W należącej do HII stoczni Ingalls Shipbuilding w Pascagoula odbyła się ceremonia chrztu kolejnego okrętu dla sił morskich USA typu San Antonio. Przyszły USS Harrisburg (LPD 30) ma stanowić istotny element systemu aktywności amerykańskiej armii na świecie, dzięki swoim wielozadaniowym zdolnościom.
Nowy okręt został nazwany na cześć miasta Harrisburg, stolicy Pensylwanii, upamiętniając jego bogatą historię oraz wieloletnie wsparcie dla armii USA. Miało ono odegrać istotną rolę w trakcie rewolucji przemysłowej, ekspansji na zachodnie terytorium Ameryki Północnej oraz wojny secesyjnej. Jest też drugą jednostką tak nazwaną, a poprzednią był zbudowany w 1888 roku liniowiec, początkowo nazwany SS City of Paris, który potem został kupiony przez amerykańskie siły zbrojne i był wykorzystywany jako jednostka pomocnicza i ratunkowa, zabezpieczając działania floty. Ze służby została wycofana w 1923 roku.
W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz miasta Harrisburg, stanu Missisipi oraz federalnych. Oprócz tego nie zabrakło reprezentantów przemysłu stoczniowego, zbrojeniowego oraz kadry dowódczej US Army i US Navy. Co wyjątkowe, okręt ma dwie matki chrzestne, Alexandra Curry, mieszkanka Middletown w Pensylwanii i żona burmistrza Middletown oraz Jennifer Díaz, mieszkanka Filadelfii i żona Chrisa Díaza, szefa personelu Sekretarza Marynarki Wojennej. Obie panie dokonały oficjalnie aktu chrztu okrętu w trakcie sobotniej uroczystości, rozbijając osobiście butelkę szampana o kadłub jednostki.

– Kiedy weźmiesz najlepszych amerykańskich stoczniowców i dodasz do nich najlepszych na świecie marynarzy i kilkuset wściekłych marines, otrzymasz USS Harrisburg. To jest miejsce, w którym amerykańskie mięsnie budowy okrętów amfibijnych są napinane i jest to punkt wyjścia do powrotu nas, jako zespołu Marynarki Wojennej i Korpusu Marynarki Wojennej, do wytrwałej obecności, aby stawić czoła temu, co uważam za pokoleniowe wyzwanie i rywalizację – wskazał gen. Christopher Mahoney, zastępca dowódcy US Marine Corps.
– Marynarzom i stoczniowcom przyszłego USS Harrisburg składam najszczersze gratulacje. Dziękuję wam wszystkim za pracę i poświęcenie, które już wykonaliście, a także za wszystko, co zrobicie, aby „ożywić” ten okręt – powiedział kadm. Tom Anderson, oficer wykonawczy programu okrętów.
– Dzisiejszy dzień to coś więcej niż tylko chrzest. To święto kunsztu, zaangażowania i trwałego celu pracy, którą wykonujemy każdego dnia w Ingalls. Podobnie jak jego imiennik, Harrisburg, ze swoją bogatą historią siły, odporności i przywództwa, ma te same cechy, które odzwierciedlają nasi stoczniowcy, których poświęcenie zapewnia Marynarce Wojennej i Korpusowi Piechoty Morskiej zaawansowane okręty, których potrzebują do ochrony i obrony naszego narodu – przekazał Brian Blanchette, prezes Ingalls Shipbuilding.

USS Harrisburg (LPD 30) będzie 14. okrętem desantowym-dokiem typu San Antonio, jaki wejdzie w skład US Navy. Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych i zarazem pierwszym z podserii oznaczonej jako Flight II. Budowa całej serii trwa od 2000 roku i ma liczyć łącznie 26 okrętów. Na początku 2025 roku w służbie znajdowało się 13 okrętów tej serii, dwa w budowie (Harrisburg i Pittsburg) i cztery kolejne na liście zamówień (od września 2024 roku).
Ochrzczony 11 stycznia okręt jest w budowie od 2022 roku, a do służby wejdzie prawdopodobnie w 2028 roku.Po dostarczeniu będzie wspierał ekspedycyjne działania wojenne poprzez transport zapasów, techniki wojskowej oraz żołnierzy. Będzie mógł również dostarczać pomoc humanitarną i działać w ramach misji pomocy w przypadku katastrof i innych sytuacji zagrażających życiu społeczności.
W czerwcu tego roku w Porcie Gdynia można było zobaczyć bliźniaczą jednostkę z podserii Flight I, USS New York (LPD-21), która zatrzymała się tam w trakcie trwania największych ćwiczeń morskich pk. "Baltops 24".
Czytaj także: Duży, amerykański okręt cumuje w Porcie Gdynia. USS New York z krótką wizytą
USS Harrisburg będzie miał 208,5 metra długości i 25 000 ton pełnej
wyporności. Jego załoga ma liczyć 360 osób, przy czym okręt ma możliwość
transportu 800 żołnierzy piechoty morskiej. Maksymalna prędkość sięga
do 22 węzłów. Napęd stanowią cztery silniki wysokoprężne Colt-Pielstick o
mocy 7 755 kW, dwa wały 31 021 kW oraz śruby Rolls-Royce o regulowanym
skoku. Z racji na to, że to okręt desantowy-dok, jego uzbrojenie jest
typowo obronne. Składają się na nie dwie armaty morskie 30 mm Bushmaster
II, a także dwie wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych. Każdy z typów
broni znajduje się zarówno w przedniej, jak i tylnej części kadłuba. Z
racji na posiadane hangary i lądowisko jednostka może transportować
bezzałogowe drony powietrzne i śmigłowce. Wśród nich są m.in. CH-53E
Super Stallion, dwa MV-22B Osprey, cztery CH-46 Sea Knight, cztery AH-1
SeaCobra lub cztery śmigłowce UH-1 Iroquois. Co istotne, pokład
jednostki ma umożliwiać start i lądowanie do dwóch jednostek na raz. W
skład wyposażenia mogą też wejść dwa poduszkowce (Landing Craft Air
Cushion, LCAC) bądź jeden mały okręt desantowy (Landing Craft Utility,
LCU).
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
FRS Windcat odebrał nowy statek z kadłubem z Polski
Rośnie potencjał podażowy LNG. Inwestycje na rynku amerykańskim ustabilizują rynek [ANALIZA]
Na masowcach marynarze pracują bezpieczniej. Statki jednak wciąż toną i są przedmiotem zbrojnych ataków
TT-Line zamówiło kolejny prom nowej generacji
Oświadczenie prezesa PŻB S.A. w sprawie przedstawionych mu zarzutów
USA chce szybko zbudować okręty. Pyta w Korei