Pandemia i napaść Rosji na Ukrainę wprowadziły logistyczną rewolucję. Powstały nowe szlaki handlowe, zmiany w łańcuchach dostaw i strukturze importu. Wymagało to inwestycji w portach morskich. O nich i o kondycji polskich portów morskich rozmawiali uczestnicy panelu „Porty morskie”, który odbył się podczas XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Agresja na Ukrainę zachwiała międzynarodowymi łańcuchami dostaw, węgiel z kolejowych trafił na morskie szlaki. Dzięki temu porty morskie notują rekordowe przeładunki.
„Weszliśmy na 13. miejsce w Europie od względem wielkości przeładunku. W 2016 r. byliśmy jeszcze w trzeciej trzydziestce. W tym roku planujemy 80-84 mln ton przeładunku. To oznacza, że przed nami są już tylko najwięksi” - wyliczał Adam Kłos, dyrektor Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.
W polskich portach morskich w ubiegłym roku przeładowano rekordowe 18 mln ton węgla. Rekord wymagał inwestycji. W gdańskim porcie stworzono infrastrukturę kolejową, za kilkadziesiąt milionów złotych powstały nowe place składowe dla węgla. Pogłębiono także tor wodny.
„Opanowaliśmy dostawy i transport węgla energetycznego. Teraz przed nami wyzwanie związane z eksportem zboża” - zapowiadał Adam Kłos.
Według eksperta w gospodarce morskiej muszą pracować wizjonerzy, ale twardo stąpający po ziemi.
„Przykładowo, przed wojną około 70 proc. eksportu Ukrainy odbywało się przez porty na morzach Azowskim i Czarnym. Ten rok będzie wyzwaniem logistycznym związanym z upłynnieniem ładunków. Przypominam, że Ukraina eksportuje 40 mln ton zboża z jednego sezonu” - informował Adam Kłos.
Kongres Polskie Porty 2030+. Relacja LIVE dzień 2.
IMO ewakuuje marynarzy, którzy utknęli w cieśninie Ormuz
Prezesi portów: inwestycje pod kątem militarnym szansą na dodatkowy budżet
Eksperci: skutki gospodarcze brexitu były negatywne, ale bez załamania
10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
Ocean Network Express uruchamia połączenie kontenerowe z zawinięciami do Gdańska i Gdyni