Budowa dużych patrolowców typu Heritage miała stanowić dowód zdolności amerykańskiej branży stoczniowej do zaspokajania swoich potrzeb. Z powodu trudności w budowie, przekroczenia budżetu, opóźnień oraz zmian w polityce władz względem tego przedsięwzięcia, wykonawca, Eastern Shipbuilding Group (ESG) z siedzibą na Florydzie, zdecydował się zawiesić prace. W efekcie część pracowników stoczni ma stracić pracę. Na tym chce skorzystać amerykański oddział australijskiego koncernu Austal.
Przypomnijmy, że w lipcu tego roku Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA poinformował o efektach „przeglądu umów” na sprzęt dla US Coast Guard, szczególnie w przypadku przedsięwzięć, które „nie spełniają warunków dostawy”.. Oficjalnie to ma służyć „optymalizowaniu kosztów”.
Fakt zawieszenia prac, co przyznał prezes ESG, wskazując na obciążenia finansowe spowodowane strukturą i warunkami programu, stawia pod znakiem zapytania, co dalej nie tylko z pracownikami stoczni, zatrudnionymi przy budowie, ale też planowanymi jednostkami. Trwały już zaawansowane prace nad USCGC Argus, zwodowanym w 2023 roku. Aktualnie trwało doposażanie jednostki, a obok opóźnień w pracach pojawiły się zastrzeżenia względem jakości wykonania, co może wypłynąć potem podczas eksploatacji i wykonywania zadań. Co też istotne, stocznia miała zbudować też trzy inne patrolowce, a teraz pojawia się również pytanie, co z nimi.
Patrolowce typu Heritage powstają na podstawie programu rozpoczętego w 2016 roku. Kontrakt z ESG podpisano rok później. Plan zakładał dostawę nawet 25 jednostek, a budowa pierwszej z nich ruszyła w 2020 roku. Są to duże kutry (nazwa wynika z terminologii USA) mające, 110 metrów długości, 16 metrów szerokości, 5,2 metra w zanurzeniu i do 4500 ton maksymalnej wyporności. Załoga liczy 126 osób. Mimo dużych rozmiarów, mają wyróżniać się znacznym stopniem autonomiczności, z myślą o długotrwałych patrolach, tj. możliwości działania 60 dni bez zawijania do portu, prędkości maksymalnej 22,5 węzła i zasięgu 10200 mil morskich przy prędkości 14 węzłów. W skład zasilania wchodzą cztery generatory diesla o mocy 940 eKW, a na napęd składają się dwa silniki diesla Fairbanks Morse 16V28/33D STC o mocy 7280 kW przy 1000 obr./min.
W skład wyposażenia wchodzą system walki elektronicznej
AN/SLQ-32C(V)6, radar morski Saab Sea Giraffe AN/SPS-77 AMB, system
identyfikacji i obrony AN/UPX-46, system AN/URN-32 TACAN, system MK 20 Mod 1
EOSS i taktyczny system transmisji danych Link 22. Na uzbrojenie i systemy
obronne składają się dwie wyrzutnie wabików MK 53 Mod 10 NULKA, armata morska
MK 110 kal. 57 mm, wariant armaty Bofors kal. 57 mm, armata morska BAE Systems
Mk 38 Mod 3 kal. 25 mm z armatą współosiową kal. 7,62 mm, dwa karabiny maszynowe
M2 Browning 12,7 mm zamontowane na stabilizowanym stanowisku strzeleckim MK 50
(SSAM) i cztery ręczne karabiny maszynowe M2 Browning 12,7 mm. Oprócz tego
jednostka może przenosić trzy szybkie łodzie z napędem motorowym, śmigłowiec
MH-60 lub MH-65 oraz bezzałogowy pojazd latający. Stąd na pokładzie znajdują
się też pokład startowy i hangar.
Na ten moment w budowie były pięć z 11 wstępnie zamówionych patrolowców. Koszt kontraktu wynosił 10,5 mld dolarów i jak podkreślała Eastern Shipbuilding Group, było to kluczowe przedsięwzięcie dla mieszkańców północno-zachodniej Florydy, gwarantując im na wiele lat 2000 nowych miejsc pracy w ramach branży stoczniowej i łańcucha dostaw, pobudzając tym samym lokalną gospodarkę. Na opóźnienia i wzrost kosztów miał wpłynąć huragan piątek kategorii, który w 2018 roku poczynił wiele zniszczeń i choć potem ruszyła budowa okrętów, stocznia okazała się stale mieć zaległości. Stąd większość kontraktu przejęła stocznia Austal USA, zostawiając ESG z czterema jednostkami. Teraz może się okazać, że zakład z siedzibą w Mobile przejmie całość zlecenia, co będzie dla niego korzystne, biorąc pod uwagę zakończenie dostaw jednostek LCS typu Independence oraz zwolnienie mocy produkcyjnych.
Co też istotne, w reakcji na problemy ESG, Austal USA
ogłosił niedługo potem, że zorganizuje… targi pracy w Panama City na Florydzie.
Celem jest rekrutacja wykwalifikowanego personelu, szczególnie stoczniowców doświadczonych
przy programie budowy jednostek typu Heritage. Stocznia chce też pozyskać umowy
z lokalnymi firmami, biorąc pod uwagę łańcuch dostaw. W ten sposób właściwie wprost
próbuje „wygryźć” konkurenta, co w niekorzystnym świetle stawia rodzime,
amerykańskie firmy z branży stoczniowej. Tym bardziej, że coraz częściej mówi
się o wykupywaniu lokalnych zakładów przez zagraniczne koncerny, a najmocniej w
ostatnim czasie głośno o zainteresowaniu tych z Korei Południowej. Niemniej,
choć to nie wpisuje się zbytnio w wizję „odbudowy” branży morskiej, zgodnie z
ambicjami administracji prezydenta Donalda Trumpa, daje to nadzieję na
utrzymanie programów zamówień dla sił i służb morskich, a tym samym ciągłość
pracy i zatrudnienia przemyśle stoczniowym.
Zaczynamy Kongres Polskie Porty 2030. Startujemy we wtorek!
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
Nowa wielozadaniowa jednostka ratownicza dla MSPiR powstanie w Remontowej Shipbuilding S.A.
W Chinach ruszyła budowa statków offshore według projektu gdyńskiego biura MMC Ship Design
W Chile zwodowano duży okręt wsparcia logistycznego. Kraj ma ambicje rozwoju przemysłu okrętowego
Kanada wybiera okręty podwodne. Decyzja w czerwcu?
Największe samochodowce w historii Sallaum Lines
Położono stępkę pod pierwszy z serii kanadyjskich niszczycieli typu River