FSO Safer to być może najważniejszy dla sytuacji geopolitycznej w ostatnich latach statek, o jakim nie słyszeliście. Jakub Milszewski opowiada o nim w podcaście „Gra w statki”. Z pierwszej części dowiedzie się, dlaczego Safer był tykającą bombą, która pozwoliła jemeńskim bojownikom Huti trzymać w szachu pół świata.
To jedna z tych historii, która ma bardzo duże implikacje dla świata, a mimo tego pozostaje w zasadzie nieznana. A przecież działa się na naszych oczach. FSO Safer, wypełniony po brzegi ropą statek-magazyn, przez lata gnił u wybrzeży Jemenu, zagrażając w zasadzie całemu regionowi – jeden mały problem i mogło dojść do eksplozji lub zatonięcia, a to spowodowałoby katastrofę ekologiczną i humanitarną na olbrzymią skalę.
Ale przecież co to za problem – usunąć statek, rozładować ropę i po historii? Sęk w tym, że na scenie był jeszcze jeden bardzo ważny aktor: Huti, którzy nabrali znaczenia podczas wojny domowej w Jemenie i de facto przejęli kontrolę nad Saferem, choć nie bardzo byli w stanie cokolwiek z nim zrobić.
W najnowszym odcinku podcastu „Gra w statki”, pierwszej części historii FSO Safer, Jakub Milszewski opowiada o tym, skąd wziął się problem z tą jednostką, jakie byłyby konsekwencje jej katastrofy, która wydawała się nieunikniona, i jak Huti siłowali się o doprowadzenie tego statku do sensownego stanu z ONZ i resztą świata.
Podcast „Gra w statki” dostępny już w serwisie GospodarkaMorska.pl, we wszystkich najważniejszych serwisach streamingowych, jak choćby Spotify, Apple Podcasts, Amazon Music, Deezer, YouTube, a także dedykowanych serwisach podcastowych.
Joint Sea-2026. Rozpoczęły się wspólne manewry morskie Chin i Rosji
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
USA ponownie atakują Iran. Odpowiedź na ataki na statki
Finlandia idzie na wielkie zakupy. "W koszyku" miny morskie dla krajów NATO
Strażacy ugasili pożar na statku. Sytuacja ma być pod kontrolą
Dania pozyska nowe jednostki nadzoru morskiego i stawiania min. Kadłuby powstają w polskiej stoczni Karstensena
Dywizjon Okrętów Podwodnych ma nowego dowódcę. Przed nim wielkie wyzwanie
10 lat od jednej z najbardziej skomplikowanych operacji związanych z katastrofami morskimi w Europie