Gazowiec LNG Arctic Metagaz wciąż dryfuje po Morzu Śródziemnym. Jak określają libijskie władze, statek jest "poza kontrolą". Dla innych jednostek pływających w rejonie wydano ostrzeżenia, aby trzymały się z dala ze względu na ryzyko eksplozji - podaje z kolei francuski dziennik Le Monde.
Arctic Metagaz wypłynął z Murmańska w Rosji 24 lutego i zmierzał w kierunku Kanału Sueskiego, gdy został zaatakowany przez drona. Statek znajdował się wówczas około 200 km na północ od libijskiej Syrty, kiedy doszło na nim do serii eksplozji. Wszyscy członkowie załogi zostali bezpiecznie ewakuowani. Rosyjskie władze oskarżyły o ten atak Ukrainę, a Kijów nie skomentował tych zarzutów.
Statek był powiązany z rosyjską "flotą cieni" - jednostkami transportującymi ładunek z naruszeniem międzynarodowych sankcji nałożonych po inwazji Rosji na Ukrainę na początku 2022 roku.
Jednostka o długości 277 metrów dryfuje po Morzu Śródziemnym od 3 marca, najpierw u wybrzeży Włoch, a następnie skierowała się w stronę Libii. Pierwotny plan holowania wraku zakładał doprowadzenie Arctic Metagaz do portu w Libii. Na miejsce wysłano holownik, aby przejąć kontrolę nad uszkodzonym statkiem, ale lina łącząca go z gazowcem zerwała się. Prawdopodobnie do takiej sytuacji doszło kilkukrotnie ze względu na niekorzystne warunki pogodowe - silny wiatr i pięciometrowe fale.
Według najnowszych informacji Arctic Metagaz pozostaje "poza kontrolą" około 93 mile morskie na północny zachód od Bengazi. Obecne warunki pogodowe zmieniły kierunek dryfu statku na wschodni, przesuwając go z dala od granicy strefy poszukiwań i ratownictwa Malty (SAR). Wszystkim jednostkom zalecono utrzymywanie co najmniej 10 mil morskich odległości od jednostki.
Według eksperta cytowanego przez dziennik Le Monde, dwa zbiorniki na pokładzie eksplodowały, podczas gdy dwa inne - każdy o pojemności 35 tys. m sześć. - pozostają nienaruszone.
- LNG będzie się stopniowo ogrzewać i odparowywać przez zawory do atmosfery. Proces ten może potrwać około 1000 dni. Istnieje zatem znaczne ryzyko eksplozji - powiedział ekspert cytowany przez Le Monde. Jak dodał, Arctic Metagaz musi zostać odholowany i zakotwiczony w niezamieszkanym obszarze przybrzeżnym, z dala od szlaków żeglugowych.
Przyczyna uszkodzenia gazowca pozostaje do końca niewyjaśniona. Jedna z teorii, którą za zagranicznymi mediami przedstawiliśmy na początku, sugeruje, że statek został zaatakowany przez drona wystrzelonego przez siły ukraińskie z wybrzeża Libii.
Jednak francuski dziennik wskazuje, że metoda ta różni się od wcześniejszych tego typu zdarzeń, ponieważ do tej pory atakowano wyłącznie zbiornikowce objęte unijnymi sankcjami, ale płynące bez ładunku, aby wyeliminować ryzyko zanieczyszczenia środowiska. Dodano też, że zazwyczaj celowano w rufę statku, co miało utrudnić jego naprawę.
Zauważono również, że dwa uszkodzenia widoczne we wraku Arctic Metagaz, w lewej i prawej burcie, mają kwadratowy kształt, co jest, według eksperta cytowanego przez dziennik, nietypowe dla zniszczeń spowodowanych przez ładunek wybuchowy.
Jeśli Arctic Metagaz będzie niebezpiecznie zbliżał się do wybrzeży, prawdopodobnie zostanie przechwycony - podsumowuje Le Monde. Istnieje jednak także inny scenariusz, według którego statek może zostać zatopiony przez kogoś, kto nie jest zainteresowany dochodzeniem - na przykład przez Rosję.
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
4
Dwa niszczyciele min na Mierzei Wiślanej. Kanał dostępny dla okrętów
Iran: Będziemy musieli naliczać opłaty za usługi świadczone w cieśninie Ormuz
Trzej marynarze uznawani za zaginionych po ataku na tankowiec u wybrzeży Omanu
Krążownik atomowy Rosji Admirał Nachimow testuje napęd po modernizacji
Royal Navy przetestowała system do neutralizowania min. Jest gotowa go sprawdzić w Cieśninie Ormuz
Szef MON z wizytą w 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. Kadm. Piotr Sikora z nominacją na zastępcę DORSZ
Gdańsk stawia na bezpieczeństwo przed sezonem. Straż Miejska otrzymała nową łódź patrolową