Firmy rozpoczęły ocenę współpracy w zakresie planowanego rozdzielenia działalności morskiej, a w grę wchodzi przekazanie stoczni thyssenkrupp Marine Systems (tkMS) amerykańskiej firmie inwestycyjnej, zostawiając przy tym udziały należące do władz Niemiec. Obie spółki zgodziły się przeprowadzić dogłębną analizę i wycenę (due diligence).
Zaangażowanie Carlyle nie wyklucza równoległego badania dalszych możliwości separacji na rynku kapitałowym. Kwestia sprzedaży udziałów jest o tyle istotna, że sprawa dotyczy stoczni odpowiedzialnej za budowę nowoczesnych okrętów podwodnych typu 212 i ich wariantów, w tym 212CD, czyli serii powstającej w ramach kooperacji niemiecko-norweskiej. Notabene to właśnie ta wersja jest sugerowana jako oferta dla Polski w ramach programu "Orka", gdyż TKMS jest jednym z oferentów.
Carlyle to jedna z największych globalnych firm inwestycyjnych na świecie, zarządzająca aktywami o wartości 426 miliardów dolarów w trzech segmentach biznesowych i 585 instrumentach inwestycyjnymi. Założona w 1987 roku w Waszyngtonie zatrudnia 2 200 specjalistów działających w 28 biurach na czterech kontynentach. Wspólną misją globalnego przedsiębiorstwa ma być tworzenie długoterminowej wartości i rozwoju zarządzanych podmiotów dla inwestorów, spółek, akcjonariuszy i społeczności.
- Udział spółki private equity (rodzaj inwestycji kapitałowej w firmy prywatne, które nie są jeszcze notowane na giełdzie, ale wykazują duży potencjał - dop. red.) to jedna z kilku opcji, które obecnie badamy w celu wydzielenia naszej działalności morskiej. Dzięki aktywnemu zaangażowaniu Carlyle podejmujemy obecnie niezbędny kolejny krok i rozpoczęcie fazy otwartej oceny odpowiednich działań biznesowych - zaznaczył dr Volkmar Dinstuhl, członek zarządu thyssenkrupp.
W ubiegłym roku Rada Nadzorcza thyssenkrupp dała
zielone światło dla planowanego wydzielenia działalności morskiej. Od
tego czasu rozważano różne opcje. Rosnące globalne zapotrzebowanie na
okręty nawodne i podwodne oraz technologie z tym związane ma stwarzać
dodatkowe możliwości rozwoju dla thyssenkrupp Marine
Systems. Samodzielne usytuowanie zakładu stoczniowego powinno pozwolić
na lepsze
wykorzystanie tych szans. Niezależność ta stanowiłaby również
punkt wyjścia dla ewentualnej konsolidacji krajowej i europejskiej.
Thyssenkrupp Marine Systems jest obecnie jedyną firmą w Europie, która w
jednym miejscu ma prowadzić budowę i rozwijać wiedzę w zakresie okrętów
nawodnych (np. fregaty) oraz podwodnych, a także innych, nowoczesnych
technologii morskich. Jednocześnie stale trwają rozmowy z niemieckimi
władzami odnośnie na temat udziału państwa w TKMS. We wrześniu ub. r.
minister obrony Boris Pistorius poinformował, że rząd rozważa nabycie
udziałów w przedsiębiorstwie. Z racji na to, że władze przyjęły
narodową strategię dla portów, która obejmuje 139 środków służących ich
wzmocnieniu m.in. dzięki cyfryzacji ich obsługi. Należy więc się też
spodziewać, że obok nich rząd może zdecydować o zwiększeniu wsparcia dla
branży stoczniowej, szczególnie w zakresie tak kluczowego i
strategicznego segmentu, jakim jest budowa okrętów dla odbiorcy
krajowego jak i zamawiających zza granicy. W ciągu ostatniej dekady rząd
federalny zainwestował w porty w sumie 5 mld euro.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
Rośnie potencjał podażowy LNG. Inwestycje na rynku amerykańskim ustabilizują rynek [ANALIZA]
Na masowcach marynarze pracują bezpieczniej. Statki jednak wciąż toną i są przedmiotem zbrojnych ataków
TT-Line zamówiło kolejny prom nowej generacji
Oświadczenie prezesa PŻB S.A. w sprawie przedstawionych mu zarzutów
USA chce szybko zbudować okręty. Pyta w Korei
TKMS zwycięzcą w Kanadzie? Mowa o ogromnym kontrakcie na okręty podwodne