Po ponad dwóch latach Maersk przywraca Kanał Sueski jako domyślny szlak na swojej trasie MECL, łączącej Bliski Wschód i Indie ze wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. Stało się to po tym, jak w grudniu i styczniu dwa kontenerowce duńskiej spółki przepłynęły tamtędy bez problemów. Pełny powrót Maerska do tego regionu oznacza o wiele krótszą trasę pomiędzy zachodem i wschodem, przyspieszając czas dostaw i wyznaczając trend w światowym transporcie morskim. Firma ma nadzieje na koniec z opływaniem Przylądka Dobrej Nadziei.
W grudniu Kanał Sueski od strony północnej przepłynął kontenerowiec Maersk Sebarok, a w styczniu w drugą stronę zrobił to Maersk Denver. Teraz ma to być domyśla trasa, a jeszcze cztery dni temu, firma przekazała, że ostrożnie rozważa takie rozwiązanie. Decyzja została więc podjęta bardzo szybko, co może oznaczać nowy trend w światowym transporcie morskim.
Na razie Maersk podkreśla jednak, że o ile stara się w pełni powrócić na Suez, to jest przygotowany na ponowną zmianę podejścia i zawracania statków w razie potrzeby. Firma ma strategiczny partnerstwo z Zarządem Kanału, który przewiduje, że w najbliższych miesiącach ruch na trasie zostanie w pełni przywrócony do poziomy sprzed kryzysu, który rozpoczął się w 2023 roku.
– Maersk uważnie monitoruje sytuację na Bliskim Wschodzie i jakakolwiek zmiana na trasie MECL jest zależna od stabilności na Morzu Czerwonym i ewentualnych konfliktów w regionie. Bezpieczeństwo załóg, statków i towarów jest najwyższym priorytetem. Maersk ma plany na ewentualność pogorszenia się bezpieczeństwa na trasie i potrzeby powrotu do opływania Przylądka Dobrej Nadziei – informuje firma z komunikacie.
Pierwszym statkiem, który popłynął na zachód na przywróconej trasie MECL jest kontenerowiec Cornelia Maersk. Jednostka 15 stycznia wypłynęła z portu Jebel Ali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich na trasie oznaczonej jako 603W. Pierwszym statkiem, który popłynął na wschód, był Maersk Detroit, który 10 stycznia opuścił terminal North Charleston w Karolinie Południowej. Wszystkie następne statki mają planowo pokonywać Kanał Sueski.
Kryzys na szlaku morskim przez Kanał Sueski i Morze Czerwone rozpoczął się w 2023 roku, kiedy jemeńscy rebelianci Huti zaczęli atakować cywilne statki w odpowiedzi na brutalną wojnę Izraela z Hamasem w Strefie Gazy. Z tego powodu najwięksi armatorzy skierowali swoje statki po trasie dookoła Afryki. Od tamtego czasu Huti zaatakowali ponad 100 jednostek, zabijając ośmiu marynarzy.
Problemy spowodowały znaczne wydłużenie czasu frachtu pomiędzy Ameryką i Europą a Azją. Ruch przez Morze Czerwone zmniejszył się o 60 procent. Przed tym kryzysem przez Kanał Sueski przepływało około 12 procent światowego handlu. To najszybsza trasa z zachodu na wschód.
Sytuacja poprawia się od kiedy w październiku 2025 roku w życie weszło zawieszenie broni w Strefie Gazy. Od tamtej pory nie odnotowano nowych ataków na Morzu Czerwonym. Zarząd Kanału Sueskiego pracuje na rzecz przywrócenia dawnego ruchu. Szef zarządu kanału admirał Ossama Rabiee, wyraził oczekiwania, że droga wróci do normalnego obłożenia w drugiej połowie tego roku.
Wcześniej od Maerska podobną decyzję podjęła francuska firma CMA CMG. Pod koniec grudnia dwa kontenerowce tego armatora pokonały Kanał Sueski w obu kierunkach. Jeden z nich, 400-metrowy CMA CGM Jacques Saade, jest największą od dwóch lat jednostką, która tamtędy popłynęła. Linie CMA CGM wcześniej zapowiedziały, że od stycznia jej statki mają regularnie pokonywać Kanał Sueski.
Port Haller tematem rozmów w Kongresie USA
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni