• <
NAUTA_1100_200PX_100_LAT

Okiełznać chaos, czyli jak z cyfrowym bliźniakiem zaplanować rentowną przebudowę

Strona główna Przemysł Stoczniowy, Przemysł Morski, Stocznie, Statki Okiełznać chaos, czyli jak z cyfrowym bliźniakiem zaplanować rentowną przebudowę

Każda stocznia zna ten scenariusz. Do realizacji trafia projekt modernizacji. Planowanie jest na miejscu. Infrastruktura zabezpieczona. I wtedy jednostka trafia do stoczni, projekt obarczony jest napiętym harmonogramem, sztywnym budżetem i dokumentacją techniczną pamiętającą czasy, gdy połowy obecnej załogi jeszcze nie było w branży. Zakres prac na papierze wydaje się przejrzysty… do momentu, gdy projekt wchodzi w fazę realizacji - mówi Marek Sawczuk, Dyrektor Zarządzający C-Job Gdańsk.

W momencie gdy pierwsze rysunki trafiają na pokład i są konfrontowane z rzeczywistością, zaczynają się schody. Rama znajduje się w innym miejscu niż na rysunkach. Istniejący rurociąg, niewykazany w dokumentacji, od lat blokuje przewidzianą trasę przebiegu nowej instalacji. Fundament dostarczonego urządzenia nie pasuje do faktycznej struktury pokładu. I nagle kierownik projektu przestaje realizować plan — zaczyna zmagać się z sytuacją kryzysową. Każda godzina improwizacji oznacza wzrost pracochłonności a tym samym mniejszą marżę i coraz większe ryzyko przekroczenia terminu.

To właśnie charakterystyka retrofitów. Zapotrzebowanie na konwersje, optymalizacje oraz projekty dekarbonizacyjne jest wysokie. Jednocześnie niepewność związana z tradycyjnym sposobem ich realizacji sprawia, że taki projekt staje się ryzykownym hazardem. Tymczasem wcale nie musi tak być.

Co, jeśli można by wykryć problemy zanim się pojawią? To pytanie stanowi fundament nowoczesnego podejścia do przebudów. Nie chodzi wyłącznie o dostarczenie projektu inżynieryjnego, lecz o zapewnienie przewidywalności. Metodologii opartej na jednej zasadzie: każdy problem należy rozwiązać wirtualnie, zanim pierwszy spawacz wejdzie na pokład jedostki. Ale co najważnieje, to dążenie do usunięcia niezdefiniowanych problemów, kóre gdy się pojawią mogą powodować nieporozumienia dotyczące kontraktowego zakresu wykonywanych zmian. 

Takie “szare strefy” mogą pojawić się nie tylko na styku armator-stocznia. Ustalenie wyraźnych granic pomiędzy zakresami także innych interesariuszy jest kluczowe. Znajomość dostawców, ich standardów, świadomość drobnych a kluczowych braków w zakresach ich dostaw, szczególnie na ich styku, jest krytyczna dla sprawnej realizacji projektu.

Stocznie, które wdrażają takie podejście, doświadczają realnej zmiany. Realizacja projektu przebudowy przestaje być ciągłym gaszeniem pożarów, a staje się uporządkowanym, sekwencyjnym projektem “montażowym”. Zakres prac jest jasno określony. Harmonogram zyskuje wiarygodność. Zysk pozostaje pod kontrolą.

- Punktem wyjścia jest rzeczywistość, nie założenia. Z doświadczenia wiemy, że stara dokumentacja rzadko oddaje rzeczywistość. Lata eksploatacji oznaczają dziesiątki nieudokumentowanych zmian, a oparcie projektu na nieaktualnych danych to najkrótsza droga do niekontrolowanego wzrostu kosztów - podkreśla Marek Sawczuk, Dyrektor Zarządzający C-Job Gdańsk.

Potrzebny cyfrowy bliźniak

Nowoczesne podejście rozpoczyna się od stworzenia cyfrowej repliki przebudowywanego rejonu statku w jego faktycznym stanie. Dzięki skanowaniu laserowemu 3D, możliwe jest odwzorowanie wszystkich kluczowych rejonów statku i utworzenie cyfrowego modelu modyfikowanej przestrzeni, który staje się głównym, często jedynym wiarygodnym źródłem danych dla całego projektu.

Wartość tkwi jednak nie tylko w samej technologii skanowania, lecz w wiedzy i przygotowaniu zespołu. Skuteczne skanowanie wymaga doświadczenia: wiedzy co rejestrować, jak przygotować przestrzenie aby osiągnąć zamierzony efekt  skanowania, oraz jak przetworzyć miliony punktów pomiarowych, tzw. chmury punktów, w użyteczny model 3D. To ta baza wiarygodnych danych umożliwia sprawne przeprowadzenie dalszych etapów projektu. Bez niej, nawet najlepsza inżynieria opiera się na przypuszczeniach, podkreśla szef C-Job Gdańsk.

Najpierw budujemy model wirtualny


Dysponując cyfrowym odzwierciedleniem interesującego nas rejonu, zespół inżynieryjny zyskuje nowy, wiarygodny punkt odniesienia. Każdy element wyposażenia, każda trasa rurociągu i każdy tor kablowy są aranżowane najpierw w środowisku wirtualnym.

To tutaj ujawnia się największa wartość tej metody. Ciągła analiza kolizji pozwala wykryć setki potencjalnych konfliktów. Rurociąg, który kolidowałby z konstrukcją, zostaje przeprowadzony alternatywną trasą “jednym kliknięciem”. Niepasujący fundament zostaje przeprojektowany, zanim trafi do produkcji. Dostępność do przestrzeni serwisowej zapewniona. 

Ten proces „wirtualnego retrofitu” systematycznie eliminuje problemy na etapie, gdy ich rozwiązanie jest szybkie i tanie. Usunięcie kolizji na ekranie komputera odbywa się niemal bezkosztowo. Usunięcie jej na statku — przy pracującej załodze — generuje ogromne koszty, opóźnienia a nierzadko napięcia w zespole. Przenosząc rozwiązywanie problemów do świata wirtualnego, ryzyko zostaje wyeliminowane, zanim projekt trafi na halę stoczniową czy dok.

Retrofit to nie nowa budowa — wymaga innego podejścia do zarządzania

Modernizacja jednostki rządzi się innymi prawami niż budowa nowego statku. Prace prowadzone są w skróconych oknach czasowych, często pomiędzy rejsami. Logistyka jest bardziej złożona, a ryzyka — odmienne. Retrofit wymaga dedykowanego podejścia do zarządzania projektem, a nie uproszczonej wersji procesu stosowanego w przypadku nowo budowanych jednostek.

Skuteczne zarządzanie retrofitami oznacza dostarczenie nie tylko rysunków, lecz przejrzystych pakietów dokumentacji i informacji, chronologicznie zgodnych z potrzebami stoczni. Planowanie musi uwzględniać realia przebudowy: dostawy "just in time", ograniczony dostęp slotów produkcyjnych oraz ścisłą koordynację z załogą statku. Także niezmiernie ważna jest logistyka. Taka przebudowa nie odbywa się nigdy w pustej przestrzeni, którą w przypadku nowej budowy zagospodarowuje się w logicznej kolejności. Tutaj pracownicy stoczni muszą działać w odmiennym środowisku, manewrując wokół istniejących instalacji oraz konstrukcji. Jednym słowem, wszystkie aspekty muszą być wzięte pod uwagę, czasami w drobiazgowy sposób.

Efektywny system zarządzania takim projektem pozwala zachować kontrolę nad zakresem oraz uniknąć opóźnień oraz przekroczeń budżetu. 

- Równie istotne jest utrzymanie właściwych relacji i kontaktu pomiędzy biurem projektowym a zespołami realizującymi przebudowę. Doświadczony nadzór na miejscu zapewnia, że proces przebiega zgodnie z zaplanowaną sekwencją oraz umożliwia natychmiastowe wsparcie techniczne w sytuacjach wymagających decyzji “tu i teraz”. Nie wszystkie takie decyzje podejmowane ad-hoc są możliwe do podjęcia, bazując tylko na rysunkach. To właśnie ta synergia planowania i realizacji często decyduje o sukcesie projektu - mówi Marek Sawczuk z C-Job Gdańsk

Ogranicz ryzyko na jak najwcześniejszym etapie


Najlepszym momentem na zarządzanie ryzykiem projektu jest jego wczesny etap. Wczesne wsparcie techniczne pozwala zorganizować projekt w sposób gwarantujący jego powodzenie. Ocena przydatności informacji wsadowych, studium wykonalności, to tylko niektóre sposoby na weryfikację jakości danych, na których stocznia będzie pracować.

Etap ten obejmuje precyzyjne zdefiniowanie zakresu prac, dobór optymalnych rozwiązań technicznych dla konkretnej jednostki oraz identyfikację potencjalnych ryzyk, zanim zostaną one „zamrożone” w zapisach kontraktów typu “fixed price”. Dla stoczni jest to realna przewaga konkurencyjna. Oferta oparta na rzetelnych danych, a nie na domysłach i przeszacowanych buforach na obłsugę materializujących się ryzyk, pozwala konkurować ceną bez utraty rentowności.

Od hazardu do przewidywalnego zysku


Akceptowanie chaosu jako nieuniknionej części przebudów przestaje być możliwe, podsumowuje Marek Sawczuk. I na pewno nie jest zrównoważonym podejściem. Marże są zbyt niskie, a kary umowne za opóźnienia zbyt dotkliwe. Armatorzy coraz częściej wybierają stocznie, które potrafią wykazać się kontrolą, przewidywalnością i dojrzałym procesem realizacji.

Dzięki połączeniu wszystkich wspomnianych metodologii, od precyzyjnego pozyskiwania danych,  poprzez zaanagażowanie nowoczesnych narzędzi, aż po dedykowane metody  zarządzania projektami, a także dzięki wczesnemu wsparciu technicznemu, możliwe jest przekształcenie nieprzewidywalnego procesu przebudowy w projekt kontrolowany, powtarzalny i co najważniejsze rentowny.

Technologia i kompetencje już istnieją. Pytanie brzmi, czy stocznia jest gotowa odejść od reaktywnego modelu działania i postawić na podejście proaktywne. W realiach rynku opartego na niskich marżach i wysokich oczekiwaniach odpowiedź na to pytanie może przesądzić o jej przyszłości.

Poznaj C-Job


C Job Gdańsk oferuje konkretne i sprawdzone rozwiązania. Łączymy skanowanie laserowe 3D, zintegrowaną inżynierię, dedykowane zarządzanie projektami przebudów oraz nadzór na miejscu realizacji w jedną, spójną całość. Zamieniamy niepewność w proces kontrolowany, przewidywalny i zyskowny.

Nie ryzykuj. Skontaktuj się z C Job Gdańsk i dowiedz się, jak zbudować solidne podstawy sukcesu podczas realizacji kolejnej przebudowy. Omów zakres projektu, harmonogram i specyficzne ograniczenia stoczni.

Fot: Depositphotos

VEGA_790x140_2026
JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.