Duński Maersk Group, lider w branży morskiej, został zmuszony zmienić prognozy swoich zysków. Obecnie Duńczycy przewidują 3,4 mld dolarów zysku, o 600 mln mniej niż zakładano wcześniej.
Powód jest jasny – słaba koniunktura na rynku światowej żeglugi. W szczególności z trudnościami mierzy się Maersk Line – największy armator kontenerowy, bowiem stawki frachtowe utrzymują się na najniższym w historii poziomie.
- Sytuacja na rynku przewozów oceanicznych w kontenerach pogorszyła się bardziej, niż zakładaliśmy. A w tym roku do ożywienia nie dojdzie – można przeczytać w oświadczeniu Maersk Group.
Stawki frachtu w Maersk Line były o 19 procent niższe w trzecim kwartale niż rok wcześniej. Zmniejszył (o 1,1 proc.) się także wolumen przewożonych towarów, który wyniósł 2,43 mln FEU (kontener 40-stopowy).
Warto przypomnieć, że do duńskiego koncernu poza Maersk Line, należy też: APM Terminals (operator terminali i portów), Maersk Drilling (poszukiwanie gazu i ropy) czy APM Shipping Services (obsługa statków).
Czerwiec na T5: roboty palowe zakończone
Kolejny polski port do przebudowy. Tym razem Tolkmicko
Żegluga przez Cieśninę Malakka swobodna i bez opłat
Morska konsolidacja i dywersyfikacja przez fuzję Duńczyków z Norwegami
Bloomberg: Co najmniej osiem statków płynących omańskim torem cieśniny Ormuz zawróciło
Bulk Cargo z nowym rekordem. Efekty rozbudowy nabrzeży i infrastruktury coraz bardziej widoczne