W Gdańsku, na terenie należącym do stoczni Conrad Shipyard, trwa przebudowa patrolowca należącego niegdyś do Królewskiej Marynarki Wojennej Danii. Jednostka modernizowana na wzór gdańskiej Czarnej Perły będzie pływać po Karaibach, ale… na pełnych żaglach! Projekt ożaglowania wykonało biuro konstrukcyjne inż. Zygmunta Chorenia, a nadzór nad budową sprawuje firma Albatros, także z Gdańska.
Właścicielem przyszłego żaglowca Black Pearls jest pan Robert Piasecki, z wieloletnim doświadczeniem w branży morskiej, na stałe mieszkający na Saint-Martin - wyspie, u której wybrzeży pływać będzie wspomniana jednostka w krótkich, turystycznych rejsach.
- Po ukończeniu nieistniejącego już Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu podjąłem pracę m.in. w Żegludze Szczecińskiej, ale już przed 1989 rokiem postanowiłem wyjechać do Kanady. Tam zacząłem zawodowo nurkować. Okazało się, że po technikum jestem tam świetnym fachowcem w wielu dziedzinach. Pracowałem też jako poławiacz jeżowców, więc zachodnie wybrzeże Kanady znam jak własną kieszeń - opowiadał pan Robert, który w Kanadzie spędził ponad trzydzieści lat.
- Teraz mieszkam na Karaibach i prowadzę niewielką firmę oferującą jednodniowe czartery turystyczne katamaranem, których jest tutaj od groma! Jakiś czas temu wpadł mi do głowy pomysł, aby zaproponować moim klientom coś zupełnie innego, czego na całych Karaibach nie ma - rejsy statkiem "pirackim" na pełnych żaglach - mówi pan Robert.
Budowa takiej jednostki od podstaw byłaby zbyt kosztowna, zwłaszcza za granicą, dlatego padł pomysł, aby rozpocząć poszukiwania starszego statku przeznaczonego do przebudowy w Gdańsku.
- Niewiele jest miejsc na świecie, gdzie można wykonać taką przebudowę za rozsądną cenę. Tutaj mam też gwarancję, że zajmą się nią wykształceni i doświadczeni ludzie. Wraz z firmą Albatros z Gdańska, której powierzyłem cały management, obejrzeliśmy kilka jednostek. W Szwecji bardzo spodobał mi się statek rybacki wyposażony w silnik Caterpillar. To amerykańska firma, więc pod względem ewentualnych części zamiennych byłby to dla mnie najlepszy wybór, ale był znacznie droższy, niż zakładał mój budżet, więc ostatecznie zrezygnowałem.
Wybór padł więc na patrolowiec pierwotnie należący do Królewskiej Marynarki Wojennej Danii - Spirit of Samso. To duńskie jednostki typu Barsoe, które od 1969 roku służyły do patrolowania wód przybrzeżnych Danii. Zasilane silnikiem Diesla o mocy 500 koni mechanicznych były zdolne osiągnąć prędkość niemal 12 węzłów. Ich zadaniem było głównie wykrywanie wrogich jednostek, w tym przemytników, oraz zabezpieczanie wejść do portów. W 2009 roku zostały wycofane z eksploatacji. Przejął je wówczas prywatny armator, który zarejestrował je na Kajmanach.
- Armator, który zajmował się sprzedażą tej jednostki, miał wcześniej jeszcze jedną w ofercie - Spirit of Romo (wcześniej znany m.in. jako Spirit of Romo Explorer), który został przebudowany na luksusowy jacht motorowy o charakterze ekspedycyjnym.
Co ciekawe, obie jednostki już w 2015 roku cumowały przy nabrzeżu gdańskiej starówki, zwracając uwagę mieszkańców i turystów. Okazało się wówczas, że przejdą remont w jednej z trójmiejskich stoczni.
- Spirit of Samso wypadł najkorzystniej ze wszystkich statków, którymi byliśmy wstępnie zainteresowani. Blachy są bardzo dobrej jakości, a konstrukcyjnie statek był zachowany w rewelacyjnym stanie. Dodatkowo nie wymaga dużych nakładów pod względem mechanicznym - to, co jest oryginalne w maszynowni, zachowujemy. Przerabiamy jedynie część użytkową i turystyczną, aby nadać jej charakter piracki.
Choć Black Pearls ma nawiązywać wyglądem do gdańskiej Czarnej Perły, to prawdziwą inspiracją do jej powstania była zbudowana w 1960 roku w Holandii Maria Amelia. Statek, który powstał pierwotnie jako kuter rybacki przez wiele lat pływał m.in. po Morzu Północnym. Co ciekawe, w 2013 roku Maria Amelia trafiła do szczecińskiej stoczni. Po gruntownym remoncie, statek popłynął w rejs na Wyspy Kanaryjskie, gdzie służył m.in. jako rozrywka dla turystów. Niestety huragan Irma, który w 2017 roku nawiedził wyspy kanaryjskie, osiągając ekstremalną siłę, spowodował na statku ogromne zniszczenia.
Nowy Black Pearls, który wkrótce trafi na Karaiby będzie pływać na pełnych żaglach. Projekt wykonało uznane biuro konstrukcyjne Choren Desig & Consulting z Gdańska.
- Ogromnie cieszę się z uczestnictwa w tym projekcie. Po wielu latach doświadczeń wracam do rozwiązań mistrzów sprzed 100 lat, bo typ ożaglowania tej jednostki to bark, a reje będą opuszczane – przyznaje inż. Zygmunt Choreń. - Reje opuszczane grawitacyjnie to kwestia przede wszystkim bezpieczeństwa w przypadku niespodziewanego uderzenia szkwału.
- Ożaglowanie, które zaproponował pan Zygmunt Choreń, będzie nas odróżniało od innych żaglowców tej wielkości tak tym, że do jego obsługi będzie potrzebna jedna osoba – dodał z kolei pan Robert.
Przebudowa Spirit of Samso na Black Pearls potrwa jeszcze kilka miesięcy. W tej chwili kadłub statku jest już od środka zakonserwowany, wyczyszczony, odrdzewiony i pomalowany.
- Pomieszczenia są gotowe do zabudowy, pracujemy w maszynowni, zmieniamy układ wydechowy silników. Z racji tego, że był to statek należący do marynarki wojennej, "wypruliśmy" z pokładu niemal 7 ton rur, które już się więcej nie przydadzą.
Wkrótce statek otrzyma także dodatkowy kil o wadze do 8 ton, dzięki któremu środek ciężkości zostanie obniżony, co umożliwi efektywną żeglugę pod żaglami.
- Transport takiej jednostki statkiem handlowym to koszt od 150 do 180 tys. dolarów, dlatego zależy mi na jego całkowitym ukończeniu. Jeszcze w sierpniu chcę przepłynąć Atlantyk do portu macierzystego. To jest moje marzenie, a jak będzie - rzeczywistość zweryfikuje - śmieje się pan Robert.
- To, co jeszcze przed nami, to m.in. przegląd pochwy wału, uszczelnień, piaskowanie i malowanie całego kadłuba. Później rozpoczną się prace stolarskie i wykończeniowe.
Załoga statku już na Karaibach liczyć będzie od pięciu do ośmiu osób. Na pokład wejdzie natomiast od 60 do 150 pasażerów, ale ostateczna, maksymalna liczba nie została określona.
Wakacje na Saint-Martin spędza około 3 miliony osób, dlatego też pan Robert nie martwi się o powodzenie rejsów.
- To zupełnie inne doświadczenie. Jestem pewny, że znajdą się chętni na tego typu wycieczki - puentuje pan Robert Piasecki.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
Chiny mają ponad 50 terminali zarządzanych przez AI
Włoska stocznia rozpoczyna budowę kolejnego wycieczkowca dla Crystal
Offshore pod żaglami. MAG zdobywa złoto w regatach PIMEW Offshore Wind Energy Cup
Grand Nord w Gdańsku. Statek, który pomógł odnaleźć Titanica czeka na „drugie życie”
VARD zrealizuje największe w swojej historii zlecenie na statek badawczy do badań głębinowych
OSI Maritime Systems kończy test swojego systemu dla fregaty programu „Miecznik”