• <
PGZ_baner_2025

Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
Fot. GospodarkaMorska.pl

Tak jak rośnie znaczenie morskiej energetyki oraz polskich portów, tak wzrasta liczba zagrożeń dla nich. Ataki hakerskie, drony, flota cieni są odmieniane przez wszystkie przypadki. Jak się chronić przed niebezpieczeństwami na miarę XXI wieku? Jakie wdrożyć procedury? Jak rozwijać siły i służby morskie? Co ma robić sektor publiczny, a co prywatne. Te pytania oraz odpowiedzi na nie wybrzmiały w panelu pt. „Bezpieczeństwo 2030+. Porty pod presją – Infrastruktura krytyczna i odporność państwa” podczas Kongresu Polskie Porty 2030+, odbywającego się w dniach 23-24 czerwca w Sopocie.

W panelu wzięli udział Daniel Betke, prezes zarządu Naftoport grupa PERN, Olgierd Kurpa z Gaz-System, Marcin Ryngwelski, prezes zarządu PGZ Stocznia Wojenna i Janusz Czajkowski, prezes zarządu SEA Global. Moderatorem był Michał Niewiadomski, prezes Energy Club.

Prowadzący panel odniósł się do głośnych tematów, jak sabotaże na infrastrukturę krytyczną, blokady tras morskich, a także zatrzymywanie statków podejrzewanych o łamanie sankcji na rosyjską ropę i przepisy morskie. Zwrócił uwagę, że podmioty odpowiedzialne za energetykę morską muszą mierzyć się z zagrożeniami asymetrycznymi, jednocześnie pytając przedstawicieli instytucji, jak wygląda u nich przygotowanie na nie.

Perspektywę Naftoportu omówił Daniel Betke, mówiąc o trzech poziomach zaangażowania. Pierwszym, podstawowym, jest szkolenie pracowników i kooperantów, a także kształtowanie ich świadomości, by przygotować ich na nowe wyzwania i zagrożenia, by zdawali sobie z nich sprawę. Dalej jest poziom operacyjny, wpisujący się w kompetencje Naftoportu dt. ochrony podległej mu infrastruktury. Oznacza tu tworzenie procedur, wypracowywanie własnych rozwiązań, ale też działanie zgodnie z przepisami. Jednocześnie śledzą informacje związane z rozwojem technologii i przypadkami zagrożeń dla energetyki w innych częściach świata. Wskazał tu, że biorąc pod uwagę postęp technologiczny, to stale „wyścig z czasem”. Ostatnią sprawą jest poziom strategiczny, co wiąże się z współpracą z służbami państwowymi, które odpowiadają za obronę infrastruktury. Choć to wykracza ponad kompetencje Naftoportu, tak zarząd wskazuje, że kooperacja choćby z MSWiA pozwala przygotować się na różne scenariusze.

O doświadczeniach Gaz-System wypowiedział się reprezentujący firmę Olgierd Kurpa, przypominając o dekadzie działalności Terminala LNG w Świnoujściu. Ten okres był wykorzystywany na rozwijanie kompetencji w zakresie tego, jak chronić taki obiekt, którego znaczenie szczególnie wzrosło po lutym 2022 roku, gdy wraz z rosyjską agresją na Ukrainę kierunek pozyskiwania gazu ziemnego odbywa się w zdecydowanej mierze drogą morską. Dodał przy tym, że współpraca z instytucjami i służbami państwowymi pomaga ochronie terminala.

- Bardzo dobrze, że Polska odpowiedziała na wyzwania i wdraża nowe przepisy, czego przykładem jest ustawa „Bezpieczny Bałtyk”. Tworzenie organów jak Centrum Bezpieczeństwa Morskiego pozwala lepiej przygotować się na zagrożenia. Patrzymy na terminal nie jako obiekt, ale całościowe zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Nie patrzymy punktowo, ale całościowo. Czerpiemy z doświadczeń z innych państw, choćby sąsiedniej Litwy – przekazał.

Prelegent odniósł się też do zaplanowanego terminala FSRU, określając go jako obiekt bardziej offshore’owy, jako że znajduje się na morzu. To zupełnie nowe wyzwanie, stąd wymiana wiedzy i poznawanie, jak funkcjonują takie obiekty, jest obecnie przedmiotem rozwoju kompetencji Gaz-System na równi z pracami budowlanymi.

Mówiąc o ochronie prowadzący panel wskazał na potrzebę posiadania środków, jakie zapewnią ochronę na zagrożenia. Podstawą są służby i siły morskie, stąd skierował pytanie do Marcina Ryngwelskiego, jak przebiegają prace nad nowymi okrętami dla polskiej Marynarki Wojennej. Prezes stoczni mieszczącej się w Gdyni przypomniał, że na sierpień jest zaplanowane wodowanie pierwszej fregaty w ramach programu „Orka”, natomiast w przyszłym roku odbędzie się wodowanie okrętu ratowniczego programu „Ratownik”. Coraz bliżej też przekazania do służby nowych niszczycieli min typu Kormoran II, w budowie których PGZ Stocznia Wojenna także brała udział. Wskazał, że ze względu na te przedsięwzięcia zakład mocno współpracuje z wojskiem i służbami, a sama obecność przy Porcie Wojennym Gdynia służy zacieśnianiu tej współpracy. Jednocześnie, ze względu na ograniczenia powierzchniowe które utrudniają rozbudowę, kooperują też z innymi, gdyńskimi stoczniami. Nautą i Cristem.

- Efekty naszych prac będą szybko. Stocznie budują okręty w sytuacji trwającej realnie wojny, co stanowi wyzwanie. Współpracujemy też z firmami w kwestii wdrażania systemów antydronowych. Wiele się zmienia, 10 lat temu polskie stocznie nawet nie myślały, że będą realizować takie przedsięwzięcia. To też ogromna odpowiedzialność. Uczymy się przy tym współpracy, poszukujemy kooperantów i bierzemy jednocześnie pod uwagę, że ci muszą spełniać wymogi MSWiA, aby realizować zlecenia obronne – zaznaczył Marcin Ryngwelski.

Prezes stoczni jako przykład zmian podał Szwecję, która w kilka lat zmieniła swoje podejście do obronności. Wstąpienie do NATO oraz rozwój własnego potencjału obronnego wymusza też poszukiwanie partnerów, z którymi mogą kooperować. Przypomniał, że 29 czerwca zostanie podpisana umowa na okręty podwodne w ramach programu Orka, które dostarczy szwedzka stocznia Saab Kockums. Dodał też, że branża ma nadzieję, iż Szwecja nie tylko będzie sprzedawać Polsce uzbrojenie wojskowe, ale też kupi ten polski. Miałoby to oznaczać przykładowo zakup okrętu ratowniczego podobnego do „Ratownika”, co przewija się od miesięcy w polskiej prasie, zasugerował też niszczyciele min typu Kormoran II, jako że szwedzka flota wojenna nie posiada jednostek przeciwminowych, które pozwoliłyby przeciwdziałać współczesnym zagrożeniom.

Na trudności związane z definiowaniem czy intepretowaniem przepisów odnośnie bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej wypowiedział się Janusz Czajkowski z Sea Global. Wskazał, że określenie „inrastruktura krytyczna” wciąż nie jest w pełni zdefiniowana. Musi zostać w tym celu wdrożona odpowiednia ustawa, wskazująca ramy prawne. Dodał przy tym, że dzięki międzynarodowemu zaangażowaniu firmy pozyskali doświadczenie odnośnie nowych zagrożeń, jakie jeszcze nawet kilka lat temu nie były tak brane pod uwagę. Mowa tu także o wrażliwości łańcuchów dostaw na cyberzagrożenia i różne formy sabotażu. Jednocześnie trzeba myśleć długofalowo, biorąc pod uwagę nie tylko kwestie rozwoju technologii, ale też aspekty gospodarcze i społeczne, szczególnie demografię.

- W ubiegłym roku zmarło 400 tys. osób, a urodziło się 230 tys. dzieci. Musimy myśleć o nowych kadrach, kształceniu ich. To musi być długofalowe planowanie, gdzie angażuje się podmioty państwowe i prywatne. Potrzeba strategii, koncepcji. W tym celu sięgamy po doświadczenia zagraniczne – wskazał prelegent.

Na koniec Niewiadomski spytał uczestników panelu, jakie widzą najważniejsze wyzwania dla swoich instytucji. Ci się zgadzają, że traktują tak każdy dzień, bo przy obecnie dynamicznie zmieniającej się sytuacji geopolitycznej nie wiadomo, co przyniesie przysłowiowe jutro. Stąd trzeba być czujnym i reagować na nowe szanse oraz zagrożenia.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.