Aktywiści Greenpeace przekazali, że 30 czerwca miał miejsce incydent nieopodal niemieckiej wyspy Fehmarn. Łódź organizacji miała otrzymać wezwanie z okrętu, aby oddaliła się od tankowca, który był eskortowany przez Marynarkę Wojenną Rosji. Poza tym nie doszło do eskalacji incydentu.
Zdarzenie miało miejsce, gdy aktywiści, którzy płynęli wraz z dziennikarzami z Niemiec i państw skandynawskich, obserwowali podróż tankowca Kira K (IMO: 9346720), zbudowanego w 2007 roku, pływającego pod banderą panamską. Ma on 249 metrów długości i 44 metry szerokości. Płynął z rosyjskiej Ust-Ługi do Port Saidu w Egipcie, z ładunkiem 100 tys. ton ropy. Jest podejrzenie, że to ładunek, jaki ma trafić na rynek omijając międzynarodowe sankcje, a sam tankowiec miałby należeć więc do tzw. „floty cieni”. Ponadto została objęta jest sankcjami Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Australii i Kanady.
– Dziś osobiście przekonałem się, jak wielkie napięcie tworzy flota cieni na Bałtyku. RF-531 nie eskortował Kiry K, ale z dużą prędkością przybył jej na pomoc ze wschodu. Wiedzieliśmy, że w tym celu w tym rejonie znajdują się rosyjskie okręty marynarki wojennej. Usłyszenie przez radio komunikatu: „Tu rosyjski okręt wojenny 531, trzymajcie się z daleka od Kiry K" sprawiło, że wszystko to nagle stało się realne – skomentował Maik Marahrens ze skandynawskiego oddziału Greenpeace, kierujący zespołem do sprawy floty cienia.
Wezwanie do odpłynięcia wyszło od korwety proj. 20380, Soobrazitelnyj. Wchodzi on w skład Floty Bałtyckiej i regularnie przemieszcza się po Bałtyku, Morzu Północnym i Północnym Atlantyku, stale obserwowany przez okręty i służby państw NATO. Regularnie tu eskortował rosyjskie statki transportujące technikę wojskową oraz właśnie ropę.
Mimo gróźb, ekolodzy mieli kontynuować swoją misję obserwacyjną. Greenpeace przekazał, że celem było pokazanie mediom i politykom, jak w praktyce wygląda rosyjski proceder eksportu ropy, mimo obowiązujących sankcji. Po tym, jak szwedzka marynarka wojenna zaostrzyła kontrole „floty cienia" na wodach pomiędzy swoim wybrzeżem a wyspą Bornholm, gwałtownie wzrosła liczba tankowców z rosyjską ropą na południowych wodach Bałtyku, mimo że ta trasa jest dłuższa niż wzdłuż Szwecji. Organizacja przypomina, że Szwedzi skontrolowali dotąd cztery jednostki, z czego dwie zostały zajęte. Podobne misje przeciwko podejrzanym statkom prowadziły także Finlandia oraz Wielka Brytania.
Greenpeace policzył, że tylko między 6 marca a 16 czerwca 42 ze 136 jednostek należących do „floty cienia" wybrało trasę w pobliżu wód polskich i wzdłuż niemieckiej wyspy Rugia. W ubiegłym roku nie płynął tędy żaden nielegalny tankowiec. Zdaniem ekologów Niemcy, jako kraj przy którego wodach regularnie pojawiają się podejrzane statki, nadal nie podjęły żadnych działań interwencyjnych przeciwko „flocie cieni", co ma stanowić niejako „przyzwolenie” na ewentualną katastrofę ekologiczną na swoim wybrzeżu i wodach terytorialnych.
– Te statki nie tylko pozwalają finansować wojnę Putina, ale i mogą zagrażać polskiemu wybrzeżu, dlatego także polski rząd powinien nadal aktywnie zwalczać „flotę cienia" i naciskać na rząd Niemiec. Wystarczy, żeby Niemcy robili to, co już robią Szwedzi - mówi Anna Ogniewska, koordynatorka ds. polityki środowiskowej Greenpeace Polska.
– Ponieważ niemiecki rząd uchyla się od zdecydowanego działania przeciwko flocie cieni Putina, coraz więcej tych wraków przepływa tuż obok niemieckiego wybrzeża. To nie tylko kompromitujące, ale także stanowi ogromne zagrożenie dla środowiska. Szwedzki rząd pokazuje, jak należy działać przeciwko tankowcom Putina, które pływają pod fałszywymi banderami i w związku z tym są nieubezpieczone. Władze niemieckie również muszą w końcu podjąć działania, zatrzymując i kontrolując tankowce floty cieni bez bandery. W opinii prawnej wykazaliśmy, że istnieją ku temu legalne podstawy – dodaje Thilo Maack, biolog morski z Greenpeace.
W grudniu ubiegłego roku Rada ds. Zagranicznych UE, orzekła, że tankowce bez bandery lub z fałszywą banderą są uważane za bezpaństwowe i nie podlegają międzynarodowemu prawu morskiemu. Ponadto śledztwo Greenpeace ujawnia, że nawet 31 tankowców „floty cieni” wpłynęło nawet do niemieckiej 12-milowej strefy terytorialnej. Ekolodzy mieli regularnie zgłaszać niemieckim władzom statki floty cieni pływające pod fałszywymi banderami, co wiązało się z żądaniem kontroli tankowców pod kątem ważności ubezpieczenia i państwa bandery oraz zatrzymania ich w przypadku naruszeń prawa. W żadnym przypadku jednak nie doprowadziło to do inspekcji na pokładzie przez władze. Jednak opinia prawna zlecona przez Greenpeace pokazuje, że rząd niemiecki rzeczywiście mógł zarządzić inspekcje.
Dywizjon Okrętów Podwodnych ma nowego dowódcę. Przed nim wielkie wyzwanie
10 lat od jednej z najbardziej skomplikowanych operacji związanych z katastrofami morskimi w Europie
Royal Navy rezygnuje z nowych niszczycieli na rzecz platform do obsługi bezzałogowców
Jak chronić infrastrukturę morską? Czy SAFE jest rozwiązaniem bolączek? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
De Grasse gotowy do służby. Marine nationale wzbogaca się o atomowy okręt podwodny
Promocja oficerska w Akademii Marynarki Wojennej