• <
CHIPOLBROK_2026_1100x200_75_LAT

„Logistyka lubi ciszę”. Czy przepisy stoją na przeszkodzie rozwoju branży logistycznej? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]

Strona główna Porty Morskie, Terminale, Logistyka Morska, Transport Morski „Logistyka lubi ciszę”. Czy przepisy stoją na przeszkodzie rozwoju branży logistycznej? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
Fot. GospodarkaMorska.pl

Sprawna logistyka, w tym zapewnienie w jej ramach wydajnej obsługi przeładunków i transportu, to gros obowiązków, z jakimi mierzą się firmy na każdym etapie łańcucha dostaw. Szczególnie, gdy problemy wynikają z specyficznych przepisów i regulaminów, co niekiedy determinuje sukces jak i porażkę na niełatwym rynku międzynarodowym, pomimo starań osób zaangażowanych w transport. Podczas odbywającego się w Sopocie Kongresu Polskie Porty 2030+ dyskutowano o tych aspektach biznesu morskiego.

Temat panelu brzmiał „Porty dla biznesu 2030+. Perspektywa importerów, eksporterów i właścicieli ładunków”. Jako prelegenci w panelu wystąpili Małgorzata Musińska Kubis, Global Category Manager Transport & Logistics w Qemetica, Monika Miller, Import Manager w Pepco, Alicja Koprowska, Sourcing & Procurement w Mueller Fabryka Świec, Joanna Porath prezes zarządu AC Porath, Katarzyna Kisielewska, prezes zarządu Grupy Alfa i Maciej Kisiel, CEO Chlodnia Gdańsk / Member of European Advisory Council by Global Cold Chain Alliance, Coldstore Gdansk. Moderatorem był Sebastian Wróbel.

Jako pierwsza zabrała głos Małgorzata Musińska-Kubis, która z perspektywy obsługi produktów masowych wskazała, że, że dla branży logistycznej kluczem jest szybka dostawa, a magazynowanie to przede wszystkim dodatkowy koszt. Bezpośrednie przeładunki z portów na ciężarówki czy wagony kolejowe, by dostarczyć sprawnie towar do klienta jest tu oczekiwanym rozwiązaniem, niemniej na przeszkodzie pozostają kwestie prawne, w tym celno-skarbowe, ale też zdolność przerobowa firm transportowych.

Z kolei Monika Miller podkreśliła rosnące znaczenie polskich portów z perspektywy dostawców, na co szczególny wpływ ma rosnąca siatka połączeń. W porównaniu z sytuacją sprzed 5-10 lat aktualny stan branży jest diametralnie inny, na lepsze, a rozwój jest widoczny. Dodała przy tym, że za tym powinny iść też zmiany w przepisach, bo przede wszystkim tu pojawia się wiele wyzwań.

– Rozwój portów można przewidzieć, niemniej muszą za tym iść dostosowujące się przepisy i regulacje. Kierujemy się analizą ryzyka, acz trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał stan prawny. Stąd też planując zamówienia musimy kierować się dozą ostrożności – zaznaczyła.

Perspektywę odbiorców produktów zza granicy omówiła Alicja Koprowska, wskazując też na stały rodzaj zamówień jej firmy, w tym tzw. masy palnej wykorzystywanej w przetwórstwie świec. Mowa tu o uprawnieniach związanych bezpieczeństwem transportu jak i magazynowania. To ostatnie stanowi dodatkowy koszt, dlatego firma szczególną wagę poświęca na koordynację, w tym żeby produkty były gotowe do przeładowania od razu do ciężarówek. To samo dotyczy ładunków szklanych, zamawianych pod konkretne projekty i oczekiwania klienta. Z racji na terminy pojawia się jednak inny problem niźli bezpieczny transport, czyli procedury. Prelegentka także wskazała na problemy wynikające z przepisów i regulacji, dlatego najbardziej zależałoby im na uproszczeniach procedur celnych.

– Najdroższy transport jest taki, który nie dojedzie na czas. Składowanie towaru przez miesiące to też koszt. Mamy wypracowane, gdzie dany produkty ma przybyć, stąd wygodnie byłoby, gdyby procedury celne stały się prostsze. Szczególnie, jeśli stale sprowadzamy ten sam towar – podkreśliła.

O stosunku klientów do tego rodzaju problemów mówiła Katarzyna Kisielewska, mówiąc o dyskusji, jak kwestie związane z dostawami widzą oni, a jak branża logistyczna. Wszystkich łączy, że widzą trudności związane z obsługą celną w portach. Czas realizacji procedur niekiedy ma dochodzić do absurdu. Inna sprawa to świadomość klientów odnośnie tego, z czym agencje celne, z którymi współpracują, niekiedy się zmagają, jednocześnie oczekując na partycypowanie kosztów.

Następnie wypowiedziała się Joanna Porath, która omówiła zasadniczy problem, jaki powodują polskie przepisy, gdzie ze względu na pewną złożoność okazuje się, że nie jest możliwe zrealizowanie procedur w czasie, którego by oczekiwał klient. Nieporozumienie czy też niezrozumienie dla polskich regulacji prawnych, które nie wynikają z winy pośrednika, są nierzadko powodem niesnasek.

– Dla nas ważna jest jakość i to jak przebiega obsługa w kontekście kontroli celnej i przepisów. Staramy się być przewidywalni i dokładni, jednocześnie wskazując klientom, że szybkość nie zawsze jest najważniejsza. Szczególnie, jeśli przez chęć realizacji dostaw jak najszybciej pojawią się duże problemy prawne, czy nawet sankcyjne – przekazała.

Prelegentka wskazała też, że klienci w kontekście zamówień potrafią omijać polskie porty z powodu braku opcji bezpiecznej dla każdej strony fiskalnej, a te w Polsce nie są dla nich ani atrakcyjne, ani przejrzyste. Wskazała tu na ustawę 33a, w myśl której jeśli importer nie rozliczy podatku, urząd skarbowy może żądać jego zapłaty, wraz z odsetkami, od przedstawiciela. To rozwiązanie nie jest atrakcyjne dla importerów zagranicznych, choćby z Czech, którzy chcieliby sprowadzać towary przez gdański port. Kwestie odpowiedzialności oraz odpowiadania przed polskimi instytucjami finansowymi powodują, że klient może następnym razem uznać, że następnym razem będzie sprowadzał towar przez niemieckie porty, z racji na bezpośrednie formy fiskalne, co jest widać atrakcyjniejsze dla podmiotów z państw śródlądowych.

Podobne zdanie ma Maciej Kisiel, który działa na rynku transportu produktów spożywczych, w tym ryb mrożonych. Polskie procedury celne okazują się zbyt trudne i zniechęcające dla podmiotów zagranicznych, w efekcie decydują się zmienić punkt dostaw z Gdańska do choćby Hamburga. Prelegent jest sekretarzem Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb, które to również podaje, że problem tworzą też wysokie opłaty, jakie mają zdaniem przedsiębiorców utrudniać rozwój, w tym i optymalizowanie kosztów.

- Logistyka lubi ciszę. Dyskusja zaczyna się wtedy, kiedy jest problem. A ten wynika ze złożoności przepisów, przekomplikowania, a także braków w kadrach. To wszystko wydłuża czas na realizację procedur związanych z pozwoleniem na dalszy transport towaru. W planach jest Przylądek Pomerania, nowy terminal. Jeśli nie nastąpi jednak zmiana przepisów i procedur, nie zostanie zwiększone zatrudnienie związane z obsługą prawną i celną, to nie zyskamy na jego otwarciu – zaznaczył.

SOLID PORT_790_140_2024
JOTUN_2026
MORSKA_AGENCJA_GDYNIA_75LAT_PORTY, LOGISTYKA

Dziękujemy za wysłane grafiki.