W Zatoce Perskiej i Zatoce Omańskiej utknęło ponad 300 zbiornikowców ropy i gazu, masowców i kontenerowców. Zablokowany został nie tylko ruch statków ale również wymiana załóg. Szacuje się, że na statkach zagrożonych jest 64 tys. marynarzy. Firmy handlujące ropą i gazem wykorzystują sytuację do spekulacyjnej gry dostawami i cenami.
– Cieśnina Ormuz to irańska „strefa śmierci” – obrazowo opisuje sytuację Jason Ma, redaktor „Forbes”. W efekcie „Zatoka Ormuz stała się najdroższym szlakiem wodnym na świecie po 300-procentowym wzroście odszkodowań za ryzyko [jej pokonania – MG]” – stwierdza Laila Humairah z „Euro News”.
Ubezpieczenia od ryzyka wojennego dla statków przepływających przez Cieśninę Ormuz najpierw zostały zawieszone, a następnie gwałtownie wzrosły od początku wojny z Iranem. Jeszcze tydzień temu Marco Forgione, dyrektor Chartered Institute of Export and International Trade twierdził w wypowiedzi dla Euronews., że „składki ubezpieczeniowe statków, które spróbują wypłynąć z Zatoki Perskiej wzrosły o 200% do 300%”. Słusznie zastrzegł jednak, że „taki poziom ubezpieczeń jest nie do utrzymania w dłuższej perspektywie”.
Przed zaatakowaniem Iranu przez Izrael i Stany Zjednoczone, ubezpieczenia statków od ryzyka wojennego dla statku przepływającego przez Ormuz wynosiło od 0,02% do 0,05% wartości statku. Od początku działań wojennych składki teoretycznie wzrosły do 0,5% do 1% wartości statku.
W przypadku statku z ładunkiem o wartości 120 mln dolarów standardowa składka w wysokości około 40 tys. dolarów za rejs wzrosła do 600 tys., a nawet do 1,2 mln dolarów To tylko spekulacje. Faktycznie ubezpieczenia i reasekuracja zostały zakotwiczone, tak jak statki w Zatoce Perskiej.
Ubezpieczenia morskie w Zatoce Perskiej doświadczają poważnych zakłóceń od marca 2026 r., a składki na ryzyko wojenne wzrosły o ponad 1000% w wyniku konfliktów regionalnych. - Główni ubezpieczyciele rezygnują ze standardowych ubezpieczeń, zmuszając statki do poszukiwania lub odkupywania specjalistycznych, drogich lub wspieranych przez rząd USA ubezpieczeń, aby zapewnić bezpieczny przepływ przez Cieśninę Ormuz – informował Bloomberg oraz Reuters już na początku marca br.
Wielu ubezpieczycieli zawiesiło standardowe ubezpieczenie od ryzyka wojennego dla statków stojących na kotwicowiskach i w portach w regionie Zatoki Perskiej zaraz po wystrzeleniu pierwszych rakiet na Iran 28 lutego 2026 r. Rząd amerykański próbował ratować sytuację.
U.S. International Development Finance Corporation (DFC) poinformował na swojej stronie internetowej, że zapewnia 20 miliardów dolarów w formie reasekuracji (Maritime Reinsurance). Celem jest utrzymanie żeglugi do i z Zatoki Perskiej. Chubb ma pełnić rolę głównego ubezpieczyciela.
Podkreśla się, że Chubb jest to „światowy lider w dziedzinie ubezpieczeń majątkowych i osobowych, w tym ubezpieczeń od ryzyka politycznego i ubezpieczeń morskich, będzie pełnił funkcję głównego ubezpieczyciela wystawiającego polisy dla kwalifikujących się jednostek pływających”. DFC i Chubb wskazały kilka amerykańskich firm ubezpieczeniowych, które będą oferować polisy reasekuracyjne za Chubb i wspólnie z DFC.
O dronach i zagrożeniu atakami z małych łodzi mówi się już od wielu lat. Mniej zwraca się uwagę na zagrożenia okrętów i statków przeciwokrętowymi pociskami balistycznymi, choć stosował je Irak przeciwko okrętom biorącym udział w operacji „Pustynna Burza”. Dziś tego typu ataków można spodziewać się zarówno w w Zatoce Perskiej jak w czasie przejścia potencjalnego konwoju przez Ormuz.
Wąskie stosunkowo przejście między Zatoką Perską i Zatoką Omańską jest zagrożone zaminowaniem. Trzeba zauważyć, że Cieśnina Ormuz ma zróżnicowane głębokości i statki oraz okręty nie mają za wiele miejsca do manewrowania. Postawienie min na niewielkich akwenach może więc zablokować przejście konwoju statków. Z doświadczeń wojny na akwenach Morza Czarnego wiemy, że niewielka ilość min blokuje praktycznie szlaki wodne prowadzące do portów.
Szacuje się, że Iran dysponuje jednym z największych zasobów min morskich na świecie. W magazynach portowych i na okrętach jest około 6 tys. zróżnicowanych rodzajów tej podwodnej broni. Tradycyjne miny kontaktowe, miny denne i rakietowe są w gotowości do użycia.
Irańska Marynarka Wojenna (Islamic Republic of Iran Navy) dysponuje minami, które są względnie tanią, a jednocześnie groźną bronią. Maham-3 to mina, która może być stawiana na wodach do głębokości około 100 metrów (300 stóp). Po zrzuceniu z okrętu lub łodzi mina z 300 kg ładunku jest zakotwiczona i dzięki dodatniej pływalności utrzymuje się na zadanej głębokości. Najczęściej cumowana jest na przybliżonej głębokości statku, który będzie poruszał się na zaminowanym akwenie.
Maham-1.1 to również mina kotwiczna z elektrycznie aktywowanymi czujnikami kontaktowymi. Tego typu mina z ładunkiem około 120 kg jest znacznie mniej zaawansowana niż Maham-3. Jest jednak poważnym zagrożeniem dla przepływających statków ze względu na aktywną głowicę kontaktową. Mina może być w gotowości do użycia nawet przez rok.
Maham-2 to mina denna. Mina z ładunkiem 320 kg zrzucana jest z okrętu i łodzi na dno. Miny były również transportowane na akwen minowania śmigłowcami. Najczęściej tego typu miny są układana na wąskich i względnie płytkich przejściach i torach wodnych. Mina działa na zmianę ciśnienia wody lub odgłos pracy urządzeń technicznych statku (głównie śruby).
Maham-7 to kopia włoskiej miny Manta bottom. Tego typu miny wykorzystane były przez siły morskie Iraku podczas wojny iracko-irańskiej. Mina ma stożkowy kształt. Gdy osiądzie na dnie jest trudna do wykrycia przez mniej doskonałe układy przeciwminowe. Ponieważ głowica zawiera ładunek 120 kg, to mina musi być stawiana na trasach przejść z małymi głębokościami.
Niesamowitym zagrożeniem dla statków i okrętów jest mina z napędem. Jest podobna do miny dennej Maham-2 albo krótkiej torpedy. Irak dysponuje pewnym zasobem tych min produkcji chińskiej. To chińska torpedomina EM-56. Zakłada się, że może ona zaatakować statek lub okręt odległy o nawet 20 km. Ta mina może być stawiana z różnych platform, w tym z wyrzutni torpedowych okrętów podwodnych.
Z danych wywiadowczych wynika, że Iran dysponuje również pewnym zasobem min rakietowych EM-52 importowanych z Chin. T-1 to wersja eksportowa tej miny. Jest wyposażona w ukrytą w pojemniku rakietę z ładunkiem. Może być zacumowana na dnie na głębokości około 200 m. Rakieta jest wystrzeliwana z pojemnika na sygnał z czujników o wykryciu okrętu lub statku. Irak wprowadził również do uzbrojenia zestawy min importowanych z Rosji.
Prawdopodobnie zakupiono pewną ilość min dennych MDM-3 (wersja eksportowa UDM-3). Te 1,58 m i 450 mm (średnica) miny z głowicą 200 kg mogą być zrzucane z samolotów lub śmigłowców. Taką operację wykonali Rosjanie używając samolotu Be-12 do blokady torów wodnych do Odessy. Podejścia do portu zablokowano używając min dennych UDM-2 i UDM-3.
Iran dysponuje kilkoma konwencjonalnymi okrętami podwodnymi, w tym rosyjskimi jednostkami klasy Kilo (877E, takimi jak ORP Orzeł). Mogą one zostać użyte do przenoszenia i stawiania min. Okręty podwodne mogą skrycie stawiać miny na głębszych wodach lub przy wejściach do Cieśniny Ormuz – zauważają redaktorzy z „Lviv Herald” i „Prognoz News”.
Z doświadczeń wojny na Morzu Czarnym wiemy, że zaminowanie wód praktycznie wyłącza z aktywności żeglugowej całe akweny i szlaki morskie. Dodatkowe zagrożenie atakami dronów i rakiet przeciwokrętowych praktycznie uniemożliwi prowadzenie przez Ormuz jakichkolwiek konwojów. I trudno tu o dobrą minę do złej gry.
00:01:54
8
Gigantyczne suwnice STS dotarły do terminalu BCT w Gdyni
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
Chiński ciężarowiec półzanurzalny pobił rekord podczas załadunku offshore
Do floty Maersk dołącza nowy, dwupaliwowy kontenerowiec, Tema Maersk
Port Gdańsk ogłasza przetarg na opracowanie koncepcji zwiększenia głębokości wewnątrzportowego toru wodnego
Z Gdańska towary trafią na Słowację. Uruchomiono połączenie kolejowe
Transport i logistyka hamują. Barometr EFL najniższy od lat
Podsumowanie projektu LIMIT. Port Gdynia zapowiada konferencję