Maciej Borkowski
Portom polskim przyszło funkcjonować w ostatnich latach w trudnych warunkach: kryzys żeglugowy, nasilająca się konkurencja, ograniczenia środowiskowe, wprowadzanie wielkich statków, zmienne i niespójne przepisy, zwłaszcza fiskalne … Z drugiej strony, uzyskały dostęp do pieniędzy, jakiego nigdy nie miały.
Z problemami radzić muszą sobie jednak głównie same. Kolejne poświęcone im centralne dokumenty strategiczne, jak: „Program rozwoju polskich portów morskich do 2020 roku (z perspektywą do 2030)”, czy: Polityka morska Rzeczypospolitej Polskiej do roku 2020 (z perspektywą do 2030 roku)”, okazywały się spóźnione, oparte na przestarzałych, bądź nietrafnych prognozach, na dodatek ogólnikowe. Rzecz w tym, że gdy centralni planiści trudzili się nad wytyczaniem portom strategicznych celów, one już same sobie takie cele wcześniej wyznaczyły – i z powodzeniem je realizowały. Nawet tak istotne zamierzenia, jak uczynienie z Gdyni portu głębokowodnego, czy utworzenie w gdańskim porcie zewnętrznym nowego wielkiego rejonu przeładunkowego, wzięły się z inicjatyw oddolnych, a nie z dalekosiężnych krajowych strategicznych projektów transportowych.
Reagując na sygnały z rynku, porty szybko rozbudowywały i modernizowały swoją infrastrukturę. Firmy z nimi związane: terminale, przewoźnicy, spedytorzy… także inwestowali w to, co im wydawało się najwłaściwsze, nie czekając na wytyczne i nie oglądając się na treść rządowych dokumentów, które zawierały całe mnóstwo słusznych sformułowań, w rodzaju: „zwiększenie znaczenia żeglugi”, „położenie nacisku na”, „maksymalizacja wszechstronnych korzyści”, „zrównoważony rozwój i wykorzystanie zasobów”, „poprawa konkurencyjności”, „usprawnienie zarządzania” itd. itp., – nader trudno przekładalnych na konkretne działania.
Porty, funkcjonując w szybko zmieniającym się, konkurencyjnym otoczeniu, bardzo dobrze sobie poradziły, czego dowodem ich rekordowe wyniki przeładunkowe i finansowe, osiągnięte na dodatek w mało sprzyjającym światowej gospodarce morskiej okresie. Stały się one możliwe dzięki znaczącym (wreszcie!) środkom na rozwój, pochodzącym z funduszy europejskich oraz od inwestorów, którzy się w tych portach pojawili. Te pieniądze pozwoliły najpierw zahamować, a potem odwrócić postępującą dekapitalizację majątku portowego, na którą wcześniej od lat, w trybie alarmistycznym, zwracała uwagę Najwyższa Izba Kontroli w swoich raportach. Co więcej, o sposobie wydatkowania pieniędzy decydowały same zarządy portów czy innych firm, a nie „centrala”, w tej lub innej postaci, co stanowi istotną różnicę (wystarczy porównać sprawność inwestowania przez firmy i instytucje państwowe, vide: autostrady, linie kolejowe, terminal gazowy).
Opracowana centralnie strategia portowa wkracza niekiedy na pola, których nie jest w stanie, bądź nawet nie powinna próbować regulować, tak są oczywiste. Czy zarządom portów naprawdę trzeba wskazywać, że mają dywersyfikować ofertę usługową czy współpracować z operatorami terminali?
W strategii mowa jest również o „udziale portów w rozwoju gospodarczym gmin i regionów portowych”, ale – co zaskakujące – o udziale gmin i regionów w rozwoju portów już się tam nie wspomina. A to właśnie jednostronność relacji „miasta/gminy – porty” budzi najwięcej kontrowersji, gdyż nader liczne są przykłady nieuzasadnionych czy nadmiernych danin lokalnych, przejmowania terenów portowych, wprowadzania ograniczeń środowiskowych czy konserwatorskich.
Nie udaje się ciągle zrealizować nie tylko wielu wyszczególnionych w dokumentach strategicznych zadań rzeczowych, ale nawet postulowanych tam zmian w prawie, jak zapisu o obligatoryjnym współdziałaniu gmin z zarządami portów przy sporządzaniu planów zagospodarowania przestrzennego terenów w granicach portów czy uwzględniania w ministerialnych budżetach środków na wykup nieruchomości portowych. (Udało się w końcu przekazanie ministrowi właściwemu ds. gospodarki morskiej kompetencji właścicielskich w zarządach portów.) Co więcej, w okresie obowiązywania strategii, w pewnych dziedzinach nastąpił regres: postępowała degradacja portowych stacji kolejowych, pojawiały się nowe administracyjne ograniczenia rozwoju portów, ubywało terenów portowych. A bardzo szybki rozwój portów w ostatnich latach sprawia, że różnego rodzaju bariery: terenowe, komunikacyjne, prawne, ekologiczne, fiskalne, a nawet personalne, dają się im coraz dotkliwiej we znaki. Wskazane więc byłoby, żeby centralna strategia dotycząca portów skupiała się na usuwaniu tych barier, a nie ingerowaniu bezpośrednio tam, gdzie jest to zbędne.
Co uczyniono, żeby dokładnie rozgraniczyć kompetencje administracji morskiej i „lądowej”, lub by zwiększyć władcze uprawnienia zarządów portów na całych obszarach objętych granicami portowymi? Dlaczego miejski konserwator przyrody czy zabytków lub radni miejscy mają decydować o tym co, jak, gdzie i kiedy się w portach buduje, czego zmienić lub zburzyć tam nie wolno? Jak można było dopuścić, by różnego rodzaju dyrektywy: „ptasia”, „siedliskowa” czy „wodna”, z lokalizacją obszarów chronionych „Natura 2000” na czele, skutecznie blokowały rozwój naszych portów – nie tylko na zewnątrz, ale również w istniejących granicach? Czemu przez kilkanaście lat obowiązywania ustawy portowej nie udało się usunąć jej mankamentów, w tym zwłaszcza tego, że nie chroni ona skutecznie terenów portowych? Dlaczego, mimo słusznego postulatu o „zwiększaniu konkurencyjności polskich portów”, przez całe lata nie udaje się doprowadzić do konsolidacji nadmiernie tam rozmnożonych inspekcji kontrolujących ładunki?
O swój potencjał przeładunkowy porty i terminale są i będą w stanie zadbać same – pod warunkiem, że nie będzie się im stwarzać ograniczeń, a zwłaszcza zadba o dogodny dostęp do nich i przestrzeń dla ich rozwoju. Generalna strategia portowa powinna wspierać porty w tym, z czym one same nie mogą sobie poradzić, bo wykracza to poza zakres ich działania czy możliwości finansowe.
I wreszcie: w strategicznych dokumentach dotyczących polityki morskiej, jeśli pominąć szkolnictwo morskie, nie wspomina się o przemyślanej polityce personalnej. A przecież stanowiska w zarządach portów i ich radach nadzorczych nie powinny być przedmiotem podziału łupów między polityków i urzędników różnego szczebla, którzy „chcą się sprawdzić”. Czy wybrane z takiego klucza osoby zagwarantują sprawne zarządzanie portami, w tym tworzenie i realizację ich strategii rozwojowych?
Maciej Borkowski
publicysta dwutygodnika „Namiary na Morze i Handel”
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
00:04:15
Największe kontenerowce świata - przegląd
Polski masowiec zderzył się z suwnicą i żurawiami
Baltic Hub dołącza do Baltic Ports Organization
Nowe połączenie kolejowe z Baltic Hub do Czech
Chiński ciężarowiec półzanurzalny pobił rekord podczas załadunku offshore
Do floty Maersk dołącza nowy, dwupaliwowy kontenerowiec, Tema Maersk
Port Gdańsk ogłasza przetarg na opracowanie koncepcji zwiększenia głębokości wewnątrzportowego toru wodnego
Z Gdańska towary trafią na Słowację. Uruchomiono połączenie kolejowe