W Sopocie rozpoczął się Kongres Polskie Porty 2030+. Najważniejsza impreza w branży portowej. Jej organizatorem jest Gospodarka Morska, spółka wydająca nasz serwis informacyjny. W tym artykule będziemy relacjonować wydarzenie na żywo.
Artykuł jest aktualizowany. Odśwież stronę, by wyświetlić najnowsze informacje. Pojawiają się na dole strony.
Pierwszy środowy panel dotyczy Offshore Wind. Czy morska energetyka wiatrowa stała się kołem zamachowym dla polskich portów i przemysłu?
Moderator Jakub Budzyński - prezes Polskiej Izby Morskiej Energetyki Wiatrowej zaczął dyskusję od drobnej "prowokacji", pytał, czy w ogóle warto inwestować w przemysł offshore.
Jakub Wnuczyński, prezes fabryki Baltic Towers, przypominał, że nie możemy oddać kontroli nad produkcją na rzecz energetyki producentom z Azji. Potrzebne są inwestycje i rozwój kompetencji wytwórczych w Europie. Baltic Towers wpisuje się w ten trend budowy niezależności energetycznej.
Tomasz Szymczak, prezes zarządu Grupy Przemysłowej Baltic, podkreślał, że dzisiaj onshore i offshore mają kluczowe znaczenie dla działalności Grupy Przemysłowej Baltic. Z tego źródła pochodzi obecnie 70% obrotów firmy, gospodarującej m.in. na terenach dawnej Stoczni Gdańskiej. Zdaniem Szymczaka offshore jest tą sferą przemysłu, która może trwale zbudować pozycję GP Baltic.
Sebastian Wionczek, dyrektor zarzadząjący, Świnoujście Offshore Terminal - przyznał, że już szuka możliwości rozbudowy terminala. Podkreślał, że ciągłość przeładunków jest kluczowa dla opłacalności inwestycji. Wielką szansą jest fakt, że w Polsce powstają fabryki działające na rzecz offshore. Dzięki temu po zakończeniu projektów morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, produkcja z tych zakładów będzie kierowana do innych regionów Europy i moce przeładunkowe będą do tego niezbędne.
Kolejny punkt programu to debata “Business Mixer jako katalizator rozwoju i współpracy”. W jej ramach paneliści rozmawiają o kooperacji Polski z Azją i roli business mixerów w nawiązywaniu kontaktów biznesowych. - Najważniejsza kwestia, która pojawia się w rozmowach z klientami już na samym początku to informacja o usługach portowych – mówi Radosław Bojarczuk, kierownik ds. przemysłowych projektów inwestycyjnych w Invest in Pomerania.
– W japońskiej kulturze biznesowej ważny jest autorytet i Port Gdańsk zdecydowanie taki autorytet posiada. Japończycy przykładają dużą wagę do infrastruktury portowej ze względu na swoje położenie, a na budowanie biznesu patrzą długoterminowo – mówi o swoich doświadczeniach z business mixera Aleksandra Czubak, adwokatka w KKG Legal
– Uczestniczyłem w trzech business mixerach i po jakimś czasie kontakty podczas nich nawiązana przeradzają się w stałą współpracę – dodaje Grzegorz Samoć. dyrektor projektów w Polsce w DSV
– Dla nas uczestniczenie w business mixerach to głównie budowanie świadomości, bo z takiego wydarzenia nie ma wraca się od razu z umową, ale w perspektywie miesięcy klienci wracają, więc jest to ważny element rozwoju biznesu – dodaje Michał Samborski, regionalny dyrektor zarządzający i szef rozwoju w Panattoni.
– Jesteśmy firmą lokalną, ale jako partner Portu Gdańskiego mamy o wiele bardziej ułatwione kontakty w trakcie business mixera – podkreśla Michał Magdziarz, wiceprezes Balticon
– Braliśmy udział we wszystkich business mixerach, bo uważamy, że to bardzo dobra forma networkingu czy promocji, ale przede wszystkim dają one możliwość dowiedzieć się czy potencjalni klienci słyszeli o Porcie Gdańskim – przekonuje Marcin Kamola, starszy kierownik ds. marketingu i strategii w Baltic Hub.
W panelu „Transformacja 2030+. Porty jako huby energii i dekarbonizacji polskiej gospodarki”, moderowanym przez Roberta Grzegorowskiego, doradcę zarządu Energa z Grupy Orlen, uczestnicy rozmawiali o tym, jaką rolę odgrywają porty jako huby energetyczne, czy ta rola się zmienia oraz czy jest ona narzucona wymaganiami legislacyjnymi UE.
Na początku panelu zwrócono uwagę, że współczesny port nie jest już wyłącznie punktem styku transportu morskiego i lądowego, ale staje się kluczowym elementem infrastruktury krytycznej.
Przedstawiciel Portu Gdynia podkreślał, że rola portu w obszarze energii elektrycznej stale rośnie, a niezawodne zasilanie staje się warunkiem podstawowego funkcjonowania całego organizmu portowego.
– Nie można sobie dziś wyobrazić portu, który funkcjonuje bez energii elektrycznej. Rolą portu jest zapewnienie dostępu do energii elektrycznej wszystkim interesariuszom – operatorom, terminalom i podmiotom korzystającym z infrastruktury portowej – mówił Andrzej Chmielecki, wiceprezes zarządu ds. finansowo-ekonomicznych Zarządu Morskiego Portu Gdynia S.A.
Wskazywał również, że port musi być przygotowany na sytuacje kryzysowe, takie jak blackout czy przerwanie dostaw energii z lądu. W takim modelu konieczne jest myślenie nie tylko o zasilaniu podstawowym, ale także o własnych źródłach energii, magazynowaniu energii oraz możliwościach awaryjnego zasilania obiektów krytycznych.
– Musimy rozwijać rozwiązania oparte na własnych źródłach energii i magazynowaniu. Chcielibyśmy, aby możliwe było również wytwarzanie energii w granicach administracyjnych portu.
W dalszej części rozmowy podkreślono, że porty od początku swojego istnienia pełniły funkcję hubów energetycznych. Zmieniały się jedynie nośniki energii – od węgla i ropy po nowe paliwa alternatywne.
– Warto powiedzieć wprost: porty od samego początku były hubami energii. Zmieniały się tylko nośniki tej energii. Wystarczy przejechać się na terminale, żeby zobaczyć, że dekarbonizacja jest wciąż hasłem, a przeładunek węgla nadal idzie pełną parą – mówił Marcin Osowski, prezes zarządu, ASE Baltic - ASE Group.
W tym kontekście padła również krytyczna ocena tempa i sposobu wdrażania polityki dekarbonizacyjnej w Unii Europejskiej. Jak wskazywał, bezkrytyczne przyjmowanie celów dekarbonizacyjnych może ograniczać konkurencyjność polskiego przemysłu i portów, zwłaszcza w sytuacji, gdy koszty energii w Polsce należą do najwyższych w Europie.
– Borykamy się z ograniczaniem konkurencyjności m.in. w wyniku bezkrytycznego przyjęcia projektu dekarbonizacji. To jest specyfika Unii Europejskiej, choć nawet w samej UE poszczególne kraje podchodzą do tego bardzo różnie.
Jako przykład przywołano Litwę i realizowane tam projekty energetyczne, w tym szybkie wdrażanie infrastruktury w Kłajpedzie.
– Sąsiednia Litwa realizuje projekty energetyczne dużo szybciej. Tam FSRU powstało w trzy lata, u nas po ośmiu latach powstał projekt. Mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia.
Rozpoczął się ostatni panel dyskusyjny "Gospodarka 2030+. Porty magnesem dla przemysłu morskiego, obronnego i energetycznego". Pierwszym podjętym tematem jest offshore, który zmienia polskie porty, ale do stoczni dotarł fragmentarycznie. Stocznia Crist buduje jako Tier 1 stację transformatorową na jedną z polskich farm wiatrowych, ale nie dla polskiego inwestora.
- Było podpisanych parę listów intencyjnych w ubiegłych latach, żeby zbudować jack-up. Nic z tego nie wyszło i nie wyjdzie, bo czas już minął. Potem była mowa o innych jednostkach offshore, o SOV, o serwisowcu-hotelowcu. I przestało się mówić. Na dzień dzisiejszy polskiej floty offshore nie będzie, nad czym ubolewamy, ale czas robić swoje - mówiła Ewa Kruchelska, członek zarządu stoczni Crist.
Stocznia Nauta w Gdyni jest z kolei zaangażowana w prace w sektorze obronności. Bierze udział m.in. w programie budowy fregat Miecznik.
- Sytuacja geopolityczna generuje dla stoczni nowe zamówienia. Z jednej strony wszyscy byśmy woleli, żeby akurat takich zamówień nie było, bo są związane z bezpieczeństwem, ale wszyscy mamy poczucie, że był okres, w którym cała Europa trwała w letargu, który spowodował, że utraciliśmy jakieś możliwości, które teraz musimy nagle odbudowywać - mówiła Monika Kozakiewicz, prezes Stoczni Remontowej Nauta.
Artur Kucia z PKO BP zwracał uwagę, że jeszcze do niedawna instytucje finansowe niechętnie angażowały się w finansowanie projektów w sektorze "defence", bo było to traktowane jako podżeganie do wojny. Jednocześnie w sferze offshore Kucia widzi rolę państwa w zoragnizowaniu odpowiedniego operatora jednostek.
- Nie ma nikogo, komu by zależało, nie ma kogo rozliczyć z tych statków - mówił.
Ale Patryk Zbroja z Wind and Water Legal stwierdził, że samo powołanie spółki armatorskiej nie rozwiązałoby kwestii.
- W dyskusjach z armatorami wychodzi, że to nie jest jedynie kwestia woli, ale również doświadczenia, track recordu, który pozwala na wzięcie na siebie jakiegoś ryzyka. Czy PKO BP byłoby skłonne do finansowania statku, gdyby operatorem był no-name, ale z polskim kapitałem? - pytał retorycznie Zbroja. - Odpowiednim kierunkiem jest związanie się z jakimś operatorem i pozyskanie know-how, jak próbuje to zrobić Tele-Fonika, a jak kiedyś zrobił to Petrobaltic z DEME.
Port Haller tematem rozmów w Kongresie USA
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni
Indeks CPPI Banku Światowego: dominacja chińskich portów kontenerowych [RAPORT]