• <
CHIPOLBROK_2026_1100x200_75_LAT

Szwecja i Finlandia chcą całkowicie odciąć europejskie usługi dla rosyjskich tankowców

Strona główna Porty Morskie, Terminale, Logistyka Morska, Transport Morski Szwecja i Finlandia chcą całkowicie odciąć europejskie usługi dla rosyjskich tankowców
Tankowce w porcie w Primorsku

Unia Europejska pracuje nad kolejnym pakietem sankcji gospodarczych na Rosję. Szwecja i Finlandia wspólnie proponują mocniejsze przykręcenie śruby statkom z rosyjskimi surowcami.

Kiedy Komisja Europejska pracuje nad przygotowaniem kolejnego, 20. już pakietu sankcji gospodarczych, Finlandia i Szwecja wchodzą z propozycją znacznego ograniczenia możliwości transportu rosyjskich surowców drogą morską. 

Choć obecne sankcje dotyczące rosyjskiej żeglugi już mocno ograniczają możliwości statków transportujących tamtejsze surowce na europejskich wodach, fiński i szwedzki MSZ wspólnie proponują jeszcze większe obostrzenia. Pomysł przedstawiły razem szefowe ministerstw spraw zagranicznych obu krajów – Finka Elina Valtonen oraz Szwedka Maria Malmer Stenergard. Ich propozycja zakłada przede wszystkim wprowadzenie całkowitego zakazu świadczenia jakichkolwiek usług morskich dla statków z rosyjską ropą, gazem i węglem, ale również mniejsze kwoty na nawozy, pokaźne cła na towary i usługi z Rosji oraz zakaz eksportu do Rosji dóbr luksusowych z UE.

Przypomnijmy, że Szwecja i Finlandia to jedne z krajów nadbałtyckich, które zostały dotknięte incydentami wiązanymi z działalnością tankowców rosyjskiej "floty cieni". Choć podjęty został na różnych poziomach szereg inicjatyw, mających zarówno chronić infrastrukturę morską, jak i ograniczyć możliwości działania podejrzanych tankowców, to problem nie został rozwiązany, a nawet bardzo możliwe, że się nasili. W ostatnich tygodniach bowiem sytuację zamieszała amerykańska interwencja w Wenezueli, która unaoczniła istnienie tamtejszej "floty cieni", a część z tych statków powiązana może być z Rosją oraz Iranem. Co więcej, co chwilę pojawiają się nowe informacje na temat transportu rosyjskich surowców morzem. Wiadomo już, że Kreml coraz bardziej kładzie nacisk na wykorzystanie Północnej Drogi Morskiej, ale Duńczycy ujawnili także, że na statkach "floty cieni" na Bałtyku dostrzegano ludzi w rosyjskich mundurach wojskowych, prawdopodobnie prowadzących działania zwiadowcze. W ostatnich dniach także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odniósł się do tej kwestii, ujawniając, że dzięki ukraińskim atakom oraz zachodnim "działaniom nacisku" Rosja straciła "co najmniej 20% jednostek", ale Kreml jednocześnie próbuje uzupełnić tę stratę nabywając kolejne statki. 

Pomysł Szwecji i Finlandii ma zaadresować przede wszystkim właśnie kwestię "floty cieni". Pomimo sankcji, w Europie wciąż działa wiele firm, które świadczą usługi dla rosyjskiej żeglugi i robią to zgodnie z prawem, bo działania te nie są objęte żadnymi ograniczeniami. Dotyczy to m.in. armatorów, traderów, brokerów, ubezpieczycieli, agentów shippingowych i wielu innych rodzajów działań. Świadczone są one dla jednostek i towarów zgodnych z przepisami, czyli nie wpisanych na listę sankcyjną. Szwedzi i Finowie chcą z tym skończyć, zakazując firmom posiadającym siedziby na terenie UE świadczenia jakichkolwiek usług morskich dla całego sektora rosyjskiej żeglugi energetycznej, nawet w przypadku ładunków mieszczących się w ustalonym limicie cenowym czy LNG, który wciąż jest importowany do części krajów z Rosji. 

"Znacznie podniosłoby to koszty transportu dla Rosji i zapewniło, że żaden podmiot z Unii Europejskiej nie będzie zaangażowany we wspieranie tego rynku" – napisały Valtonen i Stenergard we wspólnym komunikacie. 

Co oznaczałałoby to dla europejskich firm? Brak możliwości uczestniczenia w przeładunkach ship-to-ship, które obecnie nie łamią przepisów uniemożliwiających przeładunki w portach UE. Firmy te nie mogłyby także partycypować w naprawdach czy serwisach, ubezpieczać ładunków czy samych statków. 

Szczególnie ważne staje się to, by uniemożliwić statkom należącym do europejskich armatorów transport rosyjskiej ropy, nawet w ramach wymogu limitu cenowego. Potencjalnie może być to kość niezgody wewnątrz UE – mocno w takie operacje zaangażowane są firmy z największego rynku armatorskiego na świecie, czyli z Grecji. Tamtejsi armatorzy nie tylko dostarczyli na potrzeby rosyjskich ładunków energetycznych dużą ilość tonażu pod obcą banderą (według Windward to obecnie nawet 40% tonażu transportującego surowce z Rosji). Większość z nich robi to nie łamiąc sankcji, przyjmując do ładowni zgodne z regulacjami towary. Niemniej jednak, jak wielokrotnie wskazywały media branżowe, część z nich zaangażowana jest także w mniej legalne operacje, jak również w przeładunki ship-to-ship na wodach, na których nie powinny się one odbywać. 

Innym czynnikiem, który może spowodować odrzucenie fińsko-szwedzkiej propozycji, jest kwestia LNG. Wprowadzenie zakazu obsługi statków z rosyjską energetyką znacznie skomplikowałoby import gazu drogą morską, a część krajów Unii wciąż właśnie na tym się opiera. Według raportów European LNG Tracker think tanku Institute for Energy Economics and Financial Analysis, w pierwszej połowie 2025 roku za około 41% rosyjskiego LNG importowanego do Europy odpowiadała Francja. Ważnym hubem importowym, odpowiadającym za ok. 28% importu jest belgijski port Zeebrugge (co nie znaczy, że surowiec ten trafia wyłącznie do Belgii – jego część jest tam przeładowywana i płynie do innych krajów). Spory import ma Hiszpania (ok. 20%). Rosyjskie LNG trafia także w dużej ilości na Półwysep Iberyjski – ok. 9% importuje Hiszpania, Portugalia odpowiada za około 2%. Jak widać, są to kraje z zachodu kontynentu – surowiec trafia tam więc drogą morską, w terminalach jest regazyfikowany i zatłaczany do europejskiej sieci gazociągowej, również w tranzycie z kraju do kraju. Dlatego też wprowadzenie znacznych obostrzeń w obsłudze metanowców z LNG z Rosji znacznie utrudniłoby pozyskanie gazu lub wymusiło wprowadzanie odstępstw od przepisów, co nie jest mile widziane na forum unijnym.

Samo ograniczenie świadczenia usług dla rosyjskiej żeglugi energetycznej to tylko część propozycji Finlandii i Szwecji. Oba kraje wnioskują także o znaczne zaostrzenie limitów importu rosyjskich nawozów, bo – jak argumentują – obecne kwoty są na tyle swobodne, że w praktyce niczego nie ograniczają. Innym elementem ma być podwyższenie ceł na wszystkie towary i usługi importowane z Rosji oraz wprowadzenie całkowitego zakazu na eksport unijnych dóbr luksusowych do Federacji Rosyjskiej. To ma dotknąć przede wszystkim elity, które odcięte będą od lubianych marek i produktów. Szwedzka szefowa MSZ Maria Malmer Stenergard zdaje sobie sprawę, że nie jest to akurat rynek szalenie istotny dla rosyjskiej gospodarki wojennej, ale wypada taki eksport z UE zatrzymać ze względów moralnych. Pomysł zakłada, że produkty europejskich marek nie będą mogły docierać do Rosji również za pośrednictwem krajów trzecich, co stanowi doprecyzowanie przepisów, które wprowadzone zostały przed trzema laty, a które zakazują importu do Rosji dóbr luksusowych o wartości przekraczającej 300 euro. Wiele unijnych firm jednak ominęło te regulacje, wprowadzając swoje produkty nad Wołgę i Ural poprzez importerów z Chin czy Turcji. 

Komisja Europejska w dalszym ciągu pracuje nad 20. pakietem sankcji na Rosję i nie jest jeszcze przesądzone, jakie przepisy się w nim znajdą. Na forum UE toczy się dyskusja o przekazaniu Ukrainie 90 mld dolarów na uzbrojenie, pensje, opiekę medyczną i usługi publiczne, żeby przeciwdziałać kryzysowi finansowemu w Kijowie. UE chce też dokręcić śrubę rosyjskim bankom. Mowa jest także o zakazie importu do krajów unijnych rosyjskiego uranu, ale tu znów brak zgodności – protestują Francja i Belgia. 


SOLID PORT_790_140_2024
JOTUN_2026
MORSKA_AGENCJA_GDYNIA_75LAT_PORTY, LOGISTYKA

Dziękujemy za wysłane grafiki.