IKEA ogłosiła, że ze względu na transport surowców do produkcji będzie musiała podnieść ceny. Podwyżki wyniosą średnio 9 proc.
Szwedzki gigant meblowy próbował w ostatnich miesiącach poradzić sobie z problemami z łańcuchami dostaw. Pierwotnie zaczął od czarterowania statków na własną rękę, by nie być zależnym od rosnących stawek i zmniejszającej się dostępności powierzchni na kontenerowcach. Potem IKEA wyleasingowała jeszcze więcej jednostek, rozpoczęła zakup kontenerów i przerzucanie produktów między magazynami, by załagodzić problemy z dostawami. Wszystkie te operacje jednak kosztują. Biorąc pod uwagę, że na horyzoncie wcale nie widać końca problemów z łańcuchami dostaw, IKEA stwierdziła, że nie jest w stanie w dalszym ciągu finansować tych operacji i zdecydowała o przerzuceniu tych kosztów na konsumentów poprzez podwyżki produktów.
Podwyżki mają wynieść średnio 9 proc, mogą być jednak wyższe lub niższe w zależności od lokalnych uwarunkowań, jak inflacja czy dostępność surowców lub produktów w okolicznych magazynach. Jednocześnie, jak podkreśla grupa w komunikacie, jej produkty cieszą się w czasie pandemii dużym popytem, jako że konsumenci częściej przebywali w domach.
Fot. Depositphotos
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni