąc o tym dołku morskości prawdopodobnie myśli pan o zmianach gospodarczych związanych z transformacją. Przed latami 90-tymi były dobre, wygodne czasy dla Polskiego Rejestru Statków, bo współpracowaliśmy z największymi armatorami, w polskich stoczniach budowano statki nie tylko dla polskich armatorów, ale też dla krajów wspólnoty gospodarczej w ramach Układu Warszawskiego. Dużo się działo, tak z urzędu. W 89-tym roku czasy się zmieniły, trzeba było się odnaleźć w nowych okolicznościach gospodarki rynkowej. Zasługą poprzedniego kierownictwa, dyrektorów, prezesów Polskiego Rejestru Statków jest to, że szukano wyjścia szerzej z zakresem świadczonych usług. Nie tylko w Polsce, ale na świecie. Rozpoczęła się nasza ekspansja, wyjście z naszymi usługami na rynki międzynarodowe. Rozpoczęło się zatrudnianie i lokalizacje naszych inspektorów za granicą, zaczęliśmy zakładać spółki zagraniczne. To trwa do dzisiaj. Byliśmy w kontakcie z armatorami w różnych rejonach świata. Między innymi poprzez naszą aktywność na forum międzynarodowym uzyskaliśmy do dziś upoważnienia na działanie w imieniu czterdziestu pięciu administracji morskich. To jest duży potencjał i duża odpowiedzialność. Bazując na tych upoważnieniach i możliwościach poszerzamy kierunki światowego działania. To już nie tylko działalność w Polsce, ale i za granicą.
Drugim elementem radzenia sobie w tych trudnych czasach było wyjście szerzej na inne obszary działalności, przemysłowe, certyfikacyjne, szkoleniowe.
We wspomnianej Ustawie o Polskim Rejestrze Statków czytamy, że „celem PRS SA jest działanie na rzecz bezpieczeństwa statków, bezpieczeństwa innych obiektów, znajdujących się na nich osób i ładunków oraz ochrony środowiska morskiego”. Wszystko to dotyczy jednostek pływających, instalacji na morzu. Skąd więc wyjście PRS-u na ląd?
Życie powstało z morza. Polski Rejestr Statków też powstał z morza, ale wyszedł na ląd. W rocznicę 90-lecia powstania PRS-u, poprzez moją działalność jako prezesa i możliwości w perspektywie dziesięcioletniej, może trzeba będzie uaktualnić Ustawę o Polskim Rejestrze Statków. Taki mam plan. Dlaczego? Żeby Polski Rejestr Statków był naturalnym wsparciem dla rosnącej polskiej gospodarki. Za chwilę będziemy w G20. Mogę tak sparafrazować, że Polski Rejestr Statków jest już w G12, czyli w towarzystwie dwunastu najważniejszych instytucji klasyfikacyjnych na świecie. Mamy potencjał rozwojowy zarówno jako polska gospodarka, oraz jako PRS.
Odchodzimy już zresztą od nazwy Polski Rejestr Statków. Niech będzie po prostu PRS.
Życzyłbym sobie, żeby ta rozmowa pokazała, że PRS to nie tylko statki. To nadzory przemysłowe, certyfikacja, udział w innowacyjnych projektach. Wspomniałem wcześniej jeszcze o jednym obszarze naszej działalności, elektrowni atomowej. Wiadomo, ta pierwsza nie doszła do skutku, ale mam plan uczestniczenia Polskiego Rejestru Statków w nowych technologiach, również w budowaniu kompetencji do nadzoru nad elektrowniami atomowymi w kooperacji z podmiotami, które mają w tym doświadczenie. Patrząc na geopolitykę, lepiej budować te kompetencje z podmiotami europejskimi. I wiadomo, kto ma je największe: Francja. To się teraz dzieje, dialog trwa. Myślę o tym, żeby polscy inżynierowie zatrudnieni w PRS-ie nabywali kompetencje do oceny ryzyka, nadzoru w eksploatacji w elektrowniach atomowych.
Ale nadzory przemysłowe to również rurociągi przesyłu ropy i gazu. Budowa wielkiego rurociągu jamalskiego, budowa tłoczni gazu, była pod nadzorem Polskiego Rejestru Statków. Są też inwestycje drogowe. Odcinek pomorskiej autostrady A1 był nadzorowany przez PRS. To są przykłady tego, że w kooperacji z innymi firmami możemy świadczyć bardzo szerokie usługi, tak szerokie, jak robią to inne towarzystwa klasyfikacyjne. Są pośród tych towarzystw takie, których przychód z części morskiej to tylko 7-8%. W jednym z największych jest to 50%. I do tych 50% co najmniej będę dążył, nie dla obniżenia wartości naszych usług w zakresie shippingu, bo przewiduję tam rozwój, ale przez zwiększenie udziału w certyfikacji systemów i wyrobów oraz nadzorów w obszarach przemysłowych.
Jeśli ktoś patrzy wystarczająco uważnie po ścianach różnych budynków, to może certyfikaty z logotypem PRS znaleźć w przeróżnych miejscach, choćby w placówkach medycznych.
Swego czasu byliśmy liderem w dokonywaniu ocen systemów jakości i nadal się rozwijamy w tym kierunku. Właśnie potwierdzony został audyt Komisji Europejskiej, który odbędzie się w październiku i listopadzie tego roku, w celu uzyskania notyfikacji na certyfikację technik medycznych i wyrobów medycznych. Więc w tę stronę też będziemy się rozwijać.
Cały czas mówimy o certyfikacji, ale to przecież nie jest jedyna część działalności PRS. Jest część morska, część lądowa, ale też część szkoleniowa. Czym właściwie obecnie, w roku 90-lecia instytucji, jest PRS?
Mówiłem o przemyśle, o certyfikacji, ale są faktycznie jeszcze dwa ważne obszary naszej działalności. Jeden to właśnie prowadzenie szkoleń wynikających z zapotrzebowania naszych klientów. Przygotowujemy szkolenia na bazie naszych kompetencji i współpracy z innymi ośrodkami, żeby były z nimi kompatybilne. Jeżeli na przykład chodzi o porty, to wiadomo, jest infrastruktura, załadunek, ale też bezpieczeństwo. I w tym temacie współpracujemy z nimi od strony szkoleniowej. W zakresie bezpieczeństwa transportu współpracujemy z Transportowym Dozorem Technicznym, bo to on jest odpowiedzialny za cysterny, transportowe platformy nośne, zbiorniki.
Idziemy ze szkoleniami tak szeroko, jak tylko można, łącząc się z innymi podmiotami. Oferujemy własne kursy związane z shippingiem, ale też procesami certyfikacji systemów, wyrobów. Są one bardzo ważnym elementem naszej działalności pod względem przychodu, ale też wsparciem naszych klientów. Oferujemy je nieraz w pakiecie usług, w zależności od potrzeby, od oceny skuteczności współpracy z klientami.
Dodatkowym elementem – i jest to wypełnienie jednego z naszych zadań wymienionych w Ustawie o Polskim Rejestrze Statków – jest wspieranie innowacji, bezpiecznych zmian w stosowaniu nowych technologii. Współpracujemy na forum międzynarodowym z Komisją Europejską, bo akurat w tym okresie, w kadencji dwuletniej, nasz dyrektor Pionu Naukowo-Badawczego jest dyrektorem zarządzającym w technologicznej platformie europejskiej Waterborne. Jest ona ciałem oceniającym projekty techniczne, które mają uzyskać dofinansowanie z Komisji Europejskiej. We współpracy z Centrum Techniki Okrętowej zachęcamy nasze podmioty, aby aplikowały o środki unijne, a my w pozytywnym, skutecznym procedowaniu tych aplikacji jesteśmy gotowi do wsparcia i możemy pomóc.
Ten aspekt naukowo-badawczy, uczestniczenie w projektach jako partner lub podwykonawca, to jest też nasza bardzo ważna działalność. Elementem, z którego korzystamy przy tych projektach, jest budowanie kompetencji, wiedzy, kontaktów, tworzenie i walidacja przepisów.
Patrząc na ten szeroki wachlarz zadań, obowiązków i ambicji PRS-u muszę zapytać, czy wasze zasoby są wystarczające, żeby to wszystko spiąć, żeby być wszędzie tam, gdzie trzeba, żeby nadążyć za technologią?
Zasoby to bardzo istotna rzecz. Jeden z celów strategicznych opracowanych przez obecny zarząd na najbliższe trzy lata to nie tylko utrzymanie kompetencji i kadry, ale ich rozwój. To jest trudne zadanie, ale nie ma zadań niewykonalnych. Trzeba sobie z tym poradzić i mamy dwa kierunki do osiągnięcia tego zadania.
Po pierwsze: zacieśnianie współpracy z uczelniami już na etapie studenta pierwszego roku. Otrzymuję głosy od pomorskich rektorów, że powinniśmy przychodzić do studentów na pierwszym, drugim roku, zachęcać ich do pracy, pokazać, co możemy z nich czerpać. I to właśnie robimy i będziemy robić – zacieśniać kontakty, nie czekać już na absolwentów, ale wspierać, otwierać nasze drzwi do tego, żeby studenci podczas studiów przychodzi do nas, uczyli się, poznawali nowe technologie, dowiadywali się, że w PRS-ie można uczestniczyć w projektach międzynarodowych, być w świecie. PRS ma siedzibę w Gdańsku, ale to tylko siedziba główna. Mamy lokalizacje w różnych rejonach świata i są tam różne możliwości pracy, nabywania kompetencji i wykorzystywania ich.
Druga rzecz to pozyskiwanie kadr. Widzę, że w Polsce jest coraz większa konkurencja o ekspertów w różnych dziedzinach. Jeśli chodzi o shipping to myślę, że jest czas otwierania się na inspektorów, pracowników za granicą. Kiedyś, kiedy otwieraliśmy się na rynki zagraniczne, sceptycznie podchodziliśmy do kadr spoza Polski. Po latach, po dokonaniu oceny kompetencji, rzetelności stwierdziliśmy, że należy już ufać i polegać na kompetencji inspektorów, audytorów, ekspertów w lokalizacjach zagranicznych pod nadzorem „Centrali” w ramach struktur, procedur i instrukcji PRS-u, które są monitorowane przez zewnętrzne instytucje kontrolne.
Nie ograniczamy się tylko do rynku polskiego. To wymóg chwili, żeby czerpać kadry za granicą. Jak najbardziej chcielibyśmy mieć na pokładzie PRS-u polskich inżynierów i specjalistów, ale jak się nie da, to szukamy za granicą.
To jest logiczne, bo mając biura w innych lokalizacjach na świecie trudno jest zebrać ludzi stąd i wysłać ich tam na stałe, łatwiej jest znaleźć fachowców na miejscu.
Tak, a shipping i obsługa armatorów to nie tylko bycie na pokładzie, na burcie, ale też aspekt różnego rodzaju zatwierdzania dokumentacji, analiz na miejscu. A teraz XXI wiek, i technologia dokumentacji cyfrowych, zatwierdzania elektroniczne, podpisów elektronicznych... Wszystko się odbywa zdalnie, przecież dobrze wiemy, że nasze biura projektowe są angażowane przez firmy na całym świecie. Mimo że są zlokalizowane w Polsce, obsługują jednostki zagraniczne zdalnie.
Jak jesteście postrzegani za granicą? Jak rozwijacie się poza Polską?
W tym roku obchodzimy 30-lecie Polskiego Rejestru Statków w Pireusie w Grecji. To ważna lokalizacja. Podczas targów Posidonia odbyły się formalne obchody 30-lat PRS Hellas, z uroczystą Galą dla naszych klientów z tego obszaru. Nasze inne lokalizacje to Szanghaj w Chinach, od 1 stycznia tego roku Indie, to są też Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indonezja, Turcja, Grecja, Egipt, Niderlandy, Hiszpania, Litwa, Ukraina. Na ten rok mamy plan zatrudnienia inspektorów w Wietnamie i w Brazylii.
Podążamy z tymi lokalizacjami za naszymi klientami, przede wszystkim morskimi, bo to jest m.in. wymóg towarzystwa IACS, żeby oferować siatkę swoich usług na świecie w sposób racjonalny, uzasadniony, ekonomiczny. Ale ta siatka lokalizacji zagranicznych nie jest związana wyłącznie z usługami morskimi, również z certyfikacją. Przecież te lokalizacje dostarczają produktów wprowadzanych na rynek europejski. Jesteśmy świetnie do tego przygotowani, bo certyfikujemy wyroby sprowadzane do Unii Europejskiej na zgodność z różnego rodzaju dyrektywami. Na przykład jednostki reaktywne, wyposażenie morskie, wyposażenie ochrony osobistej, zbiorniki ciśnieniowe, proste urządzenia mechaniczne. Z zainteresowaniem załadowców spotyka się nasza oferta certyfikacji, potwierdzenia zgodności z zamówionym towarem, z dokumentacją przed wysyłką z zagranicy, lokowaną na statki do Polski.
Tę wiedzę o możliwościach, o naszych lokalizacjach staramy się, jako zarząd, w różnych miejscach przekazywać – na targach, konferencjach, seminariach, podczas naszych wizyt krajowych i zagranicznych. Ta wiedza jest potrzebna. Od momentu, kiedy zostałem prezesem zarządu, przekazuję tę wiedzę ze szczególnym zaangażowaniem największym spółkom Skarbu Państwa, które również zamawiają produkty za granicą. Jest wtedy troszeczkę zdziwienia i radość: „o, mamy instytucję, która mogłaby nam za granicą pomóc”.
Co czeka PRS w roku 90-lecia?
Jestem człowiekiem, który szanuje historię, wyciąga z niej wnioski, naukę, ale generalnie patrzę do przodu. Lepiej historią nie żyć za bardzo. Oczywiście 90-lat PRS-u to okrągła rocznica, należy ją celebrować. Trzeba docenić załogę. Te 90 lat pracy i miejsce, w którym jesteśmy, to zasługa kierownictwa, które wyznacza kierunki, ale przede wszystkim załogi. Kierownictwo, dyrektorzy, zarządy mogą rozmawiać, mogą zawierać kontrakty, ale te kontrakty realizują ludzie. Zatem z powinności przy okazji tej rocznicy należy świętować z załogą. To będziemy robić.
Druga sprawa to możliwość przedstawienia naszej historii naszym dotychczasowym klientom, ale myślę, że to też okazja przedstawienia naszych możliwości, pokazania, że PRS może świadczyć szerszy zakres usług.
Jubileusz 90 lat Polskiego Rejestru Statków będzie celebrowany w Gdańsku, w dobrych, teatralnych okolicznościach. Program artystyczny jest w trakcie przygotowywania, a ja już myślę o 100 latach PRS-u.
Co zatem czeka was w najbliższych dekadach?
Czasy się zmieniają, mamy XXI wiek, nowe technologie. Do liczb nie ma co się przywiązywać, bo była taka instytucja klasyfikacyjna, dużego państwa europejskiego, która miała 156 lat i już nie istnieje. Także 100 lat to jest okrągły jubileusz. Obecny zarząd stworzył i realizuje strategię trzyletnią, ale ta perspektywa 10 lat to możliwość jeszcze większego rozwoju w nowych obszarach.
Zasygnalizowałem już tu energetykę jądrową. W to będziemy wchodzić. Są tutaj jak najbardziej nowe technologie, trzeba się teraz do nich dostosowywać i to jest właśnie czas na to, aby PRS również dokonał automatyzacji i cyfryzacji swoich usług, informatyzacji, żeby były one szybsze, sprawniejsze i wykonywane w sposób bardziej efektywny. Myślę, że w trzyletnim okresie te modernizacje wykonamy.
Jednostki autonomiczne – tutaj jest chęć używania sztucznej inteligencji, ale takiej, aby zapewniała odpowiedni poziom bezpieczeństwa. To też wyzwanie, w którym będziemy uczestniczyć.
Cały czas trwa poszukiwanie nowych paliw alternatywnych. Istnieje potrzeba racjonalnego wykorzystania tych paliw, aby nie tylko redukowały emisję gazów cieplarnianych, ale były bezpieczne dla statków i pojazdów, które te paliwa napędzają.
Może wybiegam teraz dalej niż 10 lat do przodu, ale tak jak jedne z towarzystw klasyfikacyjnych zajmuje się statkami kosmicznymi, tak i mój plan na przyszłość jest związany z tym, że miesiąc temu jako PRS poparliśmy formalnie aspiracje miasta Gdańska to tego, żeby było siedzibą Europejskiego Centrum Technologii Kosmicznych. Jak najbardziej PRS chciałby w tym uczestniczyć, w ślad za innymi towarzystwami. Między innymi francuskie Bureau Veritas oferuje w swoim pakiecie usługi dla lotnictwa i przemysłu kosmicznego. Dla PRS dzisiaj może to jest abstrakcja, ale świat zmienia się szybko. Może dojdziemy do takich kompetencji, aby uczestniczyć w projektach kosmicznych.
To, co niedawno wydawało się abstrakcją, dzisiaj jest rzeczywistością. Mówimy przecież o statkach kosmicznych, a nie o np. dronach czy samolotach kosmicznych, więc może w przyszłości faktycznie trzeba będzie przemianować Polski Rejestr Statków na Polski Rejestr Statków Kosmicznych.
Powoli, powoli. To może abstrakcyjne marzenia, ale z drugiej strony pamiętam na przykład, że już 10 lat temu mówiłem o napędach jądrowych na statkach komercyjnych, pasażerskich. Teraz temat powraca. 10 lat temu wszyscy, m.in. na forum IACS, w grupach technicznych, zastanawiali się nad paliwami. Mówili, „to nie jest możliwe, energetyka jądrowa, mikroreaktory na pewno w shipping nie wejdą”, a teraz już zaczyna się je aplikować, testować, określać wymagania, aby weszły do szerszego, komercyjnego zastosowania. Już mamy możliwości, elementy, obszary gdzie są stosowane: na lodołamaczach, okrętach marynarki wojennej, jednostkach ze wzmocnieniem lodowym. Ta technologia do nas przychodzi i ja byłem i jestem jej zwolennikiem, kibicuję i myślę, że to będzie przyszłościowe paliwo, najbardziej zielone i najbardziej efektywne.
Kolejny kontenerowiec z napędem LNG zasila flotę CMA CGM
W Remontowej Shipbuilding ruszyła budowa kolejnego promu dla norweskiego armatora
W Estonii zaprezentowano kadłub patrolowca, powstającego w ramach EUROGARD, z udziałem polskich podmiotów
Grupa Przemysłowa Baltic zakończyła realizację kontraktu dla VENSYS. Rekordowy local content - 80%
Remontowa Shipbuilding buduje promy dla szkockiego odbiorcy. Położono stępkę pod trzecią jednostkę
Zakończenie upadłości ST3 Offshore to nie koniec roszczeń wierzycieli o dalsze odsetki