• <
CHIPOLBROK_2026_1100x200_75_LAT

Armatorzy z Grecji i innych krajów UE zarabiają na handlu starymi statkami i ropą naftową z Rosją

Strona główna Porty Morskie, Terminale, Logistyka Morska, Transport Morski Armatorzy z Grecji i innych krajów UE zarabiają na handlu starymi statkami i ropą naftową z Rosją

Analitycy w ostatnim czasie zauważyli gwałtowny spadek przewozów ładunków ropy naftowej statkami floty należącej do greckich armatorów. Liczba zbiornikowców należących do Grecji, przewożących rosyjską ropę naftową, spadła do najniższego poziomu od czasu inwazji na Ukrainę – informuje Windward na podstawie danych Vortexa.

- Stało się tak jeszcze przed terminem nałożenia przez USA sankcji [upłynął 21 listopada  - MG] na Rosnieft i Łukoil. Według wstępnych danych Windward i Vortexa, tylko trzy z 65 ładunków rosyjskiej ropy naftowej, załadowanych między 1 a 16 listopada, znajdowały się na statkach należących do Grecji – stwierdza Michelle Wiese Bockmann, analityczka wywiadu morskiego i ekspertka ds. floty cieni w Windward.

Wiele zbiornikowców szarej floty, a na pewno statki zombie nie posiadają ubezpieczenia zachodnich firm. Ponieważ statki te nie zawijają do europejskich portów, to Port State Control nie może zatrzymać tych statków na podstawie stwierdzonych usterek.  Wiadomo bowiem, że statki są tak zniszczone, że mogą spowodować katastrofę ekologiczną. A mimo to, popyt na ich wykorzystanie występuje nie tylko po stronie państw dostarczających ropę objętą sankcjami. GospodarkaMorska.pl informowała o tym, że zidentyfikowano tankowiec „Mersin” z tzw. floty cieni z poważnym przeciekiem u wybrzeży Afryki Zachodniej - informowała o tym tutaj. Pisaliśmy, że międzynarodowe służby ratownicze i organizacje monitorujące ruch zbiornikowców potwierdziły, że Mersin (IMO 9296494, nośność 105 tys. t.), pływający pod banderą Panamy, doznał poważnego przecieku. Na statku jest ładunek ropy naftowej. Statek jest około 180 mil morskich na zachód od wybrzeży Liberii i Sierra Leone.

Plany wprowadzenia konkretnych działań administracyjnych, zakazujących sprzedaży statków do floty szarej strefy, są blokowane przez niektóre państwa europejskie, żyjące z udostępniania bander. Opory we wprowadzaniu kontroli obrotu statkami sprzedawanymi do "flot cieni" są głownie ze strony państw członkowskich UE, których administracje uzyskują znaczne przychody z rejestracji statków. A należą do nich, takie państwa jak Grecja, Cypr i Malta. Katastrofę może spowodować również atak na statek "floty cieni". Takie sytuacje mają miejsce na razie na Morzu Czarnym. Niedawno jednostki, pływające pod banderą Gambii zostały uszkodzone przez ukraińskie pływające statki bezzałogowe, co wywołało pożary. Kairos, który został uszkodzony przez uzbrojonego drona, płynął z Egiptu do rosyjskiego portu w Noworosyjsku. Dron, który zaatakował Virat, wywołał pożar w maszynowni. Łącznie ewakuowano 45 osób, w tym marynarzy rosyjskich. GospodrakaMorska.pl informuje na bieżąco o tym szerzej tutaj.

Dziurawe restrykcje

Biuro ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych Departamentu Skarbu USA (U.S. Department of the Treasury’s Office of Foreign Assets Control – OFAC) ogłosiło ponad miesiąc temu, że nakłada kolejne sankcje „w związku z brakiem poważnego zaangażowania Rosji w proces pokojowy mający na celu zakończenie wojny na Ukrainie. Dzisiejsze działania zwiększają presję na rosyjski sektor energetyczny
 i ograniczają zdolność Kremla do pozyskiwania dochodów na potrzeby swojej machiny wojennej oraz wspierania osłabionej gospodarki”. Stany Zjednoczone ogłosiły 22 października br. sankcje na Rosnieft i Łukoil, dwóch największych operatorów Rosji. Eksportują oni ponad połowę rosyjskiej ropy naftowej drogą morską. Szacuje się, że jest to około 3,6 miliona baryłek dziennie. Stany Zjednoczone wyznaczyły 21 listopada jako datę rozpoczęcia egzekwowania sankcji. Wielka Brytania nałożyła sankcje na tych dwóch operatorów tydzień wcześniej.

Operatorzy zbiornikowców z Grecji, nawet w okresie nakładania sankcji, obsługiwali transporty rosyjskiej ropy naftowej. Podkreślali się, że ograniczyli swój udział do ustaleń określonych limitem wyznaczanym od początku wojny. Pozostałą część ropy rosyjskiej, znajdującej  się na międzynarodowym rynku, przewoziła flota cieni i zbiornikowce operatorów rosyjskich. Do "floty cieni" dołączyły statki zombie. Operatorzy tych ostatnich jednostek oraz floty cieni jawnie omijali sankcje, korzystając z przestarzałych, źle utrzymanych statków. Większość zbiornikowców cieni i zombie  pływa pod banderami państw o nieuregulowanych zasadach działania administracji morskich lub w ogóle nie posiadających takich zarządów. Wiele operacji transportowych nie podlegało ubezpieczeniu. Od stycznia do lipca, kiedy cena rosyjskiej ropy Urals była niższa niż limit 60 USD za baryłkę, greckie tankowce legalnie transportowały nawet 40% całej ropy naftowej z Rosji. Transporty te realizowane były równolegle obok usług wykonywanych przez operatorów objętych sankcjami i armatorów operujących floty cieni.

Restrykcje na ceny ropy

W sierpniu regulatorzy UE i Wielkiej Brytanii ogłosili obniżenie limitu cen ropy naftowej o 15% do 47,60 USD/baryłkę w porównaniu z wrześniem. To spowodowało, że znaczna część rosyjskiej ropy oferowanej na rynku przekroczyła limit cenowy. To ograniczyło zyskowność działania  flot armatorów z Grecji. Według danych Windward, tonaż floty należącej do UE wykorzystywanej do transportu rosyjskiej ropy naftowej osiągał udział od 16% do 20% przewozów morskich  ropy naftowej w okresie od sierpnia do października br. Sytuacja uległa gwałtownej zmianie po ogłoszeniu sankcji przez Wielką Brytanię i USA. W ciągu pierwszych 16 dni listopada zbiornikowce ropy naftowej należące do UE przetransportowały mniej niż 5% ropy.  Udział zbiornikowców objętych sankcjami i transportujących rosyjską ropę wzrósł do 75%. W poprzednich miesiącach zbiornikowce objęte sankcjami zapewniały nieco ponad połowę wszystkich rosyjskich dostaw – twierdzi Windward. Taka sytuacja miała miejsce, kiedy ceny ropy Ural gwałtownie spadły poniżej pułapu ustalonego dla UE i Wielkiej Brytanii. Oczekuje się, że greccy operatorzy tankowców, którzy przewożą zatwierdzoną rosyjską ropę naftową, będą kontynuować swoją działalność pomimo nowej fali surowszych sankcji ze strony Unii Europejskiej, które jeszcze bardziej zaostrzą ograniczenia, poinformowały w piątek źródła w branży żeglugowej.

Znaczna część rosyjskiej ropy jest obecnie eksportowana przez tzw. „flotę cienia” nieuregulowanych tankowców, ale dane dotyczące żeglugi pokazują, że statki należące do Grecji, będące częścią największej na świecie floty tankowców, również przewożą część rosyjskiej ropy, która nie podlega sankcjom ani nie przekracza limitu cenowego. UE uzgodniła w piątek 18. pakiet sankcji wobec Rosji w związku z wojną na Ukrainie, obejmujący środki mające na celu zadanie dalszych ciosów jej kluczowemu sektorowi energetycznemu. Kluczowym elementem tych środków jest pułap cenowy, w ramach którego UE będzie dążyć do uniemożliwienia zakupu rosyjskiej ropy po cenie niższej niż 85% średniej ceny rynkowej. Obecnie pułap ten wynosi około 47,60 USD za baryłkę, znacznie poniżej w dużej mierze nieskutecznego pułapu 60 USD, który Grupa Siedmiu mocarstw zachodnich próbowała narzucić.

Greckie pływanie na rosyjskiej ropie

Greckie firmy żeglugowe, które odpowiadają za dziesiątki transportów ropy z Rosji miesięcznie i stanowią około 20% całkowitego handlu, będą nadal transportować tyle ropy, o ile to będzie opłacalne – ustalili korespondenci agencji Reuters Jonathan Saul i Renee Maltezou. Przyznają to również anonimowe źródła z Aten, „które ze względu na delikatność sprawy odmówiły podania tożsamości”. Chociaż będzie to trudniejsze, takie transakcje pozostają „wykonalne”, powiedziało jedno ze źródeł z greckiej firmy żeglugowej zaangażowanej w handel rosyjską ropą. „Dopóki inwestorzy będą kupować ropę po tej cenie, sytuacja niewiele się zmieni, będziemy przestrzegać nowego limitu” – informuje Renee Maltezou i zaznacza, że ”urzędnicy greckiego ministerstwa żeglugi nie odpowiedzieli natychmiast na prośbę o komentarz”. Stany Zjednoczone jak dotąd nie zdecydowały się na dostosowanie się do unijnego limitu cen. Ponieważ większość ropy jest sprzedawana w dolarach. Jedynie amerykańskie banki mogą ograniczać rozliczanie płatności w dolarach. Działania prowadzone na rynku ropy przez Wielką Brytanię, która rozlicza operacje w funtach i decyzje USA prawdopodobnie ograniczą skuteczność działań UE. Taka polityka rozliczeń za ropę może utrudnić operatorom europejskim handel rosyjską ropą. „Podobnie jak w przypadku poprzednich wymogów, będą one musiały przestrzegać nowego unijnego limitu cen i upewnić się, że handlują wyłącznie produktami objętymi limitem cen” – powiedział Leigh Hansson, partner ds. sankcji w kancelarii prawnej Reed Smith – cytowany przez Jonathana Saula. Londyńscy prawnicy,  spodziewają się, że transport rosyjskiej ropy naftowej i związane z nim usługi będą objęte 90-dniowym okresem wygaśnięcia w przypadku umów zawartych do 18 lipca. Kancelaria Reed Smith doradza firmom działającym na rynku handlu ropą w ich apelacjach do Sądu Najwyższego Wielkiej Brytanii.

Z floty legalnej do floty cieni

Przypomnijmy, że flota cieni nie wzięła się znikąd. Armatorzy zarobili 4,8 miliarda funtów na sprzedaży zbiornikowców, które zasiliły floty cieni – przypomina Jon Henley, korespondent europejski „The Guardian”. Informuje on, że w okresie pierwszych 2 lat wojny „Europejscy i amerykańscy armatorzy sprzedali co najmniej 230 starych tankowców do floty cieni, wykorzystywanej przez Rosję do omijania zachodnich sankcji i finansowania wojny z Ukrainą”. Armatorzy zarobili ponad 6 miliardów dolarów (4,8 miliardów funtów) od czasu inwazji Rosji w 2022 roku, sprzedając statki nabywcom z krajów takich jak Indie, Hongkong, Wietnam czy Seszele, które nie uczestniczą w sankcjach gospodarczych wobec Moskwy. Wynika to ze śledztwa, które przeprowadził  holenderski portal śledczy Follow the Money (FTM). W śledztwo zaangażowane były redakcje z dziewięciu krajów. W raporcie stwierdzono, że greccy właściciele sprzedali największą liczbę zbiornikowców ropy. Na rynek wtórny przekazano 127 statków, firmy brytyjskie sprzedały 22 zbiornikowce, operatorzy niemieccy – 11, a  norwescy – 8. Gdyby nie popyt na statki cienie, większość zbiornikowców nie uzyskałaby odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa  i zostałaby sprzedana na złom za ułamek ceny. GospodarkaMorska.pl o złomowaniu statków pisała tutaj.

W sumie armatorzy działający w obrębie 21 krajów, które nałożyły sankcje na handel ropą z Rosją, sprzedali tankowce do floty cieni - ujawniło śledztwo prowadzone przez Follow the Money (FTM).  Flota cieni odpowiada za transport około 70% całego rosyjskiego eksportu ropy wynika z analiz operacji transportowych i STS dokonanych przez zespół analityków, który współpracuje z niezależną Kijowską Szkołą Ekonomiczną (KSE). Poddane obserwacji były setki transferów frachtu i zmian bandery statków. W raporcie przytoczono przypadek dwóch 15-letnich zbiornikowców należących do armatora z Grecji, które zostały sprzedane firmie z Hanoi. Następnie   operator zmienił na statku  banderą z rejestru administracji morskiej Malty na Panamę. Statki te później przyjęły ładunki rosyjskiej ropy z portu bałtyckiego Ust-Ługa. Port niedawno był zaatakowany przez drony służb specjalnych z Ukrainy.  GospodrakaMorska.pl o ataku informowała tutaj. Popyt na zbiornikowce ropy wzrósł, kiedy wprowadzono górne limity cen na ropę naftową. Najlepszym biznesem było przewożenie jest statkami floty cieni.  „Wielu europejskich armatorów miało stary tonaż, który ich zdaniem nie był wiele wart. Nagle jego wartość podwoiła się – więc postanowili go sprzedać”  – wytłumaczył finansowe podstawy operacji analityk „Lloyd’s List” przedstawicielom konsorcjum FTM.

Belgijski łącznik

Ten boom na zbiornikowce wykorzystała m.in. Belgijska grupa transportu morskiego CMB.Tech. Firma sprzedała pięć statków do przewozu ropy za 135 milionów dolarów, które trafiły do ​​floty w 2022
i na początku 2023 roku. W komunikacie z 20 października 2025 roku armator informował: „CMB.TECH sprzedało wiele tankowców w ramach strategii odnowy floty, w tym trzy Suezmaxy (Selena, Cap Victor i Cap Felix) za prawie 120 milionów dolarów pod koniec 2024 roku oraz trzy VLCC (Iris, Hakata i Hakone) w kwietniu 2025 roku”. Na tych transakcjach armator  osiągnął czysty zysk. Podaje on, że na sprzedaży używanych statków udało się osiągnąć „zysk kapitałowy w wysokości około 97 milionów dolarów”. W sierpniu 2025 roku firma sprzedała Suezmax Sofia za 40,1 miliona dolarów. Rzecznik operatora powiedział belgijskiej gazecie „De Tijd”, że nie ponosi odpowiedzialności za statki po ich sprzedaży.

Pod koniec 2023 roku UE wprowadziła nowe przepisy wymagające od firm sprzedających statki do krajów trzecich sprawdzenia, czy nie zostały one wykorzystane do obchodzenia sankcji. Jednak  od tego czasu 32 zbiornikowce należące do europejskich armatorów zostały sprzedane do szarej floty – wynika z raportu Follow the Money (FTM). Wybranym zbiornikowcom zabrania się obecnie wejść do portów  UE, jeśli na podstawie  dokumentów  stwierdzi się,  że przewożą rosyjską ropę lub są zaangażowane w „niebezpieczne praktyki żeglugowe”. Jeśli dokumenty tego nie wykazują i są formalnie „w porządku”, statki są obsługiwane w portach Unii Europejskiej. Łatwo bowiem zauważyć, że zarządom portów oraz operatorom terminali paliwowych zależy na podbijaniu rekordów przeładunków ropy bez względu na jej pochodzenie. Handlarze ropą do perfekcji opanowali sterowanie strumieniami dostaw i tylko laboranci w rafineryjnych laboratoriach dokładnie wiedzą skąd pochodzi dostawa surowca.

fot. Depositphotos 

SOLID PORT_790_140_2024
JOTUN_2026
MORSKA_AGENCJA_GDYNIA_75LAT_PORTY, LOGISTYKA

Dziękujemy za wysłane grafiki.