• <
NAUTA_1100_200PX_100_LAT

Weszliśmy na pokład Khatangi. Tankowiec już gotowy do opuszczenia Portu Gdynia

Strona główna Przemysł Stoczniowy, Przemysł Morski, Stocznie, Statki Weszliśmy na pokład Khatangi. Tankowiec już gotowy do opuszczenia Portu Gdynia
Fot. GospodarkaMorska.pl

Od kiedy w 2017 roku tankowiec Khatanga wpłynął do Portu Gdynia niewiele się na nim zmieniło. W kajutach pozostały prywatne przedmioty marynarzy, a na mostku cała dokumentacja. Zarząd Morskiego Portu Gdynia w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przygotował jednak jednostkę do odholowania do stoczni rozbiórkowej. Słynna Khatanga opuści Polskę już niedługo.

Khatanga to 158-metrowy tankowiec do produktów ropy naftowej, który od 2017 roku stoi porzucony w Porcie Gdynia. Jego historia jest zawiła. Zbiornikowiec po wpłynięciu do Gdyni nie przeszedł rutynowej kontroli i został zatrzymany w Polsce przez Urząd Morski w Gdyni na czas wykonania odpowiednich napraw. Do tych jednakże nigdy nie doszło, a w międzyczasie w 2020 roku jej rosyjski właściciel – Murmansk Shipping Company – ogłosił upadłość. Statek przeniesiono do basenu II inż. Wendy, gdzie zacumowano go przy nabrzeżu należącym w tamtym czasie do stoczni Nauta. Po zmianach właścicielskich nabrzeże przeszło na własność Zarząd Morskiego Portu Gdynia. Wraz z nim port przejął problem Khatangi.

Portowcy przez całe lata mieli związane ręce: statek nie był własnością ZMPG, został zatrzymany przez Urząd Morski, a kontrolę nad nim sprawował zgodnie z prawem powiernik armatora. Ten jednak nie interesował się statkiem, toteż jednostka stała zapomniana przy portowym nabrzeżu. 

O Khatandze po raz pierwszy zrobiło się głośno w lutym 2022 roku, po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Na rosyjskim statku nieznane osoby wywiesiły baner z obraźliwym hasłem skierowanym do Władimira Putina. Kiedy polskie porty rozpoczęły wprowadzanie nowych zasad uwzględniających m.in. zakazy obsługi statków i towarów z Rosji, służby zaczęły się też przyglądać sytuacji Khatangi. Jej status prawny był jednak wciąż niejasny – jej formalny właściciel nie istniał, syndyk nie interesował się nią i w obliczu rozpoczęcia wojny i napięcia stosunków między Rosją i Polską nie wydawało się, że może się to zmienić. Statek był już w stanie uniemożliwiającym samodzielne wypłynięcie, a na dodatek wciąż miał status zatrzymanego przez Urząd Morski w Gdyni. 


W tym roku Khatanga znów pojawiła się w mediach. Statek kilkakrotnie zrywał się z cum podczas sztormów, co mogło doprowadzić do zagrożenia dla cumujących w pobliżu jednostek offshore, na czele ze statkiem instalacyjnym Svanen. Za każdym razem jednak portowe służby reagowały na czas i statek nie oddalił się od nabrzeża. Media podawały też dość dramatyczne informacje o tym, że statek, który przez lata przewoził produkty naftowe, może stanowić zagrożenie ze względu na brak jakichkolwiek prac konserwacyjnych. Twierdzono, że w zbiornikach tankowca mogą zbierać się wybuchowe gazy, co w połączeniu z faktem, że port otoczony jest tkanką miejską, budziło obawy. Port jednak uspokajał, że stan techniczny jednostki jest regularnie monitorowany, a wszelkie niebezpieczne dla środowiska substancje usunięto z niej jeszcze w 2017 roku przed jej wejściem do Nauty. Nie powstrzymało to jednak sensacyjnych nagłówków – statkiem miały interesować się nawet ABW i SKW, które miały się obawiać, że na pokładzie mogła znajdować się aparatura nasłuchowo-wywiadowcza. Nic takiego jednak nie zostało potwierdzone. 

Kłopoty z Khatangą pchnęły jednak administrację do działania. Sam Port Gdynia od dłuższego czasu ubiegał się o prawne możliwości usunięcia statku, ale dopiero w ostatnich miesiącach sprawy przyspieszyły. W lutym Urząd Morski w Gdyni wydał decyzję zobowiązującą Zarząd Morskiego Portu Gdynia do usunięcia Khatangi, co potwierdziło Ministerstwo Infrastruktury. Wyznaczono termin: 3 miesiące od wydania decyzji. Resort podał także, że „ZMPG będzie domagać się od rosyjskiego armatora zwrotu kosztów za cały okres cumowania jednostki w porcie”, choć armator przestał już istnieć. Przedstawiono także dotychczasowe koszty pobytu tankowca w Gdyni, które sięgają ok. 13 mln zł.

W kolejnych tygodniach udało się uregulować status prawny statku. Na jego pokładzie rozpoczęły się także prace przygotowujące go do odholowania.


Zarząd Morskiego Portu Gdynia jest już praktycznie gotowy do operacji, ale dokładna data nie jest jeszcze znana – trwają ostatnie formalności, konkretny moment rozpoczęcia akcji wyholowania Khatangi jest też, jak wszystko w porcie, uzależniony od warunków pogodowych. Portowcy nie zdradzają gdzie zostanie odstawiony tankowiec, ale wiadomo, że pozostanie w Unii Europejskiej. Statek został sprzedany jednej ze stoczni rozbiórkowych, ale o tym, kto konkretnie jest jego nabywcą, dowiemy się najpewniej tuż przed jego pożegnaniem. Na Bałtyku funkcjonuje kilka stoczni zajmujących się recyklingiem jednostek pływających. Znajdują się one m.in. w Finlandii i Danii, żaden taki zakład nie działa w Polsce. Czy Khatanga pozostanie jednak na Morzu Bałtyckim, czy pożegluje np. gdzieś na wybrzeże Morza Północnego – czas pokaże.

Podczas ostatnich już prac przygotowujących statek do odholowania, jakie nadzoruje ZMPG, zajrzeliśmy zarówno na mostek, do kabin mieszkalnych, ale również do siłowni. W wielu miejscach wciąż pozostawione są rzeczy prywatne marynarzy, którzy porzucili je opuszczając tankowiec w 2017 roku. Statek od dawna jest oczywiście pozbawiony zasilania, toteż portowcy musieli zabezpieczać go cumami bez możliwości skorzystania z hydraulicznych kabestanów i wind cumowniczych na pokładzie statku w celu naciągnięcia lin. Urwany jest też trap, dlatego na pokład można dostać się wyłącznie przy pomocy dźwigu. Już z zewnątrz widać postęp prac – zabezpieczone zostały wszystkie włazy i otwory. Po pokładzie trzeba poruszać się ostrożnie ze względu na duże ilości gołębich odchodów – od 2017 roku statek stał się rajem dla portowych gołębi, które były na jego pokładzie nieniepokojone oraz korzystały z obfitości pożywienia ze względu na sąsiedztwo terminala HES Gdynia Bulk Terminal, w którym przeładowywane jest m.in. zboże. 

Przejście przez części mieszkalne statku to poniekąd podróż w czasie. W kabinach leżą jeszcze niedopałki papierosów i puste opakowania po produktach żywnościowych. Gdzieniegdzie pozostały prywatne ubrania i przedmioty marynarzy, w ambulatorium trzeba uważać na rozrzucone ampułki z lekarstwami. Względny porządek panuje w mesie i kuchni okrętowej, natomiast spory bałagan panuje w siłowni, z której korzystali marynarze. Z niej można przejść do pomieszczenia z sauną i niewielkim basenem, z którego załoga mogła korzystać. W pomieszczeniach porozrzucane są książki, płyty DVD i kasety wideo – wszystkie po rosyjsku, oficjalnym języku roboczym na Khatandze. W szafkach wciąż czekają pełne zbiory pism Lenina oraz modlitewniki, choć wygląda na to, że większym zainteresowaniem załogantów cieszyły się pisma erotyczne.


Na mostku porozrzucane są mapy, flagi i dokumentacja. Przykryte kocem krzesło kapitana wciąż stoi na miejscu, ale nikt już z niego nie będzie korzystał. Spora część aparatury została rozebrana od środka – ze względu na materiały użyte do konstrukcji było to konieczne przed przekazaniem statku do recyklingu. 

We wnętrzu statku panują rzecz jasna ciemności – tam, gdzie nie ma okien, trzeba posiłkować się latarkami. O chodzeniu bez własnego źródła światła nie ma mowy, w niektórych miejscach brakuje fragmentów podłóg czy stalowych pokryw. Niemniej jednak siłownia okrętowa jest w dobrym stanie. W latach świetności statku pracował w niej pięciocylindrowy dwusuwowy silnik zasilany mazutem. W jednym z agregatów pozostawiona na zimę woda rozsadziła turbinę. Paliwo i wszystkie inne płyny eksploatacyjne zostały już dawno odpompowane ze zbiorników. 


Khatanga (Хатанга), produktowiec średniego zasięgu, została zbudowana w Szwecji w 1987 roku. Jej nośność w czasie eksploatacji wynosiła 23050 ton, zaś pojemność 14937 ton. W ostatnim okresie swojego działania pływała pod flagą Rosji. Wcześniej, do 2003 roku, jako Bauska zarejestrowana była na Cyprze. 

Problem porzuconych przez armatorów statków pogłębia się. W odróżnieniu od przypadku Khatangi (jej marynarze zostali przejęci przez armatora i nie doszło do złamania dotyczących ich procedur) w wielu innych znanych sytuacjach na całym świecie cierpi załoga pozbawiona podstawowej opieki, środków finansowych, często nawet wody pitnej i żywności. W ubiegłym roku udokumentowanych przypadków porzuconych przez armatora statków i ich załóg było prawie dwukrotnie więcej niż w 2023. Z wyliczeń International Transport Workers’ Federation wynika, że w 2024 armatorzy zostawili na pastwę losu 3 133 marynarzy i 312 statków. Rok wcześniej zgłoszono zaś 1 676 porzuconych marynarzy i 132 statki.

VEGA_790x140_2026
JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.