• <
CHIPOLBROK_2026_1100x200_75_LAT

Raport o polskim węglu. Perspektywy są złe, a co w portach?

Strona główna Porty Morskie, Terminale, Logistyka Morska, Transport Morski Raport o polskim węglu. Perspektywy są złe, a co w portach?

Fundacja Przyjazny Kraj i Polityka Insight opublikowały raport: „Co z węglem w Polsce? Między dekarbonizacją a potrzebami gospodarki”. Wnioski są ważne także dla branży morskiej.

Czy polski węgiel ma przyszłość? Tak, ale nie każdy, nie w każdym sektorze i nie zawsze. Mimo politycznej niepewności co do tempa i zakresu wdrażania Europejskiego Zielonego Ładu dekarbonizacja unijnych gospodarek jest procesem nieodwracalnym. Jednak przemiany w polskim górnictwie nie mogą być chaotyczne, a powinny być zaplanowane w sposób pragmatyczny i uporządkowany, korespondować z potrzebami energetyki i przemysłu, a także uwzględniać innowacje technologiczne, wykorzystanie nauki i „kultury węglowej”. 

Raport zawiera nie tylko diagnozę sytuacji, ale także rekomendacje, co zrobić, aby odejście od węgla w Polsce było akceptowalne gospodarczo i społecznie, a także sprzyjało innowacyjnemu przemysłowi, który – poza energetyką – korzysta z surowca.

Potrzeba coraz mniej węgla

- Perspektywy dla polskiego górnictwa są bardzo niekorzystne. W najbliższych latach popyt na węgiel w energetyce będzie gwałtownie maleć. W 2030 r. w Polsce mają pozostać bloki węglowe o łącznej mocy 6–7 GW, zużywające jedynie 5–6 mln t surowca rocznie. Powodem jest rosnąca produkcja energii z OZE i gazu, które wypierają węgiel. Maleć będzie także zapotrzebowanie na węgiel w ciepłownictwie i przemyśle. Wydajność kopalń systematycznie się zmniejsza. W 2024 r. jedna zatrudniona osoba wydobywała średnio 620 t węgla, wobec 678 t w 2023 r. - wynika z raportu „Co z węglem w Polsce? Między dekarbonizacją a potrzebami gospodarki”, przygotowanego na zlecenie Fundacji Przyjazny Kraj przez Politykę Insight. Sytuacja finansowa sektora węglowego pozostaje bardzo zła. Wiele spółek balansuje na granicy płynności. Strata netto branży w 2024 r. wyniosła 13,74 mld zł – najwięcej od 30 lat. Około 60 proc. kosztów w górnictwie stanowią koszty osobowe – wynik rosnących wynagrodzeń, premii i nagród, które zwiększały się z powodów inflacyjnych, ale i politycznych – dla utrzymania tzw. spokoju społecznego oraz poparcia wyborców.

Historycznie trudne zjawiska

Raport podkreśla, że górnictwo stale korzysta z pomocy publicznej. Od 1989 r. kolejne rządy wypłaciły kopalniom w sumie ok. 150-160 mld zł pomocy publicznej w ramach bezpośrednich transferów finansowych, obejmujących m.in. dotacje budżetowe, umorzenia zobowiązań (np. podatkowych, wobec ZUS) oraz dokapitalizowanie spółek poprzez emisję akcji/obligacji czy transfery za pośrednictwem innych spółek Skarbu Państwa. Z tego nie mniej niż ok. 20 proc. wypłacono w latach 2015-2025 r. Kwota ta byłaby znacząco wyższa, gdyby doliczyć do tego świadczenia socjalne dla pracowników kopalń, np. emerytury i urlopy górnicze, odprawy itp. Mimo wielomiliardowych transferów, efektywność i rentowność kopalń nie uległy trwałej poprawie, a ich utrzymanie wymaga dalszych dopłat.

Jednocześnie wydajność kopalń systematycznie maleje. W 2024 r. jedna zatrudniona osoba wydobywała średnio 620 t węgla, wobec 678 t w 2023 r. Po I półroczu 2025 r. wskaźnik ten wyniósł zaledwie 296 t, wobec 302 t w analogicznym okresie 2024 r. i 326 t rok wcześniej. Koszty bieżącej produkcji surowca w 2024 r. osiągnęły 944 zł/t, co oznacza dwukrotny wzrost w porównaniu z 2021 r. Około 60 proc. kosztów w górnictwie stanowią koszty osobowe – wynik rosnących wynagrodzeń, premii i nagród, które zwiększały się z powodów inflacyjnych, ale i politycznych – dla utrzymania tzw. spokoju społecznego oraz poparcia wyborców.

Spadający popyt, a co w portach?

Polska więcej węgla importuje, niż eksportuje. W 2024 r. import surowca wyniósł ok. 6 mln t. O jego skali decydują głównie czynniki ekonomiczne – niższe ceny oraz często lepsze parametry jakościowe węgla z zagranicy. Tymczasem koszt wydobycia w Polsce, trwale przekraczający 900 zł/t, jest wielokrotnie wyższy niż na rynkach zagranicznych, zwłaszcza zamorskich. 

W najbliższych latach popyt na węgiel w energetyce będzie gwałtownie maleć. W 2030 r. w Polsce mają pozostać bloki węglowe o łącznej mocy 6–7 GW, zużywające jedynie 5–6 mln t surowca rocznie. Powodem jest rosnąca produkcja energii z OZE i gazu, które wypierają węgiel. Maleć będzie także zapotrzebowanie na węgiel w ciepłownictwie i przemyśle. Coraz częściej elektrownie węglowe będą pełnić jedynie funkcję rezerwową. Dodatkowo koszty wydobycia podnosić będzie rosnąca głębokość eksploatacji i związane z nią ryzyka naturalne – pożary endogeniczne, tąpnięcia, wzrost temperatur czy wybuchy metanu.

W tym kontekście krytycznie ważne jest zdefiniowanie przyszłości węgla w polskich portach. W ostatnich latach, w związku z kryzysem i wojną na wschodzie, przeładunki były ogromne. Port Gdańsk w 2022 przeładował 13,2 mln ton węgla, a w 2023 - 13,4 mln ton. Rok 2024 przyniósł mniejsze przeładunki wynikające z końca „kryzysowego eksportu” – ale węgla nadal było sporo - 7,8 mln ton. Dominował import. Taką samą strukturę widać w Porcie Gdynia. Tam przeładowano w kolejny latach 2022-24, odpowiednio 2,4 mln ton, 2,8 mln ton, 1,5 mln ton. Zespół portowy Szczecin – Świnoujście też notował poważne obroty przeładowując węgiel. Było to odpowiednio 4,3 mln ton, 2,9 mln, 1,5 mln. 

Systematyczne spadki w imporcie i eksporcie odcisną się negatywnie na wynikach portów, choć będą oznaczały także „uwolnienie” części mocy przeładunkowych i terenów, na inne ładunki. 

W 2024 r. wyeksportowano ok. 4 mln t surowca (najmniej od 2019 r.), co stanowiło 10,4 proc. jego sprzedaży (ARP). W zdecydowanej większości był to węgiel koksowy, a nie energetyczny. Sprowadza go ok. 30 krajów; w ostatnich latach były to m.in. Niemcy, Czechy, Finlandia, Austria, Ukraina, Słowacja, Wielka Brytania, Włochy, Norwegia, Belgia i Dania.”

„(…) Polska więcej węgla importuje niż eksportuje – w 2024 r. import węgla do Polski wyniosła ok. 6 mln t. (…) Tak duży import węgla w sytuacji krajowej nadprodukcji budzi od lat wiele emocji społecznych i protestów ze strony górników, którzy upatrują w tym jedno ze źródeł kryzysu branży.” 

Sytuacja finansowa zła

Wiele spółek balansuje na granicy płynności. Strata netto branży w 2024 r. wyniosła 13,74 mld zł – najwięcej od 30 lat. Poprzedni rekord odnotowano w 2020 r. (6,5 mld zł). W 2024 r. PGG poniosła stratę 3,6 mld zł, a JSW – aż 7,3 mld zł. Wiele kopalń bez pomocy publicznej nie byłoby w stanie funkcjonować. Wsparcie to ma wynieść ok. 5,5 mld zł w 2026 r., wobec 9 mld zł w 2025 r. i 7 mld zł w 2024 r. Warto podkreślić, że od lutego 2022 r. pomoc publiczna udzielana kopalniom jest nielegalna, gdyż nie uzyskała zgody KE.

Spadek wydobycia skutkuje odpływem pracowników. W 1990 r. w 70 kopalniach pracowało ok. 416 tys. osób. Obecnie w kraju działa 19 kopalń węgla kamiennego, w których na koniec sierpnia 2025 r. zatrudnionych było 71,8 tys. osób – najmniej w historii. W ciągu dekady z branży odeszło ok. 24 tys. pracowników, z czego ok. 2 tys. w samym 2025 r. Proces ten ma nie tylko wymiar społeczny, ale i polityczny – z regionów górniczych pochodzi wielu wpływowych polityków, często pełniących kluczowe funkcje w swoich ugrupowaniach i zabiegających o poparcie górników.

Polskie górnictwo ma przyszłość w innym wymiarze. W długiej perspektywie – jako zespół kompetencji, ludzi i technologii – może istnieć, ale w zmienionej formie i funkcji. W wielu przypadkach możliwe będzie zapewne przekształcenie kopalń i spółek górniczych w firmy inżynieryjne i techniczne, świadczące wyspecjalizowane usługi dla przemysłu, energetyki czy gospodarki wodnej, np. w zakresie wykonywania głębokich odwiertów, podziemnych prac inżynieryjnych, inspekcji czy rekultywacji. Wiedzę i sprzęt górniczy można przekształcić w kompetencje okołoprzemysłowe. Jeżeli rząd ograniczy dopłaty do wydobycia węgla, to zaoszczędzone środki będzie mógł przeznaczyć na zmianę kwalifikacji górników, na rozwój nauki i know-how w zakresie wykorzystania bazujących na węglu nowoczesnych technologii. Rozwinięta w regionach górniczych „kultura węglowa” może być punktem wyjścia do budowy nowych sektorów gospodarki.

SOLID PORT_790_140_2024
JOTUN_2026
MORSKA_AGENCJA_GDYNIA_75LAT_PORTY, LOGISTYKA

Dziękujemy za wysłane grafiki.