Mecenas Mateusz Romowicz mówi wprost: Moje doświadczenie uczy, że zawsze, kiedy rządzący zaczynają się skupiać na marynarzach ich sytuacja się pogarsza. Myślę, że wynika to po prostu z niezrozumienia specyfiki tej pracy i branży morskiej.
Agnieszka Latarska: Panie mecenasie od naszej ostatniej rozmowy wiele się zadziało w sprawach marynarskich. Jest coraz więcej publikacji na ten temat, było spotkanie komisji, teraz pojawiły się odpowiedzi na interpelacje poselskie i nawet projekt interpretacji ogólnej. Jak ocenia Pan te działania?
Mateusz Romowicz: Cóż, z jednej strony bardzo dobrze, że w końcu zrobił się szum wokół problemów marynarzy w kontaktach z KAS, o którym piszę od kilkunastu lat, ale patrząc na pewien opór po drugiej stronie byłbym umiarkowanym optymistą. Wręcz odczuwam pewien niepokój. Moje doświadczenie uczy, że zawsze, kiedy rządzący zaczynają się skupiać na marynarzach ich sytuacja się pogarsza. Myślę, że wynika to po prostu z niezrozumienia specyfiki tej pracy i branży morskiej. Warto przypomnieć, że w trakcie pandemii Covid-19 to marynarze, często ryzykując zdrowie i życie, dbali o zachowanie ciągłości łańcuchów dostaw i byli traktowani jako „pracownicy kluczowi”. Tego się już oczywiście nie pamięta.
Wprowadzenie ulgi abolicyjnej w polskim systemie prawnym było m.in. pokłosiem pewnych analiz dla Ministerstwa Finansów pokazujących jak wiele kapitału do polskiego systemu transferują marynarze. Zamiast na kanwie tych informacji stworzyć przyjazny i stabilny system podatkowy dla marynarzy z wieloma zachętami, wprowadzono ulgę abolicyjną i zaczęto sukcesywnie w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania wprowadzać metody proporcjonalnego zaliczenia, które umożliwiły stosowanie ulgi abolicyjnej. Następnie ulgę abolicyjną ograniczono tylko do osób pracujących poza lądowym terytorium państwa. Warto również dodać, iż postępowania o ograniczenie poboru zaliczek, które miały być postępowaniami prostymi i szybkimi stały się podstawą do testowania najbardziej karkołomnych pomysłów urzędniczych. Kiedy sygnalizowałem te ryzyka w 2013 roku przez wielu byłem odżegnywany od czci i wiary i rzekomo „straszyłem” środowisko. Przyszedł rok 2014, a potem 2015 i zaczęły się urzędnicze szaleństwa interpretacyjne. Marynarze zderzyli się z realiami urzędniczych praktyk, które nie były w sumie przez nikogo korygowane przez pierwsze kilkanaście miesięcy. Podobna sytuacja była, gdy wprowadzano do polskiego systemu podatkowego konwencję MLI. Urzędnicy w jednej dzielnicy z dwóch różnych urzędów przedstawiali dwa rozbieżne stanowiska, kiedy te przepisy faktycznie wchodzą w Polsce życie. Rozbieżność sprowadzała się do całego roku podatkowego.
Powracając do meritum, w mojej ocenie, na spotkanie Komisji reprezentacja Ministerstwa Finansów nie przyszła należycie przygotowana, czego najlepszym dowodem były dość długie wywody ogólne dotyczące konwencji i traktatów, a tu problem jest zupełnie inny, którego mam wrażenie, że MF dalej nie dostrzega. Zresztą mam wrażenie, że odpowiedzi na interpelacje poselskie w sprawie praktyki organów podatkowych wobec polskich marynarzy, stanowią w istocie przepisanie notatek z tego posiedzenia, które były potrzebne do wyrażenia stanowiska przez MF.
Definicje legalne mamy jasne i klarowne, a wynikają one z prawa międzynarodowego, które też powinno być intepretowane zgodnie z Konwencją Wiedeńską o Prawie Traktatów. Sprawa wydaje się jasna, a jednak przez aparat skarbowy ta kwestia jest skutecznie komplikowana, czego Ministerstwo Finansów do końca chyba nie chce dostrzec. Wadliwe orzecznictwo sądów administracyjnych również w tych aspektach nie pomaga.
AL: No właśnie Panie Mecenasie dość mocno krytykuje Pan praktyki orzecznicze sądów administracyjnych, ale to przecież właśnie Panu udało się uzyskać precedensową grudniową uchwałę 7 sędziów NSA korzystną dla marynarzy. Skąd takie nastawienie?
MR: Może zacznijmy od tego, że potrzeba podjęcia uchwały 7 sędziów pojawia się tam, gdzie pojawia się problem w interpretowaniu prawa. Jeżeli system podatkowy działałby dobrze, to nie byłoby potrzeby walki o tę uchwałę. Wiele składów orzekających w sądach administracyjnych bezrefleksyjnie przepisuje definicje wymyślane przez urzędników do uzasadnień wyroków, które mają się nijak do definicji legalnych i bardzo „psują” orzecznictwo dotyczące sytuacji podatkowej marynarzy. Sądy administracyjne w Polsce w ogóle nie przejawiają inicjatywy, aby zweryfikować stan faktyczny i rzeczywiście sprawdzić czy urząd skarbowy dobrze zastosował przepisy prawa do prawidłowo ustalonego stanu faktycznego sprawy. Cały problem z oczywistymi definicjami legalnymi, które przysparzają marynarzom tyle problemów podatkowych wynika właśnie z tego, że sądy administracyjne nie spełniły swojej funkcji stania na straży stosowania prawa podatkowego przez KAS, która powinna stosować to prawo zgodnie z jego brzmieniem i celem. Czytając niektóre uzasadnienia wyroków odnosi się wrażenie, że skład orzekający w ogóle nie przeczytał stosownych przepisów tylko dosłownie przekleił to, co wymyślił urzędnik chcąc za wszelką cenę opodatkować marynarza. Te praktyki trwają od lat i nikt tego niestety nie weryfikuje, bowiem po wyrokach Naczelnego Sądu Administracyjnego podatnik ma w sumie związane ręce.
Uchwała 7 sędziów jest pewnym światełkiem w tunelu, ale już pojawiają się próby KAS jej zawężania tylko do okresu sprzed konwencji MLI lub tylko w odniesieniu do Norwegii. Dlaczego tak się dzieje, bo urzędnicy doskonale wiedzą, że może jednak jakoś uda się przeforsować kolejną koślawą pozaprawną definicję, tylko po to, aby nieprawnie opodatkowywać marynarzy i powoływać się na utartą linię orzeczniczą co też próbuje robić MF w odpowiedzieć na interpelacje poselskie. Podkreślmy jeszcze raz, że wyroki sądów w Polsce nie są źródłem prawa. Czy naprawdę tak trudno to zrozumieć Ministerstwu Finansów? Przepisy są jasne. Przy odpowiedniej i faktycznej kontroli KAS przez MF, której nie ma, nie było tych problemów, o których rozmawiamy. Również, gdyby sądy administracyjne nie przychylały się do karkołomnych pozaprawnych pomysłów urzędników KAS nie mielibyśmy problemu. Klasyczny przypadek wiódł ślepy kulawego, a ofiarami tych wad systemowych są Bogu ducha winni marynarze.
Od kilkunastu lat pisałem o tych problemach ostrzegając do czego takie praktyki doprowadzą. Dopiero teraz wielu zainteresowanych i decydentów ze zdziwieniem odkrywa, że to co opisywałem faktycznie się działo tylko że przybrało taką skalę, że możemy mówić o systemowej patologii.
W ramach przykładu, kilka tygodni temu skład orzekający NSA w jednej przeze mnie prowadzonych spraw twierdził bezrefleksyjnie, że w postępowaniu wymiarowym ciężar dowodu spoczywa na marynarzu, co stoi w całkowitej opozycji do jednej z fundamentalnych zasad ordynacji podatkowej, z której wynika dokładnie odwrotny wniosek. Jak marynarz ma czuć się bezpiecznie w takim systemie?
AL: Czy w Pana ocenie te interpelacje poselskie mogą okazać się przydatne dla marynarzy?
MR: W pewnym aspekcie może i tak, ale czytając te odpowiedzi ciągle odnoszę wrażenie, że MF nie rozumie problemu albo nie chce go zrozumieć. Ciągle dyskutujemy o przepisach, które na poziomie umów międzynarodowych i przepisów krajowych są naprawdę jasne. Za mało tu dyskusji co zrobić z urzędnikami, którzy bezkarnie nie stosują prawa i nieprawnie próbują opodatkować marynarzy kreując sztuczne niejasności interpretacyjne i linie argumentacyjne skupione tylko na zrealizowaniu jednego celu tj. opodatkowaniu marynarzy bez względu na przepis prawa podatkowego, który powinien dawać im ochronę prawną.
Kluczowe jest również wskazanie, że urzędnicy twierdzą, iż marynarz ma prawo do ulgi abolicyjnej zgodnie z przepisami, ale to urząd skarbowy weryfikuje stan faktyczny sprawy, co tak naprawdę daje mu prawo do decydowania o sytuacji podatkowej marynarza poprzez np. uznanie, że dokumenty przedkładane przez marynarz są jakiś względów niewystarczające lub niewiarygodne. Pamiętajmy, że urząd skarbowy w każdej chwili na postawie swojej interpretacji może zakwestionować albo definicję faktycznego zarządu statkiem albo definicją transportu międzynarodowego. Po takim samowolnym akcie urzędu w decyzji organ wskazuje, że marynarz nie spełnił przesłanek z ustawy i ulga abolicyjna mu nie przysługuję. W związku z czym kluczowe staje się pytanie po co interpretacja ogólna w zakresie ulgi, skoro urząd i tak kwestionuje stan faktyczny w którym znalazł się marynarz?
Dlaczego nie rozmawiamy, jak ograniczyć samowolę urzędników, jak ich podszkolić, żeby zrozumieli, że to co robią jest naprawdę nieprawne. Z drugiej strony w tym szaleństwie może jest metoda, jeśli ktoś nie wie, że robi coś nieprawnie to łatwiej jego rękami realizować profiskalne cele. Należy również postarać się o szkolenia dla sędziów sądów administracyjnych, żeby zrozumieli czym jest nowoczesny transport międzynarodowy i żeby stosowali definicje legalne bez udziwnień i zabarwień z „prawa urzędniczego”. Być może rozsądnym byłoby powołanie biegłych jako osób posiadających wiedzę specjalistyczną, aby wyjaśnić sędziom jak wygląda praca marynarzy, w jaki sposób jest egzekwowana i jakie czynności są wykonywane przez statek, aby mógł być uznany za eksploatowany w transporcie międzynarodowym.
Ministerstwo Finansów naprawdę nie rozumie problemu polskich marynarzy, a powinno. Polscy szeroko rozumiani marynarze to nasz polski bardzo wartościowy local content. Polscy marynarze pracują na cały świecie i są bardzo cenieni. Co więcej, dotyczy to nie tylko klasycznego marynarza, ale również pracowników oil and gas oraz wind offshore. Mamy naprawdę bardzo dobrze wykwalifikowanych pracowników, którzy do Polski mogą wnieść dużo wiedzy, ale i kapitału zarobionego zagranicą. Za chwilę jednak wielu z nich zmieni swoją rezydencję podatkową, a wraz z tym znikną ich kompetencje i kapitał. Naprawdę jestem pełen podziwu jak można być tak ślepym na ten problem, gdzie wszem i wobec mówi się głośno jak bardzo w Polsce brakuje wysoko wykwalifikowanych pracowników. Warto również pamiętać, że wielu polskich marynarzy kończąc pracę na morzu zakłada działalności lub pracuje w tych branżach w Polsce, w których są te właśnie deficyty. Zamiast stworzyć dla polskich marynarzy klarowny jasny system podatkowy, który będzie przede wszystkim stabilnie i zgodnie z prawem stosowany w praktyce robi się dosłownie na odwrót, czego kluczowym przejawem jest nieprawne polowanie na marynarzy. Wielokrotnie już pisałem o „drenażu mózgów”, czyli odpływie wysoko wykwalifikowanych polskich podatników za granicę z uwagi na wątpliwe uroki polskiego systemu podatkowego. Te działania względem marynarzy są tego najlepszym przykładem.
AL.: Jakie dostrzega Pan jeszcze inne ryzyka dla marynarzy?
MR: Co znamienne, w efekcie tego całego szumu wokół marynarzy pojawiło się nagle wielu pseudo specjalistów w zakresie podatków marynarskich, co budzi mój niepokój, bowiem marynarze to nie „frankowicze”, których można próbować układać w jakieś proste modele obsługi grupowej. Poziom zindywidualizowania tych spraw i ich specyfika naprawdę wymaga konkretnej wiedzy związanej ze specyfiką pracy na morzu i odpowiedniego podejścia do samego marynarza i jego sytuacji, a proszę mi wierzyć, że o błędy nietrudno. Oczywiście rynek zweryfikuje tych „specjalistów” tylko pytanie jakim kosztem dla samych marynarzy?
Kolejną kwestią jest przygotowywana ogólna interpretacja Ministerstwa Finansów w odpowiedzi na grudniową uchwałę 7 sędziów NSA. Z sygnałów, które do mnie docierają nie będzie to raczej dokument przełomowy. Dochodzą mnie słuchy, że będzie opracowywana również ogólna interpretacja Ministerstwa Finansów dotycząca definicji transportu morskiego i komunikacji międzynarodowej. Brak jest nawet pomysłów, aby powiązać ją z definicja żeglugi międzynarodowej z ustawy o PIT, która byłaby korzystna dla marynarzy, a nikt o niej nie wspomina, bowiem byłaby niekorzystna dla aparatu skarbowego. Mam tylko szczerą nadzieję, iż będzie ona zgodna z prawem podatkowym i zarazem pozbawiona wadliwych wywodów z ugruntowanej linii orzeczniczej i praktyki aparatu skarbowego. Problemem jest to, że bardzo trudno wzruszyć wadliwą ogólną interpretację MF. W sumie nie ma żadnej formalnej procedury. Obawiam się, że każda nieprecyzyjna lub wadliwa ogólna interpretacja MF będzie instrumentem w rękach aparatu skarbowego, który będzie dalej nękał polskich marynarzy. Dobrym tego przykładem jest Interpretacja ogólna Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z dnia 31 października 2019 r. w sprawie stosowania ulgi, o której mowa w art. 27g ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, do dochodów marynarzy uzyskanych z pracy na statkach eksploatowanych w transporcie międzynarodowym z państwa, z którym Polska nie zawarła umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (sytuacja bezumowna), jeżeli od tych dochodów nie został zapłacony za granicą podatek dochodowy, która jest po prostu niezgodna z prawem, a stała się przyczynkiem do nieprawnego opodatkowania marynarzy pracujących m.in. u brazylijskich armatorów.
AL: Dziękuję za rozmowę
Od 01.01.2019 roku sprzedaż nieruchomości przed upływem 5 lat bez podatku?
Uwaga! Od 1.08.2020 r. nowe zasady rejestracji jachtów!
Reguły INCOTERMS 2010 w praktyce
Morski list przewozowy – charakter prawny i funkcje w transporcie morskim
Wypełnianie Deklaracji Ładunku Niebezpiecznego krok po kroku
Od 09.07.2018 roku nowe terminy przedawnienia roszczeń majątkowych
Reguły Hasko-Visbijskie w nowoczesnym transporcie morskim
Rozliczenia marynarzy: „zasada 183 dni” w 2020 roku, a opodatkowanie marynarza w Polsce
Projekt ustawy z myślą o marynarzach. Umowy o pracę będą mogły być zawierane elektronicznie?
Geopolityka a sprawa polska. O globalnych wyzwaniach bezpieczeństwa na KONGRES POLSKIE PORTY 2030+
Czarter na czas – zawarcie umowy z zastrzeżeniem („subject to”)
Wyjątkowe badania w Porcie Rotterdam. Jak obsługiwać komercyjne statki z napędem jądrowym?
Fundacja Przyjazny Kraj: Polska na krawędzi strukturalnej nierównowagi fiskalnej [Raport 2026]
Zarządca barów North Fish do likwidacji. Zaległe wypłaty i długi sięgające 20 milionów złotych