• <
NAUTA_1100_200PX_100_LAT

Rosja planuje budowę kolejnych lodołamaczy i statków ratowniczych

19.02.2026 12:22 Źródło: z mediów
Strona główna Przemysł Stoczniowy, Przemysł Morski, Stocznie, Statki Rosja planuje budowę kolejnych lodołamaczy i statków ratowniczych
Fot. Rosatom

Rosyjskie władze ogłosiły plan rozwoju tzw. Północnej Drogi Arktycznej, która ma stanowić alternatywną trasę w ramach transportu morskiego Azja-Europa. Wymaga to jednocześnie nakładu środków na rozwój zaplecza, w tym powracającego tematu zakupu i budowy nowych lodołamaczy. Wicepremier Jurij Trutniew przedstawił szczegóły, mówiąc, że do 2035 roku Rosja zbuduje 10 kolejnych lodołamaczy oraz 46 jednostek ratowniczych.

Według Kremla inwestycja ma umożliwić utrzymanie zdolności do żeglugi przez Morze Arktyczne przez cały rok. W zamierzeniu miałoby to pokazać, że Rosja jest zdolna do zabezpieczenia transportu morskiego, jednocześnie wzmacniając jej znaczenie dla światowej gospodarki w obliczu nakładanych sankcji i rywalizacji na tle politycznym, z racji na jej trwającą agresję na Ukrainę. Jako że wciąż wielu przewoźników na trasie Azja-Europa opływa Afrykę z racji na obawy względem bezpieczeństwa na Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej, trwają poszukiwania także innych, alternatywnych dróg morskich. Do bałtyckich portów już zawijały statki, które dotarły do nich z Chin, przez Arktykę. Jak informował prezes Rosatomu, Aleksiej Lichaczow, w listopadzie ub.r. ruch na Morzu Północnym w 2025 roku utrzymał rekordowy poziom z 2024 roku, a przewozy tranzytowe mają osiągnąć 3,2 miliona ton, biorąc pod uwagę wzrost wolumenu kontenerów. Do końca 2025 roku miało zostać zrealizowanych ponad 25 rejsów, co stanowi wzrost o 50% w porównaniu z 2024 rokiem. Tonaż miał wzrosnąć o 160%, osiągając 400 000 ton. Dodatkowo zdolność przeładunkowa  portów arktycznych miała wzrosnąć do 40 milionów ton Arctic Counic częściowo potwierdza dane o wzroście ruchu żeglugowego w regionie. Wskazuje, że w latach 2013-2025 typem statku, który odnotował największy wzrost ruchu, były tankowce które odnotowały wzrost o 396% w ciągu 12 lat. Drugi największy wzrost zaliczyły masowce, o 156% więcej w 2025 roku niż w 2013 roku. Ponadto wzrósł ruch jednostek pasażerskich, w tym wycieczkowych, bo o 123%. Statki wycieczkowe również znacznie wzrosły, z 123% więcej statków wycieczkowych w 2025 roku niż w 2013 roku. Co należy jednak zaznaczyć, dotyczy to całego obszaru akwenu arktycznego, a więc wód administrowanych nie tylko przez Rosję ale też przez Kanadę, Danię, Norwegię czy USA. Ambicją Rosji jest, by do 2035 roku transport ładunków na trasie Azja-Europa, z wykorzystaniem Północnej Drogi Morskiej, sięgnął 170 milionów ton. Biorąc pod uwagę wiele zmiennych, w tym możliwy powrót przewoźników na szlak prowadzący przez Kanał Sueski pojawia się pytanie, czy statki będą decydowały się na podróż przez mroźny i niełatwy akwen, szczególnie w okresie zimowym.

Fot. Atomflot


Na papierze plan wykorzystania trasy wydaje się sensowny, niemniej przewoźnicy zdają sobie sprawę, że nawet w cieplejszej porze roku nie jest to łatwy akwen, a już w szczególności zimą może być właściwie nie do pokonania, z racji na gruby lód skuwający znaczną część akwenu czy też pływające kry. Nie jest to łatwa trasa dla statków i lodołamacze mają tam wiele roboty. W przypadku Arktyki i tamtejszej, wciąż znacznej pokrywy lodowej, właściwie tylko najpotężniejsze, posiadające napęd jądrowy statki są zdolne do przełamywania grubych warstw lodu i utrzymywania szlaków zdolnymi do żeglugi. Sęk w tym, że takich jednostek Rosja ma za mało.

Już wcześniej pisaliśmy o tym, że władze kraju inwestują w tego rodzaju jednostki, niemniej budowa idzie powoli, a sankcje oraz stan krajowej branży stoczniowej nie ułatwiają realizacji celu. Idea, by w 10 lat zbudować nowe lodołamacze wydaje się, zdaniem wielu komentatorów, niezbyt realna. Obecnie rosyjska flota atomowych lodołamaczy liczy osiem jednostek, w tym kilka starszych, mających 20-30 lat. Trwają prace nad nową serią, znaną jako proj. 2220, która ma liczyć na ten moment siedem jednostek. W życiu znajdują się cztery (najnowsza, Jakucja dołączyła w ub.r.), natomiast trzy kolejne pozostają w budowie, z planem dostarczenia w latach 2026-2030. Wszystkie powstają, co istotne w Stoczni Bałtyckiej w Sankt Petersburgu. Budowa każdej z jednostek to ok. 5-6 lat pracy, przy zachowaniu dotychczasowego tempa.

Obok budowy lodołamaczy szlak morski mają zabezpieczać także jednostki ratownicze. W tym przypadku też jest konieczna wymiana wielu często starszych jednostek, stąd plan zakłada dostarczenie 46 statków. Już teraz sygnalizuje się braki choćby w przypadku jednostek działających w portach, stąd pojawia się pytanie, czy rzeczywiście uda się zwiększyć żeglugę w regionie. Dochodzą do tego problemy gospodarcze Rosji, wynikające z obciążenia działaniami wojennymi oraz sankcjami. Mimo planu liczonych w miliardach dolarów planów inwestycyjnych w branżę stoczniową, zakładających zwiększenie seryjnej konstrukcji statków, są wątpliwości w kwestii tego, czy jest możliwe spełnienie planów i oczekiwań. W ramach „zaktualizowanej strategii rozwoju przemysłu stoczniowego”, stocznie mają zbudować 1600 statków do 2036 roku i ponad 2600 do 2050 roku.  Branża stoczniowa ma zatrudniać do 2036 roku o 15% więcej osób niż obecnie, co oznacza plan zwiększenia miejsc pracy w przemyśle stoczniowym do 190 tys. osób. Tu dochodzi pozyskiwanie zarówno pracowników pracujących w zakładach, jak i biurach projektowych, a to ostatnie wymaga wspierania nauki, w tym uczelni technicznych. Jednocześnie, aby usprawnić pracę stoczni, władze jak i firmy mają „poruszać się ścieżką automatyzacji i digitalizacji samych stoczni w celu zwiększenia wydajności”, celem osiągnięcia szybszej budowy statków, w tym rozwoju metody wielkoblokowej. Informacje, że wiele stoczni ma jednak trudności z realizacją zleceń, a także problemem utrzymania płynności finansowej, wskazują na potencjalnie szybkie zrewidowanie ambicji morskich Kremla.

VEGA_790x140_2026
JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.