Kwestia opodatkowania marynarzy oraz proponowanych przez rząd zmian w tym zakresie nadal budzi wiele emocji i pozostaje przedmiotem szerokiej dyskusji. Na redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy tekst autorstwa naszego Czytelnika, Krzysztofa Manieckiego, od wielu lat związanego z międzynarodowym rynkiem pracy marynarzy. Autor przedstawia w nim własne spojrzenie na problem, podkreślając jednocześnie, że nie jest to głos wymierzony przeciwko konkretnym osobom czy instytucjom, lecz próba włączenia się do debaty nad tym, czy obowiązujące i projektowane regulacje podatkowe odpowiadają realiom współczesnej gospodarki morskiej.
– W pełni dostrzegam trudności, z jakimi spotykają się marynarze w zakresie interpretacji przepisów podatkowych. Uważam jednak, że źródłem problemu nie jest zła wola pracowników administracji skarbowej, lecz system prawny, który w wielu obszarach nie nadąża za rzeczywistością międzynarodowego rynku pracy. Mam również świadomość, że przedstawione w tekście kwestie mogą być przedmiotem różnych ocen prawnych i ekonomicznych. Tym bardziej uważam, że potrzebna jest spokojna, merytoryczna dyskusja, uwzględniająca zarówno prawa podatników, jak i zasady funkcjonowania państwa (...) – pisze Pan Krzysztof.
Artykuł nadesłany do redakcji publikujemy w całości poniżej.
Od wielu lat w przestrzeni publicznej pojawia się dyskusja dotycząca opodatkowania dochodów marynarzy posiadających polską rezydencję podatkową, a wykonujących pracę na statkach eksploatowanych przez zagraniczne podmioty pod różnymi banderami.
Nie ulega wątpliwości, że jest to zagadnienie skomplikowane. Wynika ono z połączenia kilku różnych systemów prawnych: krajowych regulacji podatkowych, umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, międzynarodowego charakteru żeglugi oraz specyfiki zatrudnienia pracowników wykonujących swoją pracę poza granicami państwa zamieszkania.
Od wielu lat jestem uczestnikiem międzynarodowego rynku pracy marynarzy. Pracowałem na statkach różnych rejestrów i pod wieloma banderami, współpracując z osobami wielu narodowości oraz obserwując funkcjonowanie różnych systemów zatrudnienia, podatków i zabezpieczenia społecznego.
Nie piszę tego jako prawnik specjalizujący się w prawie podatkowym. Jest to raczej głos praktyka, który przez dziesięciolecia obserwował, jak przepisy tworzone w różnych epokach zderzają się z rzeczywistością współczesnej gospodarki morskiej.
Moim zdaniem podstawowym problemem obecnej sytuacji nie jest zła wola pracowników administracji skarbowej ani celowe działanie przeciwko marynarzom.
Problem jest znacznie głębszy.
System podatkowy oraz sposób interpretacji międzynarodowych regulacji nie zawsze odpowiadają realiom XXI wieku, w którym działalność gospodarcza i rynek pracy stały się globalne.
Nie zgadzam się z przedstawianiem administracji skarbowej jako instytucji działającej przeciwko obywatelom. Zadaniem urzędników państwowych jest stosowanie obowiązującego prawa oraz ochrona interesu publicznego, w tym zapewnienie, aby obowiązki podatkowe były realizowane zgodnie z zasadą równości wobec prawa.
Podatnik oczywiście ma prawo korzystać z legalnych możliwości ograniczania swoich obciążeń podatkowych. Jest to naturalny element każdego systemu podatkowego.
Nie oznacza to jednak, że każda sytuacja, w której dochód nie został opodatkowany, powinna być automatycznie uznana za pożądaną tylko dlatego, że wynika z korzystnej dla podatnika interpretacji przepisów.
Podatki nie są wymysłem administracji.
Są podstawowym mechanizmem funkcjonowania państwa i finansowania usług publicznych, z których korzystają wszyscy obywatele.
Złożoność problemu najlepiej pokazują rzeczywiste sytuacje z historii zatrudnienia marynarzy.
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych miałem kontakt z przypadkiem dotyczącym marynarzy zatrudnionych przez duńskiego armatora na statkach pod banderą DIS.
W tym okresie duński system przewidywał szczególne rozwiązania dotyczące wynagrodzeń marynarzy. Pobory były wypłacane zgodnie z obowiązującymi regulacjami jako tak zwany system „brutto/netto”.
Rozwiązanie to obejmowało całą załogę – Duńczyków jak również marynarzy z innych państw europejskich zatrudnionych zgodnie z duńskimi przepisami.
Dla większości zagranicznych członków załogi sytuacja podatkowa była jasna. Ich państwa rezydencji uznawały obowiązujące rozwiązania i nie powodowały dodatkowych sporów dotyczących tych dochodów.
W przypadku polskich marynarzy sytuacja okazała się znacznie bardziej skomplikowana.
Po otrzymaniu informacji o dochodach uzyskanych za granicą polski US uznawał, że skoro w Danii podatek wyniósł zero, to w rzeczywistości wynagrodzenie było brutto, od którego polski rezydent podatkowy powinien zapłacić podatek w Polsce i to wraz z odsetkami. Rozpoczął się długoletni spór, który kosztował wiele sił i środków.
Problem dotknął wielu polskich marynarzy zatrudnionych w duńskiej flocie. Sprawa stała się na tyle poważna, że w jej wyjaśnienie zaangażowały się również duńskie instytucje rządowe, organizacje armatorskie i związki zawodowe. Dla duńskiego rynku oznaczało to odpływ doświadczonych polskich oficerów i marynarzy, którzy zwyczajnie bali się konsekwencji wynikających z niejednoznacznej interpretacji przepisów i rezygnowali z dobrze płatnej pracy nie chcąc przez kolejna lata funkcjonować w stanie permanentnej niepewności podatkowej.
Nie przywołuję tego przykładu po to, aby oceniać decyzje administracji sprzed wielu lat. Przywołuję go dlatego, że pokazuje on pewną prawidłowość.
W zależności od przyjętej interpretacji podobnych zasad prawnych ten sam mechanizm może prowadzić do całkowicie różnych skutków dla pracownika.
W jednej sytuacji marynarz może zostać postawiony przed ryzykiem dodatkowego opodatkowania dochodu, który według systemu państwa zatrudnienia był już rozliczony.
W innej sytuacji, przy odmiennej interpretacji tych samych międzynarodowych zasad, może dojść do powstania dochodu, od którego podatek nie zostanie pobrany w żadnym państwie.
To pokazuje, że problem nie jest związany z konkretnym urzędnikiem, konkretnym marynarzem czy konkretnym przedsiębiorstwem. Problemem jest konstrukcja systemu.
Jedną z podstawowych zasad międzynarodowego prawa podatkowego jest unikanie podwójnego opodatkowania. Jest to zasada potrzebna i sprawiedliwa.
Pracownik wykonujący pracę poza granicami własnego państwa nie powinien ponosić podwójnego ciężaru podatkowego tylko dlatego, że jego sytuacja zawodowa ma charakter międzynarodowy.
Nie można jednak utożsamiać ochrony przed podwójnym opodatkowaniem z prawem do całkowitego braku opodatkowania. Są to dwie zupełnie różne sytuacje.
Celem systemu powinno być znalezienie miejsca właściwego dla opodatkowania dochodu, a nie stworzenie sytuacji, w której żadne państwo nie uzyskuje prawa do poboru należnej daniny.
Właśnie tutaj pojawia się jeden z największych problemów obecnych regulacji dotyczących marynarzy. Czy sposób prowadzenia działalności gospodarczej powinien decydować o podatku pracownika?
W wielu dyskusjach dotyczących opodatkowania marynarzy szczególne znaczenie przypisuje się takim pojęciom jak „faktyczny zarząd” przedsiębiorstwa czy kwalifikacja działalności statku jako transportu międzynarodowego.
Oczywiście pojęcia te mają swoje uzasadnienie w międzynarodowym prawie podatkowym i służą określaniu praw oraz obowiązków przedsiębiorstw prowadzących działalność ponad granicami państw.
Moim zdaniem problem pojawia się jednak wtedy, gdy próbuje się za ich pomocą rozstrzygać przede wszystkim sytuację zwykłego pracownika najemnego.
Współczesna gospodarka morska wygląda zupełnie inaczej niż kilkadziesiąt lat temu, kiedy tworzono wiele obowiązujących dziś rozwiązań. Statek może mieć właścicieli w jednym państwie, zarząd operacyjny w drugim, dział techniczny w trzecim, biura załogowe w czwartym, a sam statek zarejestrowany pod banderą piątego. Dodatkowo jego załoga składa się zazwyczaj z pracowników posiadających różne obywatelstwa i rezydencje podatkowe.
Taki model funkcjonowania jest naturalną częścią współczesnej gospodarki morskiej.
Poszukiwanie jednego miejsca „faktycznego zarządu”, które miałoby następnie rozstrzygać wszystkie konsekwencje podatkowe pracownika, może prowadzić do kolejnych sporów interpretacyjnych.
Podobnie wygląda kwestia szczegółowego określania, które statki lub rodzaje działalności powinny być objęte określonymi regulacjami podatkowymi.
Oczywiście przepisy muszą posiadać zakres zastosowania. Nie można jednak zapominać, że w przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) przedmiotem analizy powinien przede wszystkim być dochód pracownika, a nie sposób organizacji działalności przedsiębiorstwa.
Marynarz nie ma wpływu na struktury korporacyjnej armatora, miejsca rejestracji statku ani modelu zarządzania flotą. Jest pracownikiem wykonującym określoną pracę na podstawie zawartej umowy. Dlatego system powinien przede wszystkim zapewniać mu jasność obowiązków podatkowych, a nie przenosić na niego ciężar rozwiązywania skomplikowanych problemów pomiędzy różnymi jurysdykcjami.
W tym kontekście należy również spojrzeć na orzeczenia sądów administracyjnych dotyczące opodatkowania dochodów marynarzy. Rozstrzygnięcia takie jak uchwała siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie II FSK 785/22 nie oznaczają, że sądy uznały brak opodatkowania dochodów za rozwiązanie właściwe czy sprawiedliwe społecznie. Rolą sądów nie jest tworzenie polityki podatkowej. Sąd ocenia obowiązujące przepisy oraz sposób ich stosowania przez organy administracji. Jeżeli przepisy są niejasne albo pozostawiają luki, sąd nie może samodzielnie zastępować ustawodawcy i tworzyć nowych obowiązków podatkowych.
Takie orzeczenia powinny być przede wszystkim sygnałem dla państwa, że istniejące regulacje wymagają uporządkowania. One nie rozwiązują problemu. Pokazują jedynie, że obecny system nie zapewnia wystarczającej przewidywalności zarówno podatnikom, jak i administracji.
W dyskusji o opodatkowaniu marynarzy często pojawia się również argument, że korzystne rozwiązania podatkowe dla tej grupy zawodowej powinny być elementem odbudowy polskiej floty i zwiększania atrakcyjności polskiej bandery. Jest to jednak połączenie dwóch różnych zagadnień. Państwo oczywiście powinno wspierać rozwój własnego sektora morskiego.
Konkurencyjne rozwiązania dla przedsiębiorców, którzy zdecydują się prowadzić działalność pod polską banderą, mogą być uzasadnionym elementem polityki gospodarczej.
Czym innym jest jednak sytuacja polskiego rezydenta podatkowego, który jako pracownik najemny wykonuje pracę dla zagranicznego przedsiębiorstwa na statku pod obcą banderą.
W takim przypadku mówimy przede wszystkim o opodatkowaniu dochodu pracownika transgranicznego, a nie o instrumencie wspierania przedsiębiorstwa żeglugowego.
Nie można automatycznie zakładać, że całkowite zwolnienie dochodu marynarza z podatku dochodowego doprowadzi do wzrostu znaczenia polskiej bandery.
Konkurencyjność gospodarki morskiej zależy od wielu czynników: stabilnego prawa, jakości administracji, systemu szkolenia, bezpieczeństwa prawnego oraz warunków prowadzenia działalności gospodarczej.
Sam system ulg podatkowych dla pracowników nie zastąpi tych elementów. Co więcej, źle skonstruowane rozwiązania mogą prowadzić do efektów odwrotnych od zamierzonych.
Jeżeli główną przewagą konkurencyjną stanie się możliwość uniknięcia opodatkowania wynagrodzeń pracowników, przedsiębiorstwa nadal będą poszukiwać najbardziej korzystnych jurysdykcji zamiast budować trwałe związki z polskim systemem prawnym.
Nie uważam, że rozwiązaniem obecnych problemów jest całkowite zwolnienie marynarzy z podatku dochodowego tylko dlatego, że są pracownikami transgranicznymi, marynarzami lub wykonują trudny i odpowiedzialny zawód.
Specyfika pracy na morzu powinna być oczywiście uwzględniona przy tworzeniu odpowiednich regulacji. Nie powinna jednak automatycznie oznaczać wyłączenia całej grupy zawodowej z zasad, które dotyczą innych obywateli.
Potrzebujemy systemu, który będzie jednocześnie uwzględniał międzynarodowy charakter pracy marynarzy, zapewniał konkurencyjność przedsiębiorstw oraz respektował zasadę równości wobec prawa.
Być może jednym z kierunków zmian powinno być większe oparcie regulacji na jasnych zasadach związanych ze stosunkiem pracy, prawem właściwym dla zatrudnienia oraz międzynarodowymi standardami ochrony marynarzy, takimi jak Konwencja MLC (Maritime Labour Convention) wzmocniona przez wytyczne konwencji MLI (Multilateral Instrument).
Pracownik powinien już w momencie podpisywania umowy wiedzieć, jakie państwo reguluje jego zatrudnienie i jakie mogą wynikać z tego konsekwencje podatkowe oraz ubezpieczeniowe.
Nie powinien po wielu latach odkrywać, że ta sama sytuacja może być oceniana całkowicie odmiennie przez różne instytucje.
Obecny problem nie wynika z tego, że marynarze korzystają ze swoich praw. Nie wynika również z tego, że urzędnicy skarbowi z założenia działają przeciwko obywatelom. Jest konsekwencją systemu, który nie został dostosowany do realiów współczesnej, globalnej gospodarki morskiej.
Dlatego zamiast kolejnych sporów, wzajemnych oskarżeń i poszukiwania winnych potrzebujemy spokojnej, merytorycznej dyskusji o tym, jak powinien wyglądać system opodatkowania pracy marynarza.
Nie jest normalne, że sytuacja podatkowa zwykłego pracownika najemnego wymaga wieloletnich postępowań, angażowania najwyższych organów administracji skarbowej i rozstrzygnięć wzmocnionego składu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Państwo prawa nie powinno być oceniane po tym, ilu obywateli ostatecznie wygrało przed sądem, lecz po tym, jak niewielu w ogóle musiało do tego sądu pójść.
Przez lata w środowisku marynarskim utrwaliło się przekonanie, że prawdziwym sukcesem jest całkowite wyeliminowanie podatku dochodowego. Rozumiem, skąd wzięło się takie myślenie. Sam pamiętam czasy, gdy międzynarodowa wymiana informacji podatkowych była ograniczona, a praktyka stosowania przepisów pozostawiała wiele wątpliwości. Dzisiaj jednak uważam, że nie powinniśmy budować przyszłości naszego zawodu na poszukiwaniu kolejnych zwolnień podatkowych, lecz na tworzeniu prawa, które będzie jasne, przewidywalne i sprawiedliwe.
Rozsądnie ustalona danina jest mniejszym ciężarem niż życie przez wiele lat w niepewności, prowadzenie kosztownych sporów i oczekiwanie na wyrok, który ma rozstrzygnąć kwestie, jakie od początku powinny być jednoznacznie określone przez ustawodawcę.
Największą wartością nie jest wygrany spór podatkowy. Największą wartością jest państwo, które tworzy prawo na tyle dobre, że takich sporów po prostu nie rodzi.
Krzysztof Maniecki
Koreański kontenerowiec z reaktorem jądrowym z aprobatą towarzystwa ABS
Niski poziom wód w Dunaju odsłonił wrak sprzed 90 lat
Saab z zamówieniem na wyposażenie nowych fregat dla niemieckich sił morskich
USA zbudują nową generację okrętów pomiarowych dla testów rakietowych
Offshorowiec przewrócił dźwig portowy na kontenerowiec
Cadeler odebrał nowy statek instalacyjny