Z panelu dyskusyjnego „Terminale i logistyka kontenerowa – jak rozwijać rynek i budować przewagi konkurencyjne”, który Sebastian Wróbel poprowadził podczas pierwszego dnia Kongresu Polskie Porty 2030 płynie podstawowy wniosek: bez dialogu, współpracy, ale i skupienia na tym, co mogą nam dać nowoczesne technologie, pozostaniemy daleko w tyle.
Sebastian Wróbel, prezes FreightTech.org, do swojego panelu dyskusyjnego zaprosił grono praktyków logistyki kontenerowej. Pośród rozmówców znaleźli się reprezentanci morskich terminali kontenerowy: Michał Kużajczyk z BCT, Marcin Kamola z Baltic Hub, Daniel Saar z DB Port Szczecin. Do grona tego dołączył Michał Magdziarz ze spółki Balticon, operującej placami składowymi oraz lądowym terminalem intermodalnym. Logistyczną część łańcucha reprezentował Filip Chajęcki z Samskip, zaś spojrzenie od strony digitalizacji zapewniał Felix Czerny z Conroo.com. Na kongresowej scenie zasiedli także Rafał Zahorski reprezentujący Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście oraz Bartosz Hauser z OTCF, który prezentował punkt widzenia importera.
Na początku dyskusji Felix Czerny postawił na szali dwa rodzaje inwestycji w terminalach i portach – w nową infrastrukturę oraz w procesy maksymalnie usprawniające wykorzystanie istniejącej. Wiele z portów na świecie boryka się z brakiem przestrzeni.
– Zachodnie kraje odchodzą powoli od budowy infrastruktury, starają się wykorzystywać digitalizację do usprawnienia działania istniejącej infrastruktury, żeby była bardziej wydajna – mówił Czerny.
Podał kilka przykładów, w których uczestniczyła dowodzona przez niego spółka, m.in. dotyczących wykorzystania smartfonów kierowców ciężarówek do bezpośredniej wymiany informacji z terminalem kontenerowym. Jak stwierdził, bardziej efektywna wymiana informacji między wszystkimi stronami zaangażowanymi w proces logistyczny może stanowić o znacznym przyspieszeniu poszczególnych procedur.
Przykładem zagranicznym posłużył się również Filip Chajęcki, który tłumaczył, że Samskip nie prowadzi operacji w polskich portach morskich, bo „są tam gdzie są ich klienci”. Stwierdził jednak, że zauważa w zachodnich terminalach większą multifunkcjonalność, która umożliwia redukcję czasu transportu o 1-2 dni.
– Widzę spore wsparcie w naszych operacjach ze strony portu Rotterdam czy portów w Wielkiej Brytanii. W Polsce musiałby nastąpić zbudowanie frontu, który umożliwi aktywną promocję transportu europejskiego w kontenerach, co będzie pozwalało iść dalej z programem „Tiry na tory” – mówił.
Dodał, że Samskip również stawia na digitalizację i wykorzystanie jej do zwiększania efektywności prowadzonych operacji. Pozwala ona ograniczyć margines błędu.
– Nasz transit time to 6-7 dni maksymalnie. Przy dewiacji wynoszącej 1-2 dni klient może nie chcieć z nami jeździć, bo to za dużo – tłumaczył.
Jak zwrócił uwagę moderujący dyskusję Sebastian Wróbel, cenne spojrzenie na procesy logistyki kontenerowej mógł zaoferować jej klient – importer. Tę rolę pełnił Bartosz Hauser ze spółki OTCF, będącej właścicielem marki odzieżowej 4F, ale zajmującej się dystrybucją także m.in. Under Armour.
Hauser przyznał, że brakuje mu jednego zunifikowanego punktu informacji o procesie logistycznym.
– Raz to port, raz terminal, raz spedytor. Potrzeba jakiejś integracji. Chciałbym mieć jeden punkt danych, z którego możemy wyciągnąć informacje, zanalizować je i dokonywać szybciej odpraw – mówił.
Później w trakcie dyskusji Marcin Kamola z Baltic Hubu odpowiedział, że spedytorzy mają dostęp do wielu z tych danych, ale prawdopodobnie nie dzielą się nimi z importerem.

Nieodzownym tematem w rozmowie o logistyce kontenerowej jest transport intermodalny i obsługa pociągów towarowych. Dyrektor handlowy Baltic Container Terminalu Michał Kużajczyk opowiedział zebranym o przeprowadzonym w terminalu projekcie INCOS. To zrealizowana wewnątrz spółki platforma wymiany informacji o przewozach kolejowych.
– Udało się doprowadzić do tego, że w zasadzie 100% operacji kolejowych przeprowadzanych jest przez tę platformę. Jej zaletą jest to, że dzięki temu, że w zasadzie opracowaliśmy ją samodzielnie, ma dość otwartą architekturę. Została pomyślana tak, żeby była mocno adaptowalna jako platforma cyfrowa do innych operacji terminalowych – opowiadał Kużajczyk.
Co ważne, platforma INCOS jest w zasadzie gotowym rozwiązaniem, które można bezpośrednio zaimplementować do Port Community System, czyli Polskiego PCS. Pomysł, żeby nie tworzyć modułu od zera, a zaimportować system, który od kilku lat sprawdza się w BCT, wydaje się zasadny.
Według Daniela Saara nie można mówić o budowaniu przewag rynkowych zapominając o inwestycjach. Do tych jednak potrzebne są rzecz jasna fundusze.
– Nie ma budżetu – nie ma inwestycji. Nie ma inwestycji – nie ma sukcesu. W naszej branży dużo mówimy o tym, jak świetnie sobie radzimy i jak się rozwijamy. Ale moglibyśmy być znacznie dalej, gdybyśmy kiedyś podjęli inne decyzje – argumentował Saar. – Potrafimy już realizować inwestycje. Odrobiliśmy tę lekcję. Ale czekaliśmy na to dekady – dodał.
Jego zdaniem potrzeba „budżetu portowego”, z którego mogłyby czerpać nie tylko zarządy portów i operatorzy terminali, ale także choćby miasta.
– Miasta mają swoje obowiązki względem portów, ale ciężko je przekonać do tego, żeby zainwestowały duże fundusze. Gdyby miały do dyspozycji taki budżet, powstający w konsultacji z politykami rozwojowymi portu i miast, byłoby łatwiej – proponował.
Reprezentujący Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście Rafał Zahorski zaczął od nawiązania do wypowiedzi z jednego z poprzednich paneli dyskusyjnych, dotyczącej trudnej współpracy między Radą Interesantów Portu Gdynia a jego zarządem. Stwierdził, że taka kooperacja na bieżąco jest absolutnie konieczna. Podawał przykłady działań w Szczecinie i Świnoujściu, argumentując, że możliwa jest efektywna i stała współpraca wielu zaangażowanych stron.
– Jesteśmy w stanie w Szczecinie w jednym pomieszczeniu zebrać wszystkich biorących udział w procesie planowania i wydawania pozwoleń. Każda nowa inwestycja, która zgłaszana jest do zarządu portu, zanim jeszcze będzie wniosek o budowę czy remont nabrzeża, ma już analizę PKP PLK pokazującą, co się będzie działo – opowiadał. Dodał, że dzięki rozwojowi portów w Szczecinie i Świnoujściu zyskuje nie tylko Zachodnie Pomorze, ale także wschodnia część Niemiec czy Skandynawia, które korzystają ze zbudowanych łańcuchów logistycznych. – Robimy program „Tiry na tory”. Proszę mi uwierzyć, że w portach wszyscy wiemy co należy zrobić, żeby było więcej tirów na torach. Musimy dać intermodalowi tory długie, szybkie i dobrze zorganizowane – mówił.
Rafał Zahorski dodał także, że porty między sobą nie konkurują, a starają się współpracować i wzajemnie podnosić swoje kompetencje. Nawiązał także do podnoszonej w trakcie innych dyskusji podczas Kongresu kwestii tzw. Prawa pierwokupu w portach – nazwał je martwym wskazując, że jeszcze nigdy ani porty, ani rząd z tego prawa nie skorzystały. Przykładem było przejęcie terminala Bulk Cargo – Port Szczecin przez niemiecki Rhenus, które ocenił bardzo pozytywnie.
– Im państwo będzie mniej ingerowało, tym lepiej – zakończył.
Marcin Kamola z Baltic Hubu nawiązał do początkowej wypowiedzi Felixa Czernego stwierdzając, że w Baltic Hubie „inwestujemy w infrastrukturę wtedy, kiedy inwestycje w procesy nie dają odpowiedniej stopy zwrotu”.
– Zajmujemy się optymalizacją procesów. To jest to, co robimy cały czas – mówił. – Na jednej bramie obsługiwaliśmy kiedyś kilkaset samochodów na dobę, teraz obsługujemy trzy tysiące i zastanawiamy się jak to jeszcze usprawnić.
Sebastian Wróbel dopytywał Kamolę o terminal T3 i powody decyzji o jego budowie.
– Po co T3? Żeby gospodarka miała oddech. Żeby wzmacniać swój potencjał – wymieniał panelista. – Polski rynek rośnie, tak samo czeski, słowacki. Jest Ukraina – operatorzy mówią, że jak wojna się skończy to pamięć logistyczna zostanie, za dużo pieniędzy zostało zainwestowane w ciagi stamtąd, żeby to porzucić.
Niedaleko Baltic Hubu zlokalizowany jest lądowy terminal intermodalny Balticon, o którym opowiedział Michał Magdziarz.
– Aby zdywersyfikować nasz biznes, który jest oparty na armatorach morskich, podjęliśmy decyzję o uruchomieniu terminala kolejowego. Pracuje on już drugi rok. Mamy stałe kontrakty i rozwijamy się, pod koniec tego roku planujemy oddać pod usługę terminalową 2,5 ha terenu. Przestrzeń jest praktycznie gotowa – opowiadał.
Mówiąc o flocie tirów Balticonu stwierdził, że „słowem charakteryzującym lata dwutysięczne jest kongestia”, toteż firma przestawiła się w części na operacje za granicą. Obecnie flota spółki liczy około 250 ciężarówek, które operują w Polsce, ale też wokół portów niemieckich oraz południowych, m.in. portu Koper czy portów włoskich.
Innym podjętym przez Magdziarza wątkiem była informatyzacja. W ramach grupy funkcjonuje firma informatyczna, toteż Balticon jest w stanie tworzyć własne usługi informatyczne. Zaadaptowany został m.in. system do awizacji dla kierowców.
– Kibicujemy innym operatorom portowym, żeby wdrożyli to jak najszybciej – mówił.
00:01:54
8
Gigantyczne suwnice STS dotarły do terminalu BCT w Gdyni
Baltic Hub dołącza do Baltic Ports Organization
Nowe połączenie kolejowe z Baltic Hub do Czech
Chiński ciężarowiec półzanurzalny pobił rekord podczas załadunku offshore
Do floty Maersk dołącza nowy, dwupaliwowy kontenerowiec, Tema Maersk
Port Gdańsk ogłasza przetarg na opracowanie koncepcji zwiększenia głębokości wewnątrzportowego toru wodnego
Z Gdańska towary trafią na Słowację. Uruchomiono połączenie kolejowe