Dobiegł końca remont promu Stena Spirit. W poniedziałek, 27 kwietnia wieczorem jednostka, w asyście holowników Vega, Tytan i Taurus, odbiła od nabrzeży Gdańskiej Stoczni Remontowej SA i ruszyła do Gdyni, skąd wkrótce wyruszy w pierwszy rejs po miesięcznej przerwie.
Początkowo rejsy zawieszono do 11 kwietnia, jednak termin ten został przesunięty na 27 kwietnia. Dziś okazało się, że na rejs tym statkiem trzeba będzie poczekać jeszcze jeden dzień - pierwszy zaplanowano na jutro, tj. 28 kwietnia o godz. 23.30 z Gdyni. Prom przeszedł wszystkie wymagane kontrole techniczne i został dopuszczony do żeglugi przez odpowiednie instytucje klasyfikacyjne.
- Na trasie do tej pory kursowały dwie jednostki, a bilety, które pasażerowie zakupili na prom Stena Spirit, zostały przeniesione na wypłynięcia innym statkiem - poinformowała Agnieszka Zembrzycka, rzecznik prasowy Stena Line Polska.
Stena Spirit do stoczni w Gdańsku trafił po incydencie, do którego doszło 25 marca br. w szwedzkim porcie. Po zacumowaniu promu przy nabrzeżu w Karlskronie zerwała się cuma rufowa, co w połączeniu z silnym wiatrem doprowadziło do niekontrolowanego przemieszczenia się jednostki i jej odsunięcia od kei.
Jak mówiła wówczas rzecznik prasowa, załoga sprawnie opanowała sytuację, kierując statek na bezpieczny akwen w obrębie portu. Następnie, przy udziale holowników oraz lokalnego pilota, prom został ponownie bezpiecznie zacumowany. Incydent doprowadził do kilkugodzinnych utrudnień w realizacji rozkładu rejsów pozostałych jednostek obsługujących tę linię.
- W związku ze zdarzeniem konieczne było przeprowadzenie szczegółowych inspekcji technicznych statku, kontroli prowadzonej przez towarzystwo klasyfikacyjne, państwo bandery oraz właściwe służby lokalne, w tym Szwedzką Agencję Transportu (STA). Zweryfikowano również stan infrastruktury portowej oraz sprawdzono ewentualne skutki kontaktu jednostki z dnem lub elementami nabrzeża - podkreślała Agnieszka Zembrzycka.
W niektórych mediach pojawiały się informacje o uszkodzeniach mogących wpływać na zdolność statku do żeglugi, jednak armator stanowczo im zaprzeczał.
Prom opuścił Szwecję po trzech dniach, po uzyskaniu wymaganych zgód od szwedzkiej administracji morskiej, kierując się następnie do Gdańskiej Stoczni Remontowej SA o własnym napędzie.
Do tej pory nie jest jasne, jakich konkretnie uszkodzeń doznał prom podczas opisanego wyżej incydentu - armator nie ujawnia szczegółów dotyczących zakresu przeprowadzonych prac w stoczni, a samo zdarzenie jest obecnie przedmiotem analiz prowadzonych przez właściwe administracje morskie.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
FRS Windcat odebrał nowy statek z kadłubem z Polski
Rośnie potencjał podażowy LNG. Inwestycje na rynku amerykańskim ustabilizują rynek [ANALIZA]
Na masowcach marynarze pracują bezpieczniej. Statki jednak wciąż toną i są przedmiotem zbrojnych ataków
TT-Line zamówiło kolejny prom nowej generacji
Oświadczenie prezesa PŻB S.A. w sprawie przedstawionych mu zarzutów
USA chce szybko zbudować okręty. Pyta w Korei