• <
PGZ_baner_2025

Dziennikarskie śledztwo: 2000 incydentów z dronami nad Niemcami. Trzy statki pod lupą

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Dziennikarskie śledztwo: 2000 incydentów z dronami nad Niemcami. Trzy statki pod lupą
Lauga pod jedną z poprzednich nazw, fot. L.J.Axt / VesselFinder

Dziennikarze niemieckich mediów przeanalizowali dane dotyczące około 2000 przelotów dronów nad Niemcami w 2025 roku. Dowodzą, że istnieje powiązanie między nimi a kilkoma frachtowcami, pojawiającymi się na Bałtyku i Morzu Północnym.

W październiku na szeregu lotnisk w kilku krajach nad Morzem Bałtyckim i Północnym wystąpiły znaczące utrudnienia z powodu niezidentyfikowanych dronów, które godzinami latały nad płytami. Sparaliżowało to porty lotnicze, ale jednocześnie zwróciło uwagę na nieznane maszyny pojawiające się nad różnymi obiektami w dużej części Europy. Niemieccy dziennikarze Welt, „Bilda” i Axel Springer Academy przeanalizowali dane dotyczące około 2000 takich niezarejestrowanych przelotów i twierdzą, że istnieją poważne powiązania między nimi, a cywilnymi statkami towarowymi operującymi na Bałtyku i Morzu Północnym. Potwierdza to wcześniejsze podejrzenia, że niektóre powiązane z Rosją frachtowce mogą służyć jako platformy dla dronów.

Dane, które analizowali niemieccy dziennikarze, pochodzą z bazy tamtejszego Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). W swoim raporcie opublikowanym w grudniu na stronie dziennika Welt dziennikarzy wskazują konkretne wzorce uwzględniające cele dronów, godziny przelotów, a także korelację z ruchem statków powiązanych z Rosją. Według raportu, w Niemczech drony pojawiały się często nad obiektami i instalacjami wojskowymi, w tym koszarami i poligonami Bundeswehry, jak również podczas ćwiczeń wojskowych tak samej Bundeswehry, jak i NATO. Innym popularnym celem wycieczek UAV były elementy infrastruktury krytycznej. Tego typu destynacje wskazują, że przeloty dronów nie są przypadkowe, a stanowią element złożonej operacji wywiadowczej. Dziennikarze cytują niemieckie służby bezpieczeństwa, które zakładają, że są to „złożone działania przy wykorzystaniu znacznych zasobów finansowych i logistycznych”. Jednocześnie dodają, że zaledwie w niewielkiej ilości przypadków ustalono operatora dronów, zazwyczaj były to pojedyncze, akcydentalne przeloty.

W raporcie opisane są konkretne przypadki i nazwane konkretne jednostki. Jedną z nich jest 102,5-metrowy frachtowiec Lauga, pływający pod flagą Rosji, należący i zarządzany przez Idan Shipping z Petersburga. Cała załoga składa się z Rosjan. Nocą z 16 na 17 maja funkcjonariusze służący na niemieckim statku policyjnym Potsdam, który podpłynął do jednostki, naliczyli łącznie siedem dronów latających nad nimi. Dziennikarze wskazują, że Lauga była kilkanaście dni później przeszukana w Zeebrugge, ale celnicy nie znaleźli nic podejrzanego. Następnie statek pożeglował do Petersburga, do terminalu Petrolesport, powiązanego z rosyjskim koncernem Rosatom, który – a jakże – dysponuje bezzałogowymi statkami powietrznymi o zasięgu do 200 kilometrów. Oficjalnie koncern korzysta z nich w Arktyce do monitorowania szlaków morskich, a za bazę służą im statki Rosatomu. 

Ale nie tylko fakt zaobserwowania dronów nad statkiem czyni Laugę podejrzaną w oczach niemieckich dziennikarzy śledczych. Wskazują oni, że statek latem 2024 dłuższy czas przebywał w syryjskim Tartusie, ówczesnej ważnej rosyjskiej bazy wojskowej. 

Kolejny wskazany w raporcie statek to HAV Snapper, pływający pod flagą Bahamów, według bazy Equasis będący własnością i zarządzany przez firmę z Oslo. Uwagę Niemców zwróciły podejrzane manewry, jakie 88-metrowy frachtowiec robił w okresie 16-20 maja na Morzu Północnym, zaledwie 115 km od Laugi. To właśnie w tym czasie obserwowano roje dronów nad brzegami akwenu.

Dziennikarze wykazali, że choć właścicielem rejestrowym statku jest norweska HAV Shipping AS, to jednostka długo przebywała w rosyjskiej stoczni Pregol w Kaliningradzie, również powiązanej z Rosatomem. W raporcie zacytowana jest jednak odpowiedź armatora na ten zarzut, wskazującego, że to „renomowana stocznia, z której korzysta wielu europejskich armatorów”, choć na stronie stoczni chwali się ona głównie współpracą z rosyjskimi operatorami. 

Według raportu HAV Snapper mógł wspomagać Laugę – służyć jej do wzmacniania sygnału, zwiększając zasięg dronów. 

Jakby tego było mało, podejrzenie padło na kolejny statek tego samego armatora – HAV Dolphin. Dziennikarze wskazują, że kiedy 2, 6 i 7 maja w Kilonii zaobserwowano roje dronów, na Zatoce Kilońskiej kotwiczył „statek kontenerowy pod banderą Antigui i Barbudy”, który wcześniej długo przebywał w Rosji. Wskazano, że chodzi o HAV Dolphin, który co prawda kontenerowcem nie jest, ale można tę pomyłkę zrzucić na fakt nieznajomości tajników branży morskiej. Rzeczywiście, statek ten najpierw przez blisko miesiąc – od 4 do 29 marca 2022 roku – przebywał w porcie Kaliningrad, w tym również w stoczni Pregol, do której wrócił zresztą w marcu 2025 i pozostał tam do końca kwietnia. Następnie przez dziewięć dni na początku maja znajdował się w pobliżu Kilonii. 

W jego przypadku także odnotowano tzw. manewry zygzakowate. Statek był około 25 km od Kilonii, kiedy w rejonie zakładów zbrojeniowych w regionie odnotowano „masowe incydenty” z udziałem dronów. HAV Dolphin już wtedy zwrócił uwagę niemieckiej Policji Federalnej i został skontrolowany, ale nie przyniosło to żadnych rezultatów poza informacją, że w tym przypadku również całą załogę stanowią Rosjanie. Nieco później HAV Dolphin zakotwiczył w ujściu rzeki Ems, a w tym samym czasie 70 kilometrów dalej nad morską stacją nadawczą w Dolnej Saksonii, wykorzystywaną przez NATO, zauważono drona, który przez około dwie minuty manewrował nad terenem obiektu. 

Armator stanowczo zaprzecza wszelkim powiązaniom z Rosją i działalnością hybrydową. Przeciwnicy teorii o udziale wskazanych statków w incydentach z dronami wskazują, że wiele jednostek pływających na Bałtyku i Morzu Północnym ma w swojej historii dłuższy lub krótszy pobyt w Rosji, w tym w tamtejszych stoczniach – jeszcze przed wojną w Ukrainie Rosja była popularnym ośrodkiem stoczniowym dla wielu zachodnich armatorów, ale także obowiązkowym punktem do bunkrowania taniego paliwa. Podkreślają także, że wymienione w raporcie jednostki były kilkakrotnie kontrolowane przez różne służby, ale kontrole niczego nie wykazały. 

Siłą rzeczy rosyjskie statki i drony śledzą również inne kraje, szczególnie basenu Morza Bałtyckiego. W ostatnich dniach Kaupo Rosin, dyrektor Estońskiej Służby Wywiadu Zagranicznego w wywiadzie dla tamtejszego publicznego nadawcy ERR stwierdził, że krajom NATO udało się odstraszyć Rosję. Według niego Rosja dostosowała swoje zachowanie i stara się uniknąć bezpośredniej konfrontacji z sojuszem. Wskazał, że od czasu rozpoczęcia misji Baltic Sentry rosyjskie samoloty nad Bałtykiem trzymają się ściśle wyznaczonych tras lotu, a także nie odnotowano żadnych uszkodzeń podmorskich kabli. To drugie twierdzenie już się zdezaktualizowało – w ostatnich dniach doszło bowiem do uszkodzenia kabla łączącego Finlandię z Estonią właśnie, a fińskie służby zatrzymały płynący z Rosji statek Fitburg oraz aresztowały dwóch członków jego załogi. 

Nasilenie przelotów niezidentyfikowanych dronów nad państwami basenu Morza Bałtyckiego i Północnego nastąpiło jesienią 2025 roku – wtedy pojawiły się nad komercyjnymi lotniskami w Danii i Szwecji, co przykuło uwagę mediów. Wcześniej jednak także UAV często pojawiały się w szczególności nad bazami wojskowymi w Danii, południowych i zachodnich Niemczech, południową Belgią i Estonią. Maszyny często obserwowano także w innych rejonach Niemiec, krajów skandynawskich, Litwy, Estonii, Polski, a nawet Czech. Uwagę zwraca dość duże natężenie tego typu incydentów Belgii – kraju, który jest siedzibą NATO i Unii Europejskiej, ale także blokuje przekazanie Ukrainie zamrożonych rosyjskich środków finansowych. 

Choć niemieccy dziennikarze dowodzą, że drony nad bazami wojskowymi i lotniskami mogły być sterowane z cywilnych frachtowców powiązanych z Rosją, to twardych dowodów na to wciąż brakuje. Takie mogłoby przynieść znalezienie odpowiedniego sprzętu na statku podczas przeszukań, ale ostatnie nie przyniosły takich rozstrzygnięć. Jednocześnie nie można zaprzeczyć, że rosyjskie siły coraz śmielej wykorzystują cywilne jednostki do własnych celów – duńscy piloci morscy informują na przykład o rosyjskich członkach załóg statków, ubranych w wojskowe mundury. Jeden z nich zidentyfikowany został ostatnio jako były wysoki oficer Specnazu. 

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.