Europa nadal pozostaje silnie zależna od importu energii — wskaźnik zależności importowej UE wynosi 57 proc. — ale wielu Europejczyków, w tym blisko połowa Polaków, uważa, że ich kraje są niezależne energetycznie. Nowe badanie Ørsted wskazuje, że luki w wiedzy na temat kosztów i niezawodności morskich farm wiatrowych mogą osłabiać poparcie dla transformacji, mimo że system oparty na OZE mógłby obniżyć całkowite koszty energii w Europie o blisko 30 proc. do 2040 roku.
Budowa systemu energetycznego opartego na wietrze i słońcu jest kluczowa dla wzmocnienia suwerenności oraz stabilizacji cen energii w Europie. W obliczu prognozowanego podwojenia popytu na energię elektryczną do 2050 roku, morska energetyka wiatrowa staje się fundamentem europejskiego miksu, oferując koszty wytwarzania energii (LCoE) znacząco niższe niż w przypadku nowych elektrowni gazowych i jądrowych, przy zachowaniu wysokiej stabilności produkcji średnio przez 91 proc. czasu.
Badaniem objęto: Polskę, Danię, Wielką Brytanię, Niemcy, Belgię oraz Holandię. Żaden z tych krajów nie jest samowystarczalny energetycznie. Tymczasem od 31 do 44 proc. ankietowanych zadeklarowało, że ich państwo dysponuje wystarczającymi krajowymi zasobami energii, by pokryć całoroczne zapotrzebowanie na energię. W Polsce taką opinię podzieliło 44 proc. respondentów, choć zgodnie z najnowszymi danymi Eurostatu wskaźnik zależności importowej Polski wynosi 45,7 proc.
Podobna rozbieżność między percepcją a rzeczywistością dotyczy również morskiej energetyki wiatrowej. W Polsce 55 proc. badanych uznaje offshore wind za technologię droższą niż jest w rzeczywistości, a 56 proc. nie doszacowuje jej wysokiej niezawodności. Wnioski z raportu pokazują jednak, że problemem nie jest wyłącznie postrzeganie samej technologii, ale również sposób, w jaki oceniany jest cały system energetyczny. Z analiz Ørsted wynika, że system elektroenergetyczny, w którym ponad 80 proc. energii pochodzi z wiatru i słońca, może do 2040 roku obniżyć całkowite koszty energii elektrycznej w Europie o ok. 30 proc. względem wariantu opartego na paliwach kopalnych. Co istotne, także po uwzględnieniu kosztów integracji źródeł odnawialnych, koszty te stanowiłyby jedynie ok. 15 proc. systemu, czyli 16 EUR/MWh.
To ważne również z perspektywy bezpieczeństwa energetycznego. Europa wydaje dziś niemal 400 mld EUR rocznie na import energii, a ceny energii pozostają ponad dwukrotnie wyższe niż przed kryzysem energetycznym. Większy udział krajowych źródeł odnawialnych może ograniczać zależność od importu paliw oraz zmniejszać podatność systemu na zewnętrzne szoki cenowe i geopolityczne.
Wyniki badania dotyczące Polski pokazują, że debata o transformacji energetycznej jest dziś silnie zakorzeniona w kwestiach praktycznych. Dla 30 proc. respondentów najważniejszą cechą systemu energetycznego jest przystępność cenowa, dla 26 proc. — niezawodność, a dla 17 proc. — niezależność energetyczna. To właśnie przez ten pryzmat oceniane są także odnawialne źródła energii.
Jednocześnie Polacy dostrzegają strategiczne korzyści płynące z rozwoju krajowych OZE. 56 proc. badanych wskazuje jako ich zaletę ograniczenie zależności od energii importowanej z Rosji i innych strategicznych przeciwników, 54 proc. — mniejszą ekspozycję na kryzysy międzynarodowe i skoki cen paliw, a 52 proc. — bardziej przystępną cenowo energię elektryczną.
– W Polsce nie brakuje poparcia dla transformacji energetycznej. Większym wyzwaniem jest dziś to, by rozmawiać o niej językiem faktów, a nie uproszczeń. Kiedy morska energetyka wiatrowa jest oceniana głównie przez pryzmat kosztów, umyka wówczas jaki wpływ ma ta technologia na poprawę bezpieczeństwa energetycznego, stabilność cen i odporność systemu elektroenergetycznego. Tymczasem właśnie te kwestie — ceny, niezawodność i ograniczanie zależności od importu paliw — są dziś dla Polaków najważniejsze. To pokazuje, że offshore wind trzeba tłumaczyć nie tylko jako technologię niskoemisyjną, ale jako element nowoczesnego, bardziej bezpiecznego systemu energetycznego – mówi Agata Staniewska-Bolesta, Country Manager, Ørsted Polska.
Mimo barier w percepcji, poparcie dla rozwoju odnawialnych źródeł energii pozostaje wysokie. W Polsce 84 proc. respondentów uznaje dalszą rozbudowę OZE za ważną, w tym 53 proc. za bardzo ważną. Wyzwaniem nie jest dziś zatem sam kierunek transformacji, lecz sposób, w jaki poszczególne technologie są opisywane i rozumiane w debacie publicznej.
Ørsted jest globalnym liderem w dziedzinie morskiej energetyki wiatrowej, ale także najbardziej zrównoważonym producentem energii na świecie i globalnym liderem w przechodzeniu na zieloną energię. Jest również obecnie jedynym przedsiębiorstwem energetycznym, które przeprowadziło pełną dekarbonizację i zieloną transformację w swojej organizacji.
Ørsted jest dziś obecny na kilkunastu rynkach, poczynając od Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, przez kraje europejskie, a kończąc na Azji. Firma zbudowała już ponad 30 morskich farm wiatrowych.
Polska jest jednym z kluczowych rynków dla Ørsted, gdzie w warszawskim biurze firma zatrudnia już ponad 700 osób. Ørsted wspiera zieloną transformację Polski. Wspólnie z PGE budujemy morską farmę wiatrową Baltica 2 o mocy 1,5 GW, która już w 2027 r. zasili zieloną energią ok. 2,5 miliona polskich gospodarstw domowych.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
Chiny mają ponad 50 terminali zarządzanych przez AI
Włoska stocznia rozpoczyna budowę kolejnego wycieczkowca dla Crystal
Offshore pod żaglami. MAG zdobywa złoto w regatach PIMEW Offshore Wind Energy Cup
Grand Nord w Gdańsku. Statek, który pomógł odnaleźć Titanica czeka na „drugie życie”
VARD zrealizuje największe w swojej historii zlecenie na statek badawczy do badań głębinowych
OSI Maritime Systems kończy test swojego systemu dla fregaty programu „Miecznik”