Wnuczka budowniczego Gdyni Tadeusza Wendy powiedziała PAP, że gdyński port był dziełem życia jej dziadka. Poświęcił mu 17 lat, wierząc w wizję, którą konsekwentnie realizował. Ten port stał się symbolem jego sukcesu - stwierdziła Hanna Wenda-Uszyńska.
Hanna Wenda-Uszyńska w rozmowie z PAP zaznaczyła, że dziadka zna z przekazów i opowieści, ponieważ sama urodziła się już po jego śmierci.
- Moja rodzina, zwłaszcza babcia i ojciec, zaszczepiła we mnie ogromną miłość do niego. Od najmłodszych lat wiem, że był bardzo ważną osobą w ich wspomnieniach i człowiekiem, któremu należy się ogromny szacunek – mówiła Hanna Wenda-Uszyńska.
Wnuczka budowniczego Gdyni zaznaczyła, że małżeństwo jej babci było wspaniałe i niezwykłe, zwłaszcza że przez długie lata było związkiem na odległość, kiedy Tadeusz Wenda pracował w Gdyni.
– Od taty natomiast wiem, że dziadek był cudownym i czułym ojcem. Przyjeżdżał raz w miesiącu do Warszawy, aby spędzić czas z żoną i dziećmi. Był z nimi bardzo związany i zawsze starał się wynagrodzić im swoją nieobecność – dodała.
Wspomniała, że podczas tych wspólnych dni chodzili do teatru, na wystawy do Zachęty, bo Tadeusz Wenda interesował się sztuką. Dowiedziała się też, że dziadkowie mieli swoją ulubioną cukiernię na Krakowskim Przedmieściu.
- Chcąc zrekompensować swoją nieobecność, dziadek kupił letnisko w Dąbrowie Chotomowskiej nieopodal Warszawy, w pięknej, leśnej miejscowości. Tam jego żona i dzieci często wypoczywali. Ojciec wspominał ten czas jako bajeczny – mówiła Hanna Wenda-Uszyńska.
- Również wakacje w Gdyni należały do jego najszczęśliwszych wspomnień. Mieszkali wtedy u dziadka przy ulicy Waszyngtona. Chodzili na spacery, organizowali pikniki, wycieczki, również statkiem po porcie, czy zawody pływackie – wspomniała Hanna Wenda-Uszyńska.
- Dziadek interesował się postępami dzieci w nauce, edukacja była dla niego ważna. Wielką wagę przykładał do nauki języków obcych, sam władał czterema. Zwracał również uwagę na obecność sportu w życiu dzieci.
W rodzinnych wspomnieniach jej ojca przewijały się również wieczory z książką, kiedy siadali przy kominku w warszawskim domu i dziadek czytał dzieciom. Przyznała, że w jej rodzinnym domu mówiło się o dziadku jak o człowieku wielkiej skromności, pokorze i uczciwości.
- Nie o jakimś wielkim bohaterze, ale o człowieku, który uważał, że budowa portu to był jego obowiązek dla Polski, a nie sposób na zdobycie władzy czy osobistą promocję. Dziadek był wielkim patriotą. Podobno kiedy duński przedsiębiorca zaproponował mu stanowisko dyrektora przy budowie portów z uposażeniem dziesięciokrotnie wyższym, dziadek powiedział: „Ja ten port buduję dla Polski”. Gdynia była jego ukochanym miastem, a port nazywał swoim dzieckiem – podkreśliła.
Rodzina wspominała, że nie lubił życia salonowo–kawiarnianego i rzadko pokazywał się na oficjalnych uroczystościach.
- Był tytanem pracy, o głębokiej wiedzy i profesjonalizmie, miał poczucie odpowiedzialności wobec kraju – zauważyła Hanna Wenda-Uszyńska.
- Każdy dzień rozpoczynał podobnie; przed południem sprawy biurowe, po południu wyjazd do portu, aby osobiście sprawdzić stan robót i porozmawiać ze współpracownikami. Darzyli go wielkim szacunkiem i zaufaniem. Podobno zawsze rano obchodził biuro i witał się z każdym, podając rękę, pytał, jakie kto ma plany na dany dzień. Miał łatwość i chęć przekazywania wiedzy innym. Przy nim wykształciło się wielu młodych inżynierów – dodała wnuczka Wendy i zaznaczyła, że mimo pozycji był człowiekiem bardzo wrażliwym na biedę ludzką i służył dyskretną pomocą potrzebującym wsparcia finansowego.
– Port był dziełem życia Tadeusza Wendy. Poświęcił mu 17 lat, wierząc w wizję, którą konsekwentnie realizował. Stał się symbolem jego sukcesu. Warszawa była z kolei domem rodzinnym, miejscem korzeni: tu się urodził, tu mieszkała ukochana żona i dzieci. To była jego przystań. Oba miasta odegrały w jego życiu kluczową rolę – mówiła Hanna Wenda-Uszyńska. – Niewątpliwie kochał port i Gdynię. Jak mawiała babcia, był pozytywistą o duszy romantyka.
– Gdynia to miasto bliskie memu sercu, czuję się jego częścią. To miejsce, w którym marzenie może stać się rzeczywistością – dodała.
Tadeusz Wenda (1863-1948) był polskim inżynierem komunikacji, głównym projektantem i kierownikiem budowy portu Gdynia. W tym roku miasto Gdynia obchodzi swoje 100. urodziny.
kszy/ miś/
00:01:54
8
Gigantyczne suwnice STS dotarły do terminalu BCT w Gdyni
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
Chiński ciężarowiec półzanurzalny pobił rekord podczas załadunku offshore
Do floty Maersk dołącza nowy, dwupaliwowy kontenerowiec, Tema Maersk
Port Gdańsk ogłasza przetarg na opracowanie koncepcji zwiększenia głębokości wewnątrzportowego toru wodnego
Z Gdańska towary trafią na Słowację. Uruchomiono połączenie kolejowe
Transport i logistyka hamują. Barometr EFL najniższy od lat
Podsumowanie projektu LIMIT. Port Gdynia zapowiada konferencję