Pływający terminal na wodach Zatoki Gdańskiej jest jedną z najważniejszych inwestycji nie tylko spółki, ale także dla całej polskiej energetyki. Wiele osób jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, czym rzeczywiście jest taki obiekt i w jaki sposób działa. O szczegółach tej wyjątkowej instalacji podczas targów energetycznych Power Connect rozmawialiśmy z Maciejem Wawrzkowiczem, który odpowiada w GAZ-SYSTEM za morską część Programu FSRU.
FSRU (ang. Floating Storage & Regasification Unit) to nic innego jak specjalna jednostka pływająca, która jest zacumowana na stałe przy przygotowanym dla jej potrzeb nabrzeżu i – co do zasady – funkcjonuje podobnie jak klasyczny, lądowy terminal do przeładunków skroplonego gazu ziemnego.
– Ten statek ma za zadanie z jednej strony magazynować, czy raczej procesowo składować w swoich zbiornikach LNG, które jest dostarczane drogą morską, a następnie zmienić w swojej instalacji stan skupienia tego surowca z ciekłego na gazowy – tłumaczy Maciej Wawrzkowicz, FSRU Offshore Project Manager w GAZ-SYSTEM.
Z pływającego terminala gaz jest następnie tłoczony poprzez ramiona przyłączeniowe i instalacje na nabrzeżu, za którego budowę odpowiada właśnie GAZ-SYSTEM, do krajowego systemu przesyłowego. Warto zwrócić uwagę, że Polska posiada już jeden terminal gazowy – w Świnoujściu. FSRU pełnić będzie zatem podobną rolę, ale między oboma obiektami istnieją zasadnicze techniczne różnice.
– Terminal w Świnoujściu to typowa instalacja lądowa, zakład przemysłowy. Jest zlokalizowany na lądzie, wyposażony w trzy duże zbiorniki o łącznej pojemności około 0,5 mln m3 LNG – mówi Wawrzkowicz. – Różnica jest taka, że wykorzystanie pływającego terminala jest bardziej elastyczne, jednostka ma możliwość odcumowania i w razie różnych nieprzewidzianych sytuacji, na przykład dramatycznego spadku popytu na gaz czy zmiany okoliczności otoczenia biznesowego projektu, można go po prostu odcumować, a statek może udać się w inne miejsce – tłumaczy.
Odejście jednostki FSRU to jednak kompletnie inna procedura niż w przypadku zwykłego gazowca. Terminal jest co do zasady zacumowany na stałe do nabrzeża, a jednostki transportujące LNG – gazowce – przybijają do niego na zasadzie „burta w burtę”.
– Infrastruktura cumownicza jest przystosowana do tego, żeby FSRU był tam na stałe – potwierdza Maciej Wawrzkowicz. Równolegle z naszym projektem budowany jest falochron osłonowy, za którego przygotowanie odpowiada Urząd Morski w Gdyni. Zapewni on optymalne warunki cumowania statku, ograniczy wpływ falowania i sił wiatru działających na jednostkę w ten sposób, żeby operacje technologiczne były bezpieczne.
Oba terminale – lądowy i pływający – mają to samo zadanie: przyjmować dostawy skroplonego gazu ziemnego transportowanego drogą morską, składować go procesowo, a następnie - po zmianie jego stanu skupienia - przesyłać dalej na ląd, do krajowego systemu przesyłowego gazu. Do obu terminali zawijać będą mogły takie same jednostki – w tym największe gazowce, jakie są w stanie wejść na Morze Bałtyckie.
Do gdańskiego terminala zbiornikowce LNG będą przybijać „burta w burtę”, a przeładunek surowca odbędzie się w technologii ship-to-ship. Po zawinięciu statku do FSRU i weryfikacji, że wszystko jest bezpieczne, tzw. loading masterzy ze strony jednostki oraz terminala muszą potwierdzić, że przeładunek może zostać poprawnie przeprowadzony. Do zbiornika pływającego terminala, który będzie miał pojemność około 170 tys. m3 LNG, zatłaczany jest surowiec w formie ciekłej, skroplonej. Następnie kierowany do instalacji regazyfikacyjnej i tam – poprzez system specjalnych wymienników ciepła – zamieniany jest jego stan skupienia na gazowy. Co ciekawe, te wymienniki mogą działać w kilku różnych trybach pracy, w zależności od różnych czynników, np. temperatury wody morskiej.
– Statek może również pracować w trybie open loop, czyli otwartym, gdzie właściwie jedynym czynnikiem powodującym zmianę stanu skupienia jest woda morska i jej temperatura. Może się to odbywać również przez podgrzewanie, szczególnie wtedy, kiedy woda morska jest znacznie chłodniejsza niż zwykle. Warto wskazać, że nasz pływający terminal będzie bardzo rozwinięty technologicznie i zdolny do pracy w różnych warunkach. W zależności od nich będziemy dobierać technologię tak, by jej wykorzystanie było najbardziej zoptymalizowane – tłumaczy Maciej Wawrzkowicz.
FSRU, które obecnie powstaje w stoczni Hyundai Heavy Industries w Korei Południowej będzie czarterowane przez GAZ-SYSTEM od spółki White Eagle Energy, zależnej od japońskiej grupy Mitsui O.S.K. Lines. Eksploatacją samego nabrzeża zajmie się jednak GAZ-SYSTEM, którego personel również będzie przebywał na jednostce.
Co ważne, budowana przez spółkę infrastruktura nabrzeżowa i przyłączeniowa umożliwi implementację drugiego pływającego terminala – w sytuacji potwierdzenia zapotrzebowania na takie rozwiązanie na rynku.
– Obecnie budujemy infrastrukturę dla północnej części nabrzeża, gdzie zacumuje pierwsza jednostka FSRU. Przygotowujemy tę inwestycję również z myślą o przyszłości, gdyż nabrzeże, które powstaje, będzie dwustanowiskowe i dostępne, by doposażyć je w instalację technologiczną oraz w odpowiednie urządzenia, również cumowniczo-odbojowe i technologiczne. Dzięki temu w przypadku drugiej jednostki – jeśli potwierdzi się zapotrzebowanie na dodatkowe usługi regazyfikacyjne – znacznie łatwiejsze będzie jej przycumowanie i bezpieczna praca – wyjaśnia Maciej Wawrzkowicz.
Start komercyjnego wykorzystania FSRU planowany jest na początek 2028 roku. Sama jednostka ma przypłynąć do Polski w IV kwartale poprzedniego roku.
00:01:54
8
Gigantyczne suwnice STS dotarły do terminalu BCT w Gdyni
Chiński ciężarowiec półzanurzalny pobił rekord podczas załadunku offshore
Do floty Maersk dołącza nowy, dwupaliwowy kontenerowiec, Tema Maersk
Port Gdańsk ogłasza przetarg na opracowanie koncepcji zwiększenia głębokości wewnątrzportowego toru wodnego
Z Gdańska towary trafią na Słowację. Uruchomiono połączenie kolejowe
Transport i logistyka hamują. Barometr EFL najniższy od lat
Podsumowanie projektu LIMIT. Port Gdynia zapowiada konferencję