Rosyjski Komitet Śledczy poinformował o oględzinach wraku gazowca Arctic Metagaz, który po ataku dronowym w marcu wciąż znajduje się na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Libii. Jak stwierdzili Rosjanie, "charakter uszkodzeń wskazuje na zewnętrzne oddziaływanie czynników rażących urządzeń wybuchowych".
Arctic Metagaz płynął z Murmańska do Chin i zmierzał w stronę Kanału Sueskiego z Morza Śródziemnego, kiedy między Maltą a Libią został zaatakowany przez drona, możliwe także, że przez pływające bezzałogowce. Do wydarzenia doszło 3 marca we wczesnych godzinach porannych. Na gazowcu doszło do serii eksplozji. Załogę ewakuowano. Rosja oskarżyła o atak Ukrainę, ale Kijów nigdy się do tego nie przyznał.
Wrak 277-metrowej jednostki powiązanej z flotą cieni dryfował przez kilkanaście dni po Morzu Śródziemnym. Kilkakrotnie próbowano przejąć kontrolę nad statkiem i przeholować ją do portu w Libii, ale ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe operacja się nie powiodła. W końcu Libijczycy poinformowali, że udało im się opanować wrak.
Zaraz po ataku opinia publiczna obawiała się katastrofy ekologicznej. Eksperci podawali, że dwa zbiorniki na pokładzie eksplodowały, a dwa inne pozostają nienaruszone. Gaz miał się stopniowo ogrzewać i odparowywać do atmosfery przez zawory, ale proces ten szacowano na około 1000 dni, co przedłuża ryzyko eksplozji.
Ukraińcy nigdy oficjalnie nie przyznali się do ataku na Arctic Metagaz, choć wielokrotnie sugerowano, że to właśnie ukraińskie siły odpowiadają za wystrzelenie drona z terytorium Libii. Rosja prowadzi swoje dochodzenie w sprawie statku i w jego ramach zarządzono inspekcję wraku. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej poinformował o przeprowadzeniu oględzin jednostki. Rosjanie wykorzystali bezzałogowce latające i podwodne, by dokładnie zbadać wrak. Jak podali w komunikacie, pod którym podpisana została oficjalna przedstawicielka Komitetu Śledczego Rosji Swietłana Pietrienko, "zarejestrowano ślady pożaru, całkowitego zniszczenia systemów sterowania statkiem oraz zniszczenie dwóch z czterech zbiorników z gazem". Według śledczych "charakter uszkodzeń wskazuje na zewnętrzne oddziaływanie czynników rażących urządzeń wybuchowych", co potwiedzałoby atak. Rosjanie zabezpieczyli także rejestrator pokładowy z danymi z rejsu.
Pietrienko podała także, że nie stwierdzono zanieczyszczenia środowiska ani wycieków paliwa. Poinformowała również, że dwa poszkodowani w ataku marynarze pomyślnie przeszli leczenie.
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Gdańska Giełda Zboża ponownie połączyła najważniejszych przedstawicieli branży
FRS Windcat odebrał nowy statek z kadłubem z Polski
Rośnie potencjał podażowy LNG. Inwestycje na rynku amerykańskim ustabilizują rynek [ANALIZA]
Na masowcach marynarze pracują bezpieczniej. Statki jednak wciąż toną i są przedmiotem zbrojnych ataków
TT-Line zamówiło kolejny prom nowej generacji
Oświadczenie prezesa PŻB S.A. w sprawie przedstawionych mu zarzutów