• <
NAUTA_1100_200PX_100_LAT

Damen ma duży problem. Chodzi o budowę fregat. Belgia i Holandia wycofają się z zamówienia?

22.07.2026 12:13 Źródło: z mediów
Strona główna Przemysł Stoczniowy, Przemysł Morski, Stocznie, Statki Damen ma duży problem. Chodzi o budowę fregat. Belgia i Holandia wycofają się z zamówienia?
Fot. Damen

Nad budową fregat dla Belgii i Holandii zbierają się ciemne chmury. Rośnie liczba krytycznych komentarzy wskazujących, że przedsięwzięcie, wcześniej wielokrotnie rozgłaszane, teraz stoi w martwym punkcie. Teraz w mediach pojawiła się informacja, że belgijskie władze mają rozważać poszukiwania alternatywy, bądź nawet całkowite wycofanie się z przedsięwzięcia i powierzenia budowy innemu wykonawcy. To, co miało być wielką chwilą dla holenderskiego koncernu Damen zdaje się być kolejnym dowodem na problemy, jakie trapią segment firmy odpowiedzialny za budowę i dostawę okrętów.

Przypomnijmy, że już w 2022 roku koncern Damen informował o pracach związanych z dostawą fregat dla sił morskich Belgii i Holandii. Pierwotnie była mowa o dwóch dla każdego z państw, potem holenderskie władze miały zdecydować się na zwiększenie zamówienia o kolejne dwa okręty. Jeszcze w ubiegłym roku wykonawca informował o umowach z kolejnym dostarczycielem wyposażenia, Van Halteren Technologies. Co jednak zauważają komentatorzy, wciąż nie nastąpił fizyczny start prac nad okrętami. Jeszcze w 2025 roku miało nastąpić położenie stępki pod pierwszą z fregat dla Holandii. Aktualnie nie ma informacji na temat tego rodzaju prac stoczniowych, a nic nie wskazuje, by miały zostać utajnione.

O stanie prac nad fregatami zwalczania okrętów podwodnych (ASW, Anti-Submarine Warfare) regularnie informuje holenderski portal Marineshepen, który wyraża opinię, że sytuacja nie wygląda różowo, a brak informacji dowodzi, że całe przedsięwzięcie może stanąć pod znakiem zapytania. Co należy tu zauważyć, byłby to kolejny cios w działalność Damena w segmencie okrętów bojowych. Już w ubiegłym roku firma okazała się nie móc sprostać dostawie dużych fregat serii F126 dla Marynarki Wojennej Niemiec, mających blisko 10000 ton wyporności. Pojawiły się opóźnienia i rosnące koszty. W końcu całe przedsięwzięcie koncern przekazał do Rheinmetall, ostatecznie niemieckie władze zdecydowały się anulować zamówienie, decydując się w jego miejsce na dostawę prawie trzykrotnie mniejszych okrętów, za których dostawę odpowiada rodzimy TKMS. Więcej o tym pisaliśmy w tekście pt. Zatopione fregaty. Rząd Niemiec chce zrezygnować z największego projektu w historii swojej marynarki wojennej?

Niderlandzki „Miecznik

Długość zaplanowanych fregat ma wynosić 133 metry, a wyporność wynosić 5 500 ton. Do prowadzenia działań będą wykorzystywać uzbrojenie pozwalające wykonywać zadania w ramach zwalczania i wykrywania okrętów podwodnych na odległość, w czym ma pomagać śmigłowiec pokładowy NH90. Zarówno jednostka morska jak i powietrzna ma być wystrzelić torpedę (ma być to w przyszłości Mk 54) w celu unieszkodliwienia lub zmuszenia przeciwnika do wynurzenia. Co istotne, nowa fregata ma być trudna do wykrycia przez siły podwodne, co ma zapewnić jej skuteczną obronę przed wrogimi atakami torpedowymi. Oprócz tego w wyposażeniu znajdą się też rakiety przeciwokrętowe (Naval Strike Missile, NSM) oraz przeciwpowietrzne ESSM Block 2. Okręt będzie posiadał ponadto sensory przeznaczone do działań podwodnych (Under Water Warfare Suite). Dzięki temu licząca 117 osób (z możliwością zwiększenia do 152) załoga otrzyma wgląd w zagrożenie ze strony okrętów podwodnych.

Fregaty tej nowej serii mają posłużyć także do przeciwdziałania zagrożeniom z powierzchni i powietrza. Charakteryzują się niskim profilem akustycznym, zaawansowanymi sensorami, wysoką przeżywalnością oraz zintegrowaną automatyką. Te wielozadaniowe jednostki będą przystosowane również do działań o niższej intensywności, takich jak operacje antypirackie, antyterrorystyczne czy zapewnianie bezpieczeństwa morskiego w ramach niezakłóconej żeglugi.


Wizualizacja belgijsko-holenderskich fregat, fot. Damen

Program budowy tych okrętów ma stanowić przykład współpracy obronnej UE w praktyce, jednocześnie oferując innym państwom wspólnoty oraz NATO możliwość dołączenia do tego projektu. Miałoby to oznaczać, że platforma, na której oparto belgijsko-holenderskie fregaty, mogą być oferowane także na eksport.

Czas goni, inni zacierają ręce

Biorąc pod uwagę niejasności wokół dostawy fregat dla Belgii i Holandii, władze pierwszego z tych państw oficjalnie zwróciły się do stoczni w innych krajach o informacje dotyczące ich ofert na fregaty ZOP. Potwierdził to w wywiadzie dla VTM News belgijski szef resortu obrony, Theo Francken. 20 lipca został wysłany list do potencjalnych dostawców z prośbą o podanie cen i dat dostawy. Media wskazują, że zapytania skierowano do Francji, Hiszpanii, Niemiec, Włoch i Turcji.

Podobne rozmowy mają prowadzić także przedstawiciele holenderskich władz. Portal Marineschepen.nl informował, o jak dotąd niepotwierdzonych, spotkaniach z przedstawicielami francuskiego przemysłu okrętowego, które mają pozostawać wciąż na wczesnym etapie. Fakt, że pojawiają się takie wieści, to już nie czerwona lampka dla Damena, ale raczej już trąbiący alarm. Z tym że nie chodzi też o utratę kolejnego kontraktu na fregaty, bo tu jeszcze dochodzi wizerunek na rodzimym rynku stoczniowym. Strata umowy dla wydawałoby się oczywistych zamawiających może wpłynąć nie tylko na kontrakty zagraniczne, ale przede wszystkim na rodzimym rynku, co odbije się na finansach całej firmy. Choć w kontekście zamówień na rynku cywilnym Damen ma wiele sukcesów i stale rozwija swoją ofertę szczególnie dla branży offshore, tak segment okrętowy może stać się ciężarem odbijającym się na całej działalności.

VEGA_790x140_2026
ASTE_2026_390x150

Dziękujemy za wysłane grafiki.