PMK
Po tygodniach powolnego spadku, indeks BDI, śledzący zarobki masowców, poszedł na dno. W poniedziałek jego wartość zatrzymała się na poziomie 816 pkt, o 95 pkt mniej niż tydzień temu.
Indeks bierze pod uwagę średnie, dzienne zarobki masowców typu: capesize (pow. 80 tys. ton nośności), panamax (60-80 tys. ton), supramax (35-59 tys. ton) oraz handysize (10-35 tys. ton).
Jego wartość jest wciąż ponad dwukrotnie wyższa, niż rok temu, kiedy BDI wynosił 400 pkt., co było rekordowo niskim poziomem w historii jego notowania (minimum zanotowano 2 lutego - 290 pkt.) od 1985 r. Jednak silna tendencja spadkowa musi martwić armatorów.
Na początku grudnia indeks wzrósł do ponad 1000 pkt - poziomu gwarantującego zwrócenie kosztów żeglugi. Szczyt wzrostu stawek masowców mamy już jednak za sobą. Wartość indeksu ponownie spadła poniżej 1000 pkt. z powodu okresu urlopowego związanego z świętami Bożego Narodzenia i chińskiego Nowego Roku.
Armatorzy masowców, których jednostki transportują głównie węgiel, rudy metali i zboża, najgorzej radzili sobie w ostatnich latach z kryzysem na rynku żeglugi. Wpływ na to miało załamanie w Chinach - największym światowym importerze tych towarów. Nie wszyscy wytrzymali presję. Upadło wielu armatorów, w tym koreański Hanjin.
Armatorzy patrzą w przyszłość jednak z nadzieją, wierząc, że najgorsza część kryzysu jest już za nimi.
- Nikt nie twierdzi, że nadejdzie nagle bajkowy boom na rynku, ale najgorsze jest już za nami. Obecnie sytuacja jest dosyć stabilna - powiedział Mats Berglund, szef Pacific Basin.
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni