Po raz pierwszy w historii wszystkie osiem rosyjskich lodołamaczy posiadających napęd jądrowy zostało wysłanych celem utrzymania zimowych szlaków żeglugowych na Morzu Arktycznym. Rozwój i utrzymanie tamtejszej trasy morskiej ma duże znaczenie dla gospodarki i polityki kraju, biorąc pod uwagę także aspiracje względem kontroli rejonu Arktyki.
Wielkie lodołamacze posiadające napęd jądrowy są wyjątkową klasą statków, charakterystyczną dla Rosji. Wykorzystuje je na najtrudniejszych, mroźnych akwenach, gdzie zimą tworzy się wyjątkowo gruby lód uniemożliwiający żeglugę morską. Mowa tu o utrzymaniu szlaków żeglugowych m.in. w Zatoce Obskiej i Jenisejskiej, celem zapewnienia transportu ropy naftowej, LNG i innych surowców wydobywanych na rosyjskich wodach arktycznych i północnych obszarach kraju, głównie za Uralem, na Syberii. Z racji na nieprzyjazny klimat i niemal całkowitą bezludność większość transportów odbywa się tam drogą morską, co zimą staje się jeszcze trudniejsze.
Swoją „misję”, jak informują amerykańskie oraz rosyjskie media, wykonują lodołamacze Tajmyr Wajgacz (posiadające niskie zanurzenie, umożliwiające żeglugę na syberyjskich rzekach i arktycznych wybrzeżach), Jamał, 50 Liet Pabiedy, Arktika, Ural, Sibir i Jakucja. Te cztery ostatnie należą do nowej serii proj. 22220, notabene wciąż rozwijanej, mającej stanowić też dowód rozwoju krajowej branży stoczniowej. Aktualnie trwa też budowa trzech kolejnych, bliźniaczych jednostek, Czukotka, Leningrad i Stalingrad, które mają zostać dostarczone odpowiednio w 2026, 2028 i 2030 roku. Są one wyposażane w dwa reaktory jądrowe reaktory RITM-200. Pytaniem jest, czy konflikt na Ukrainie i zachodnie sankcje wobec Rosji i jej podmiotów nie wpłyną na opóźnienia, mimo też zapowiedzi Kremla względem planów wydania setek miliardów rubli na rozwój przemysłu stoczniowego.
Czytaj więcej: Rosja. Rozpoczęto budowę nowego atomowego lodołamacza „Stalingrad”
Intensywne użytkowanie lodołamaczy w tym rejonie wskazuje na rosnące znaczenie domeny arktycznej w polityce morskiej Rosji, ale też problemy związane z jej eksploatacją. Zimowe warunki powodują, że ruch morski wymaga wykorzystywania statków transportowych o klasie lodowej. Okazuje się tez, że osiem lodołamaczy jak na tak wielki obszar to zdecydowanie za mało. Biorąc pod uwagę, że nowe statki zostaną dostarczone dopiero w ciągu kolejnych lat, to oznacza, że Rosja może borykać się ze znacznymi utrudnieniami i kosztami w związku z eksploatacją swoich północnych złóż surowcowych, jak i też rozwijania oferty względem północnego szlagu morskiego, z którego już korzystają statki poruszające się na trasie Azja-Europa. Ma to związek z szukaniem alternatyw z powodu zagrożeń piractwem i atakami bojowników Huti w rejonie Zatoki Adeńskiej i Morza Czerwonego. Dodatkowo okazuje się, że część lodołamaczy nie jest w stanie poradzić sobie z przełamywaniem lodu na niektórych obszarach Morza Arktycznego.
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
00:04:15
Największe kontenerowce świata - przegląd
Polski masowiec zderzył się z suwnicą i żurawiami
Bangladesz odmawia przyjęcia rosyjskiego statku z elementami elektrowni jądrowej
Rewolucja w rosyjskich portach Bałtyku - czy grozi im upadek?
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni
Indeks CPPI Banku Światowego: dominacja chińskich portów kontenerowych [RAPORT]
Przeładunki portowe a dbałość o Bałtyk. Premiera ważnej publikacji podczas Kongresu Polskie Porty 2030
Raport po katastrofie MSC Elsa 3: awarie, zaniedbania i błędy w szkoleniu załogi
Port Gdańsk uczestnikiem Forum Portów Morskich w Chinach