Właściciele gazociągu zaczynają mieć poważne obawy, co do bezpieczeństwa ich inwestycji. Rozważają wzmocnienie ochrony Nord Streamu.
Obawy są związane z ubiegłotygodniowym znaleziskiem. W pobliżu magistrali odkryto drona z ładunkiem wybuchowym. Okazło się, że urządzenie służyło do rozminowywania. Jednak dalej nie wiadomo, kto jest jego właścicielem i dlaczego znalało się tuż przy gazociągu. Widmo wysadzenia gazociągu nabrało realnego kształtu również po przeprowadzonych atakach terrorystycznych we Francji, do których przyznało się Państwo Islamskie. Rosja jest przecież zaangażowana militarnie w syryjskiej wojnie i po bombardowaniach na pozycje islamistów, ci zagrozili odwetem.
Specjliści twierdzą, że konieczny jest ściślejszy monitoring wód wokół rurociągu, zarówno nad i pod wodą. Ich zdaniem, najbardziej prawdopodobną formą ataku jest detonacja ładunku wybuchowego.
- Po prostu mógłby zostać on opuszczony, pozostawiony. Do detonacji doszłoby dopiero po jakimś czasie. Znalezienie ewentualnych sprawców nie byłoby proste – powiedział Jesper Niklander, szwedzki specjalista od bezpieczeństwa obiektów przemysłowych.
Gazociąg Północny wykorzystywany jest do transportu gazu ziemnego z Vyborg w Rosji do Greifswald w Niemczech. Poprowadzony jest po dnie Morza Bałtyckiego, omijając Polskę i republiki bałtyckie. Jego długość wynosi 1222 km i jest najdłuższym gazociągiem morskim na świecie.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Gdańska Giełda Zboża ponownie połączyła najważniejszych przedstawicieli branży
FRS Windcat odebrał nowy statek z kadłubem z Polski
Rośnie potencjał podażowy LNG. Inwestycje na rynku amerykańskim ustabilizują rynek [ANALIZA]
Na masowcach marynarze pracują bezpieczniej. Statki jednak wciąż toną i są przedmiotem zbrojnych ataków
TT-Line zamówiło kolejny prom nowej generacji
Oświadczenie prezesa PŻB S.A. w sprawie przedstawionych mu zarzutów