Przedstawiciele sił morskich Ukrainy i kilku innych państw wzięli udział w ceremonii podniesienia niebiesko-żółtej bandery na niszczycielu min typu Alkmaar, który wszedł w skład sił morskich kraju. Tym samym ukraińska flota przeciwminowa oficjalnie liczy pięć jednostek, gotowych do działania, choć nim będą mogły operować na macierzystym akwenie, może minąć jeszcze sporo czasu.
Nowy nabytek w ukraińskiej flocie to były holenderski niszczyciel min, ex-HNLMS Makkum, który po wycofaniu z Koninklijke Marine został przysposobiony do nowej roli i otrzymał nową nazwę, Heniczesk, na cześć jednego z miast obecnie okupowanych przez Rosję. Jest trzecim okrętem typu Alkmaar/Tripatite z holendersko-belgijskiej serii, który trafił do sił morskich Ukrainy. Przypomnijmy, że wcześniej w skład floty weszły Mariupol i Melitopol, które znajdują się w służbie od lipca ub.r. przekazanie Heniczesk miało miejsce jeszcze pod koniec 2025 roku, a okręt nawet brał udział w ćwiczeniach z siłami NATO, niemniej dopiero teraz jednostkę uznano za w pełni operacyjną, a załogę gotową do działania zgodnie z przeznaczeniem.
Dowódca Marynarki Wojennej Ukrainy, wiceadm. Ołeksij Nejiżpapa, podkreślił współpracę międzynarodową, dzięki której, mimo niesprzyjających okoliczności, udało się odbudować przeciwminowy potencjał floty. W ceremonii podniesienia bandery uczestniczyli też dowódcy i kadry morskie z Belgii, Holandii, Litwy, Łotwy i Rumunii.
– Podziękowałem holenderskiej załodze za służbę, opiekę nad statkiem i utrzymanie go w doskonałej kondycji. Zapewniony, że wraz z ukraińską załogą będzie nadal godnie wykonywał zadanie i przyczyniał się do bezpieczeństwa na Morzu Czarnym i w razie potrzeby poza jego granicami – przekazał wiceadm. Ołeksij Nejiżpapa.
Jeszcze w 2024 roku niebiesko-żółta bandera została podniesiona na dwóch niszczycielach min typu Sandown, przekazanych przez Royal Navy. Są to Czerkasy i Czernichów. Wraz z trzema pozostałymi jednostkami Ukraina ma ich w sumie więc pięć, co już może stanowić jednostkę taktyczną. Obok przeznaczenia do działań przeciwminowych, głównym zadaniem okrętów jest zapewnienie bazy do szkolenia kadr morskich, celem budowy kompetencji i rozwoju także z myślą o zapleczu oraz przyszłych dowódcach okrętów czy jednostek wojskowych.
Niszczyciele min typu Alkmaar/Tripatite (w Holandii i Belgii oba typy występują pod różnymi nazwami, niemniej różnice między nimi nie są zbyt duże) mają 51,6 metrów długości, a ich maksymalna wyporność wynosi 605 ton. Osiągają prędkość 18 węzłów, a załoga liczy 55 oficerów i marynarzy. Główny napęd stanowi silnik dieslowy Brons-Werkspoor A-RUB 215V-12 o mocy 1,400 kW, wspierany przez wał, dwa stery ACEC 180 kW (240 KM) oraz dziobowy ster strumieniowy. W swoim wyposażeniu mają również sonar DUBM 21B oraz radar nawigacyjny Decca 1229. Uzbrojenie stanowią automatyczna armata F2 20 mm, cztery karabiny maszynowe, w tym dwa 12,7 mm i dwa 7,62 mm.
Wycofywanie tych jednostek wiąże się też z faktem, że tak Belgia, jak i Holandia są w trakcie budowy i przygotowywania pozyskania nowych okrętów przeciwminowych, określanych ogólnie jako typ City. W sumie zaplanowano ich 12, po sześć odpowiednio dla każdego z tych krajów, w ramach przedsięwzięcia pn. rMCM (Replacement Mine CounterMeasure). Głównym wykonawcą budowy jest francuski koncern Naval Group, który potencjalnie zbuduje też kolejne, tego rodzaju okręty dla Francji, starając się też zainteresować ofertą kraje leżące nad Bałtykiem, mowa tu o Finlandii i państwach bałtyckich.
Co należy zauważyć, okręty na ten moment będą stacjonować w portach państw NATO, na co dzień jest to przede wszystkim Portsmouth. Z racji na trwający konflikt na Ukrainie jednostki te stanowiłyby cel dla rosyjskiej armii. Z racji na ich przeznaczenie oraz rozmiary nie posiadają one silnego uzbrojenia do zwalczania celów latających. Ponadto na Morze Czarne te okręty nie wejdą też z innego powodu, jako że Turcja blokuje dostęp do Cieśniny Bosforskiej okrętom tak Ukrainy, jak i Rosji. Wysłanie niszczycieli min na macierzysty, ukraiński akwen stanie się możliwe dopiero po zawarciu trwałego pokoju, bądź realnie respektowanego zawieszenia broni. Wtedy też jednostki czeka trudne zadanie rozminowywania wód terytorialnych z niewybuchów, min morskich i innych niebezpiecznych, wojennych pozostałości.
Uroczystość przypomina, że Ukraina dąży do odbudowy swojego potencjału okrętowego. Mimo sukcesów w walce z Flotą Czarnomorską z użyciem rakiet oraz latających i pływających bezzałogowców, władze oraz kadra dowódcza zdają sobie sprawę, że aby zapewnić trwałe bezpieczeństwo wybrzeży, krajowych wód oraz interesów państwa, potrzeba tu także pływających jednostek załogowych. Stąd po zakończeniu czy zawieszeniu konfliktu celem władz w Kijowie będzie odbudowa tego potencjału. Warto przypomnieć, że Ukraina otrzymała od zaprzyjaźnionych państw, w ramach pakietów pomocy wojskowej, wiele małych jednostek nawodnych dla marynarki wojennej i straży wybrzeża, choćby kutry desantowo-szturmowe typu Stridsbåt 90H (CB90) produkcji szwedzkiej, czy też amerykańskie kutry patrolowe typu Island. Oprócz tego w Turcji trwają prace związane z dostarczeniem dwóch korwet opartych na platformie Ada. Aktualnie Hetman Iwan Mazepa (F211) oraz Hetman Iwan Wyhowski (F212) są w trakcie doposażania oraz prób morskich i coraz bliżej do ich przekazania zamawiającemu, acz jest pytaniem, gdzie będą stacjonować.
Polska i Szwecja bliżej sfinalizowania kontraktu na okręty podwodne. Umowa na „Orkę” do końca czerwca
Zmiana warty w COM-DKM. Uroczyste przekazanie obowiązków między admirałami
Polska i Szwecja bliżej sfinalizowania kontraktu na okręty podwodne. Umowa na „Orkę” do końca czerwca
Armia USA poinformowała o kolejnym ataku na domniemaną łódź przemytników. Zginęły trzy osoby
Regaty, koncerty, parady podczas Święta Morza w Gdyni
Trwa BALTOPS 2026, największe ćwiczenie NATO na Bałtyku
Iran: Będziemy musieli naliczać opłaty za usługi świadczone w cieśninie Ormuz