Grecja dąży do wzmocnienia swojego potencjału morskiego poprzez zakrojone na szeroką skalę zakupy nowych okrętów. Powraca temat jednostek podwodnych, jako że francuski koncern Naval Group zaproponował jednostki oparte na serii Blacksword Barracuda. Konkurencja w tym przypadku jest jednak mocna.
Wskazanie platformy opartej na konwencjonalnej wersji okrętu serii Barracuda może poniekąd zaskakiwać, jako że głównym „towarem eksportowym” Naval Group w przypadku jednostek podwodnych są oparte na serii Scorpène. Trafiły one do służby w Chile, Indiach i Malezji, a w przyszłości też do Indonezji, były też proponowane Polsce w ramach programu „Orka”.
Jak dotąd Barracuda została sprzedana do Holandii, niemniej budowa pierwszej jednostki jak dotąd jeszcze nie ruszyła. Platforma powstała pierwotnie jako wersja konwencjonalna okrętu podwodnego typu Suffren, mającego napęd jądrowy. Chodziło tu o spełnienie oczekiwań Australii, która wtedy była przeciwna wszystkiemu, co miało związek z atomem. To zmieniło się jeszcze w 2023 roku, gdy rząd tego kraju, po kontrowersyjnym wycofaniu się z umowy z Francją (wiązało się to z zapłatą kary), zaskoczył zdecydowaniem się na partnerstwo z USA i Wielką Brytanią w ramach AUKUS, celem pozyskania jednostek z napędem jądrowym. Zdaniem Naval Group, po przeanalizowaniu specyfikacji i oczekiwań strony greckiej uznano, że Atenom zostanie zaoferowana właśnie Barracuda, a nie Scorpène.
Aktualnie siły morskie Grecji posiadają osiem okrętów
podwodnych zbudowanych w Niemczech. Cztery z nich to jednostki oparte na typie
209, powstałe w latach 70-tych i 80-tych XX wieku. Pozostałe to wciąż nowe,
oparte na typie 214, dostarczone w latach 2010-2014, które notabene mają
przejść też gruntowną modernizację, za co odpowiada TKMS. Stąd też najprawdopodobniej,
aby utrzymać ciągłość wykonywania zadań i szkolenia kadr, kontrakt może
dotyczyć zakupu co najmniej czterech, nowych okrętów, dostarczanych w latach
30-tych XXI wieku.
Choć na ten moment nie wspomniano o specyfikacjach jednostek oferowanych Grecji, na przykładzie oferty Naval Group potencjalnie mowa tu o okrętach dużych, mających do 82 metrów długości i wyporności do 3300 ton. Załoga ma liczyć ok. 35-43 marynarzy, z możliwością zakwaterowania zespołu komandosów, zwiększając ilość osób na pokładzie do ponad 50. W skład napędu wejdą diesel wspierany akumulatorami litowo-jonowymi, które mają zapewniać wyższą autonomiczność niż dotychczasowe okręty podwodne bez tego rozwiązania. Stąd też zasięg działania ma wynosić do 15 000 mil morskich. Pojawia się tui pytanie o zastosowanie napędu AiP, którego nie posiadają Scorpène. Francuzi w tej kwestii mogą zaskakiwać opinią, jako że ich zdaniem oparcie się na akumulatorach litowo-jonowych pozwala na ładowanie także podczas pobytu na morzu, podczas gdy jednostki z AiP muszą okresowo wracać do portu celem uzupełnienia paliwa. W efekcie zwiększa to autonomiczność okrętów, w zamierzeniu też dawać atuty, jakich nie zapewni napęd niezależny od powietrza. Wiele się tu rozbija jednak o oczekiwania zamawiającego i tego, jak chce eksploatować okręty. W przypadku Grecji można tu zakładać długotrwałe wyjścia w rejon Morza Egejskiego czy też Morza Śródziemnego.
Francuska oferta nie jest jedyną, którą są kuszone Ateny.
Biorąc pod uwagę dekady wykorzystywania okrętów podwodnych produkcji
niemieckiej można spodziewać się, że będzie to mocny atut potencjalnej propozycji
TKMS. Zakłada się tu ofertę na obecnie budowane dla Niemiec i Norwegii okręty
serii 212CD bądź jednej z platform eksportowych, choćby rozwinięcia typu 214,
albo wariantu 209/NG. Należy tu zauważyć, że jednostki typu Papanikolis, czyli
wspomniane 214, poza pierwszą, zostały zbudowane w greckiej stoczni Skaramangas
Shipyards. Fakt posiadania kompetencji w związku z budową oraz serwisowaniem
tego rodzaju jednostek to ogromny atut i potencjalnie niemiecka stocznia z
siedzibą w Kilonii może kusić transferem technologii i zwiększaniem kompetencji
greckiego partnera. Tym bardziej, że sąsiednia Turcja z powodzeniem rozwija się
w tym zakresie, paradoksalnie także dzięki współpracy z niemiecką branżą
okrętową. Co jednak należy zauważyć, ze względu na współpracę z Grecją w
kontekście dostaw fregat serii FDI (pierwsza z nich, HS Kimon, jest już w służbie,
w planach jest dostarczenie trzech kolejnych) Naval Group nie jest tu na
gorszej pozycji, niemniej niemiecki oferent jawi się na ten moment jako najpoważniejszy
konkurent.
Dla Grecji ofertę przygotowali też Koreańczycy z HD Hyundai Heavy Industries. Mowa tu o jednostkach opartych na serii KSS-III Batch-I, bądź nieco mniejszych HDS-1500. W pierwszym przypadku jest to seria już będąca w służbie w siłach morskich Korei Południowej. Dodatkowo koncern z siedzibą w Ulsan, z racji na doświadczenie, może też proponować znaczny pakiet w ramach transferu technologii i przenoszenia kompetencji, co ma niwelować fakt, że oferent znajduje się tysiące kilometrów od potencjalnego klienta. Do tego dochodzi znaczne tempo budowy nawet większych jednostek podwodnych, nawet szybsze w porównaniu z europejską konkurencją, co także stanowi znaczny atut.
Jako że zapytania ofertowe były wysyłane w ubiegłym roku, można się spodziewać, że w tym lub następnym greckie władze dokonają decyzji w sprawie zakupu nowych okrętów dla swojej marynarki wojennej. Wejście do służby pierwszej z nich, biorąc pod uwagę potencjalnie wycofywanie starszych jednostek podwodnych, może nastąpić przed 2035 rokiem.
Fincantieri wchodzi w indonezyjską branżę okrętową. Celem współpraca na niwie obronnej
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
Kanada wybiera okręty podwodne. Decyzja w czerwcu?
Największe samochodowce w historii Sallaum Lines
Położono stępkę pod pierwszy z serii kanadyjskich niszczycieli typu River
Dwa nowe statki rzeczne dla Viking River Cruises
Royal Caribbean wzbogaca swoją flotę o kolejnego giganta wśród wycieczkowców
Stoczniowcy kolejny raz przejdą przez Gdynię