• <
NAUTA_1100_200PX_100_LAT

"Polski przedsiębiorca liczy na zlecenia z offshore" - debata o inwestycjach, które mogą uciec

Strona główna Przemysł Stoczniowy, Przemysł Morski, Stocznie, Statki "Polski przedsiębiorca liczy na zlecenia z offshore" - debata o inwestycjach, które mogą uciec

Polska ekspansja wiatrakowa na Bałtyku. Zaplecze flotowe, stoczniowe i portowe dla sektora offshore - to jeden z paneli dyskusyjnych, który odbył się podczas targów PowerConnect Energy Summit w Gdańsku. Wnioski są niepokojące - polskie firmy były często pomijane w trakcie realizacji I etapu inwestycji offshore. 

Debata odbywała się pod patronatem wydawnictwa Gospodarka Morska, a prowadził ją Mateusz Kowalewski, prezes wydawnictwa. Dyskusja była emocjonująca i oscylowała wokół udziału polskich firm w transformacji energetycznej. Niestety, hasłem przewodnim debaty były słowa Krzysztofa Stopierzyńskiego, armatora, wiceprezesa Zarządu Polskiej Izby Morskiej Energetyki Wiatrowej, który stwierdził, że realizowany jest I etap inwestycji offshore, "a my obserwujemy to z brzegu znowu". 

Brak doświadczenia? Jak to oceniać

Polskim firmom często zarzuca się brak doświadczenia w realizacji projektów związanych z realizacją projektów offshore, jednak problemem jest jak dziś oceniać doświadczenie firm na rynku, gdy realizowane są nowe projekty, wiec trudno mieć doświadczenie jako firma.

Ewa Kruchelska wiceprzewodnicząca Rady Nadzorczej stoczni Crist, wiceprezes Pracodawców Pomorza przypomniała jak wyglądała "kariera" duńskiej firmy Cadeler. Jest ona duńskim przedsiębiorstwem specjalizującym się w wynajmie i obsłudze statków instalacyjnych typu jack-up, które są wykorzystywane do budowy morskich farm wiatrowych. Cadeler posiada w swojej flocie nowoczesne jednostki, takie jak Wind Orca i Wind Osprey, które są przystosowane do instalacji turbin wiatrowych i fundamentów morskich farm i jest partnerem m.in. polskich inwestorów farm wiatrowych, zarabiając na tym krocie. Cadler wykonuje przy tym usługi statkami zbudowanymi w chińskich stoczniach. To wprost uderza w interesu polskich stoczni, np. Crista, który zbudował 4 jack-upy, ale z tego doświadczenia do tej pory nie skorzystano, nikt nie zamówił jack upa pod polski projekt. Tymczasem jeden statek kosztowałby niewiele więcej niż nasi inwestorzy zapłacą za dzierżawę jednostek od duńskiego armatora.  

- Tymczasem Cadler jeszcze w 2018 r. nie miał żadnego doświadczenia w tej branży, żadnego. Natomiast budując nową strategię zatrudnili ludzi, którzy się na tym znali - podkreślała Ewa Kruchelska. - My w Polsce mieliśmy np. Petrobaltic, który miał kompetencje, ale zabrakło decyzji strategicznych o zaangażowaniu go w projekcie - przypomniała.

Właśnie kwestie doświadczenia bywają kluczową barierą dla polskich przedsiębiorców. Dlatego - to wniosek z dyskusji - powinno się oceniać nie doświadczenie poszczególnych firm, ale też ludzi, którzy są zatrudniani przy projektach. To ludzie są gwarancją doświadczenia na nowym rynku, a nie realizacje firm, które często nie mają żadnych doświadczeń, bo nie miały gdzie i kiedy ich zdobyć. 

- Chcemy budować offshore za pieniądze polskiego podatnika. Gdy zamawiamy za granicą coś, to zostawiamy pieniądze w Chinach czy Rotterdamie. Przy Baltic Pipe wydaliśmy 6,9 mld zł, a my oglądaliśmy to z brzegu. Państwo kupiło gazociąg za fakturę. Czy jest lepiej przy offshorze? Nie. Realizuje się I etap, a my obserwujemy to z brzegu znowu. Firmy na lądzie dowożą projekty, ale trzeba dołożyć kompetencje i zamówienia na morzu - przekonywał Krzysztof Stopierzyński.

Co można zmienić w zamówieniach dla offshore? Zdaniem Stopierzyńskiego inaczej budować zamówienia. Czasami kontraktowano w Polsce do prostych prac zagraniczne firmy, bo zamówienia były "w paczkach". Oczekiwano, że pojawi się firma, która będzie specjalistą jednocześnie od wierceń geologicznych, badania zachowań nietoperzy i hydrochemii. - Gdy mówiliśmy, że trzeba to rozdzielić na mniejsze paczki, to wszyscy słuchali z zainteresowaniem, ale nie zmieniano strategii. A my pieniądze polskiego podatnika wywozimy ciężarówkami za granicę - dodaje armator. 

Polskie firmy w grze

Piotr Dziubałtowski, wiceprezes Zarządu ds. operacyjnych PGE Baltica, przekonywał, że polskie firmy są wykorzystywane w projektach offshore, a przykład jego spółki jest dowodem na skuteczność budowania polskich i lokalnych łańcuchów dostaw. Konkretny przykład to podpisana właśnie umowa na bazę serwisową w Ustce, zbuduje ją pomorska korporacja Doraco. Całe centrum PGE Baltica związane z zarządzaniem łańcuchami lokal content jest w Gdańsku. Ale, aby zarabiać na inwestycjach, liczy się nie tylko aktywność zamawiającego, tu musi być aktywność firm aplikujących o zlecenia. Czy w kolejnych etapach inwestycji offshore będzie więcej zleceń dla polskich podmiotów? Niewykluczone, że tak. 

- Podziwiam stocznię Crist, widać jak się rozwijają, z wielkim szacunkiem patrzę na rozwój kompetencji - mówił podczas debaty Piotr Dziubałtowski. I przypomniał, że pod koniec 2025 r. odbędą się aukcje na kolejne projekty offshore. w ciągu 6 miesięcy po aukcjach, trzeba stworzyć konsorcja, by np. zamawiać polski jack up. To jest ostatni gwizdek, aby to robić, bo znowu terminy umkną. 

Rozwój kompetencji

W najbliższych dniach Crist Offshore podpisze umowę jako bezpośredni wykonawca (Tier 1) na budowę morskiej stacji transformatorowej. To historyczny moment dla polskiego przemysłu. - Jeszcze żadna z polskich firm nie była bezpośrednim dostawcą do dewelopera. Do tej pory robiono "puszki", ostateczne wyposażenie było montowane gdzie indziej. Teraz deweloper zagraniczny nam zaufał. Takie są fakty, że zagraniczni inwestorzy bardziej nam ufają, niż sami sobie ufamy - podkreśla Ewa Kruchelska. - Kiedyś najlepszy wydawał się zagraniczny jogurcik, ale już dziś wiemy, że polskie jedzenie jest lepsze. Teraz czas, aby przekonać się, że tak samo jest z przemysłem. Jesteśmy stocznią z ogromnym doświadczeniem w budowie statków specjalistycznych. Mam nadzieję, że teraz nie będzie już tylko świadomości, że budujemy, ale będą zamówienia. 

Jednocześnie Ewa Kruchelska zapowiedziała, że w najbliższych tygodniach można spodziewać się informacji o "narodowym armatorze", który mógłby zamówić statek typu jack up, na potrzeby polskiego projektu offshore.

VEGA_790x140_2026
JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.