Prawie 48 mld zł nadwyżki wartości eksportu nad importem towarów według ostatnich dostępnych danych w ujęciu dwunastomiesięcznym to rekord, który dowodzi, że polscy przedsiębiorcy nie pozwolili koronawirusowi na sparaliżowanie ich rozwoju i aspiracji.
Komentuje Jakub Łańcucki, Dyrektor Zarządzający Ebury Polska:
Jaki będzie rok 2021 dla polskiego eksportu?
Z powodu pandemii ubiegły rok upłynął pod znakiem ryzyka niewypłacalności zagranicznych partnerów biznesowych, gwałtownych wahań kursów walutowych czy wreszcie ograniczenia – tak ważnych w handlu międzynarodowym – kontaktów osobistych. Nie inaczej będzie zapewne przez znaczną część dopiero co rozpoczętego nowego 2021 roku.
W ostatnich kilku kwartałach polscy przedsiębiorcy szybko dostosowali się do nowych reguł gry na rynku. Można byłoby powiedzieć: jak zwykle. Szeroko komentowane dane Narodowego Banku Polskiego o nadwyżce handlu z zagranicą pokazały siłę rodzimych przedsiębiorców. Po raz pierwszy w historii miesięczny eksport przekroczył granicę 100 mld zł.
A co może mniej efektowne, ale znacznie ważniejsze: nadwyżka eksportu nad importem w handlu towarami sięgnęła w ujęciu dwunastomiesięcznym (tj. od listopada 2019 r. do października 2020 r.) równowartości 2,1 proc. PKB i wciąż rośnie. To wszystko mimo recesji w wielu krajach.
Ebury obsługuje blisko 50 tysięcy eksporterów i importerów z całego świata, w tym niemal 2 tysiące polskich przedsiębiorców – eksporterów i importerów. Działalność 24 oddziałów, zlokalizowanych w kilkudziesięciu krajach Azji, Ameryki Północnej, Australii i Europy (w tym Oddziału w Warszawie) zapewnia spojrzenie na globalną perspektywę handlu międzynarodowego, ale też pozwala dostrzegać lokalną różnorodność.
Doświadczenie to pozwala wskazać trzy czynniki, które przyczyniły się do niepodważalnego sukcesu polskiej gospodarki – ekspansji eksportu.
1. Dywersyfikuj albo…
Gdybym miał wskazać jedno pojęcie, które zdecydowało o sukcesie firm w okresie pandemii, bez wątpienia byłaby to „dywersyfikacja”. We wszystkich aspektach działalności biznesowej.
Pozycję na rynku umocnili ci przedsiębiorcy, którzy szybko zdywersyfikowali kanały sprzedaży. Co dziś oczywiste: którzy zawczasu przygotowali się na przykład do wykorzystania siły Internetu. I w części przypadków – którzy błyskawicznie przerzucili się na nowe źródła dostaw, alternatywnych wobec łańcuchów zagrożonych zwłaszcza wiosną w wyniku czasowych ograniczeń administracyjnych.
W przypadku polskich eksporterów warto jednak zwrócić uwagę przede wszystkim na dywersyfikację rynków zbytu. Rok 2020 zapamiętam bowiem jako ten, w którym nasi klienci, przedsiębiorcy coraz śmielej spoglądali w stronę krajów spoza Europy. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, wartość towarów, które sprzedaliśmy z Polski do Afryki (I–X 2020 r.), przekroczyła 10,7 mld zł. To o 7 proc. więcej niż w tym samym okresie 2019 r. i aż 35 proc. więcej wobec okresu I–X 2018 r. Z kolei wartość eksportu do krajów Azji (I–X 2020 r.) sięgnęła 48 mld zł (+8,9 proc. r/r).
Te liczby dają nadzieję na to, że nowe otwarcie gospodarcze na świecie, którego będziemy wcześniej czy później świadkami, pozwoli polskim firmom rozwijać się nie tylko na europejskich rynkach. W szczególności dotyczy to sprzedaży towarów, które są prawdziwymi hitami eksportowymi. A tak można określić na przykład polskie produkty rolno-spożywcze – jeszcze dziesięć czy dwadzieścia lat temu dla niektórych powód do tłumaczenia się, dziś – jedno ze źródeł naszego sukcesu m.in. na Bliskim Wschodzie. Tak trzymać!
2. Przez pandemię z technologią za pan brat
Jedną z cech charakterystycznych dla polskiego biznesu jest to, że lubimy spotykać się osobiście. Jeżeli w grę wchodzi ważna umowa, nie wyobrażaliśmy sobie, aby jej szczegóły omawiać na wideokonferencji czy wymieniając e-maile. Lubimy budować zaufanie twarzą w twarz. Co ciekawe, ten element biznesowego savoir-vivre’u jest charakterystyczny dla krajów Europy Środkowej czy Wschodniej, ale już zazwyczaj zbędny np. w Wielkiej Brytanii.
Tymczasem w najtrudniejszych miesiącach tego roku pandemia bezdyskusyjnie zmusiła przedsiębiorców do tego, by niemal całkowicie przeszli w tryb online. Szybko okazało się, że poszukiwanie w ten sposób partnerów handlowych za granicą jest możliwe, efektywne i – co kluczowe dla wielu mniejszych firm – tańsze. I że można uczestniczyć w spotkaniach z potencjalnymi kontrahentami z Chin czy Dubaju podczas targów organizowanych w Internecie.
To bardzo ważne doświadczenie przede wszystkim dla przedstawicieli tradycyjnych branż, którzy do tej pory nie brali pod uwagę innych sposobów nawiązywania kontaktów niż uczestnictwo w wielkich i drogich targach, np. dla przemysłu czy producentów maszyn rolniczych. Kto szybko dostosował się do nowych warunków komunikacji, z pewnością na tym zyska. Tym bardziej, że na razie nic nie wskazuje na to, by w 2021 r. sytuacja miała się zmienić.
Ograniczenia w przemieszczaniu się oraz niepokój związany z ryzykiem nawrotu pandemii kiedyś w końcu miną. Ale w większym czy mniejszym stopniu pozostaniemy w biznesowym trybie online już na zawsze.
3. Nie lekceważ ryzyka walutowego. Zabezpieczaj swoje należności i marże
Tych, którzy utrzymują relacje handlowe z partnerami zagranicznymi, w poważne kłopoty mogły wpędzić bardzo duże wahania kursu złotego. Było to szczególnie widoczne w przypadku dolara, który w ciągu 12 miesięcy zaliczył wahania kursu (USD/PLN) w przedziale aż od 3,60 do 4,30. W przypadku kursu euro (EUR/PLN) ta rozpiętość zamknęła się w granicach 4,20–4,65, a w przypadku funta (GBP/PLN) wyniosła 4,73–5,25.
To pokazało, że niezabezpieczanie ryzyka kursowego transakcji w walutach obcych na płatnościach, które będą dokonywane w przyszłości, jest jak hazard. Oczywiście, eksporter może na tym zyskać w przypadku osłabienia złotego, ale ruch w przeciwną stronę może pozbawić go sporej części marży czy wręcz spowodować straty.
W ostatnich miesiącach wśród przedsiębiorców widać większe zainteresowanie instrumentami gwarantującymi im określone z góry kursy waluty obcej, a więc jednocześnie – określone poziomy marży. W większości skupiają się jednak na zabezpieczeniu ryzyka kursowego w krótszej perspektywie, czyli np. na sześć czy dwanaście miesięcy.
Obok zabezpieczenia ryzyka kursowego firmy częściej spoglądają też w stronę ubezpieczenia należności. Przedsiębiorcy, którzy w dobrych czasach negocjowali tego typu umowy, w złych zobaczyli, że takie polisy skutecznie chronią ich płynność finansową w sytuacji, gdy mają problemy z odzyskaniem należności od kontrahentów. Z nowymi propozycjami wyszły też instytucje oferujące tego typu rozwiązania. Eksporterzy mogą m.in. skorzystać z ubezpieczeń należności z gwarancją Skarbu Państwa od Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) działającej w 165 państwach świata, w tym m.in. w wielu krajach Afryki czy Azji.
Obserwuję na co dzień setki polskich przedsiębiorców, ich elastyczność, upór i zahartowanie na przeciwności. Rok 2021 będzie niełatwy dla handlu międzynarodowego. Ale jeśli powyższe trzy lekcje zostaną trwale przyswojone, będziemy z dumą patrzeć na kolejne rekordy polskiego eksportu.
00:01:54
8
Gigantyczne suwnice STS dotarły do terminalu BCT w Gdyni
00:04:03
Rekordowy tunel dnie Bałtyku połączy Niemcy i Danię w 2029 roku (wideo)
Chiński ciężarowiec półzanurzalny pobił rekord podczas załadunku offshore
Do floty Maersk dołącza nowy, dwupaliwowy kontenerowiec, Tema Maersk
Port Gdańsk ogłasza przetarg na opracowanie koncepcji zwiększenia głębokości wewnątrzportowego toru wodnego
Z Gdańska towary trafią na Słowację. Uruchomiono połączenie kolejowe
Transport i logistyka hamują. Barometr EFL najniższy od lat
Podsumowanie projektu LIMIT. Port Gdynia zapowiada konferencję