Po raz pierwszy od blisko dwóch lat kontenerowiec Maerska popłynął przez cieśninę Bab el-Mandeb i Morze Czerwone. Największe sieci żeglugowe omijały w ostatnich latach tę trasę ze względu na ataki Huti na statki.
Statkiem duńskiego armatora, który jako pierwszy po pauzie wpłynął na Morze Czerwone jest Maersk Sebarok, pływający pod flagą Singapuru. Jednostka przeprawiła się przez Bab al-Mandab dziś rano czasu miejscowego. Maersk podał, że podczas tranzytu wdrożone są „najwyższe środki bezpieczeństwa”.
Armator jest jednak daleki od stwierdzenia, że powrót kontenerowca na Morze Czerwone oznacza całkowite ponowne otwarcie tej trasy dla statków cywilnych na trasach między Europą i Azją. Firma przyznaje jednak, że rozważa szersze przesunięcie siatki połączeń na Kanał Sueski.
„Zakładając, że progi bezpieczeństwa będą nadal spełniane, rozważamy kontynuację stopniowego podejścia do sukcesywnego wznawiania żeglugi na korytarzu Wschód–Zachód przez Kanał Sueski i Morze Czerwone” – ogłosiła spółka. W tej chwili jednak żadne inne rejsy przez tę trasę nie są zaplanowane.
Maersk Sebarok obsługuje serwis MECL.
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni