Abdul Malik al-Houthi, przywódca jemeńskich bojowników Huti zapowiedział 10 maja, że ugrupowanie w najbliższym czasie ma nasilić ataki na żeglugę w rejonie Morza Czerwonego i Zatoki Adeńskiej. Celem mają być wszystkie statki należące do państw i firm związanych z transportem towarowym w Izraelu, niezależnie od ich przeznaczenia.
Wystąpienie lidera ugrupowania ma związek z izraelską ofensywą na Rafah, miasto w Strefie Gazy, gdzie mają kryć się cztery ostatnie grupy członków palestyńskiego Hamasu. Atak wywołuje międzynarodowe kontrowersje i obawy o los mieszkańców i uchodźców. W związku z tym wiele państw potępiło Izrael, a jedną z reakcji jest właśnie deklaracja Huti. Co istotne, z racji na intensyfikację działań Sił Zbrojnych Izraela rebelianci twierdzą, że również wzmocnią swoje działania.
Obawy budzą słowa dotyczące ataków "niezależnie od przeznaczenia" transportów w związku z Izraelem, gdyż może to dotyczyć nawet pomocy humanitarnej i wsparcia dla uchodźców. Zdarzało się, że w wyniku swoich działań Huti atakowali statki chińskie i rosyjskie, co wynikało z ich przekonania, że były powiązane z izraelskim handlem morskim. Było to mimo ich deklaracji, że jednostki nawodne z Chin i Rosji mają być bezpieczne.
Od 25 kwietnia do 7 maja Huti wrócili do regularnych ataków na statki. W efekcie jeden z nich, MV Andromeda Star, został lekko uszkodzony. Od wtorku nie pojawiły się informacje o atakach bądź likwidacji celów w zachodnim Jemenie, który bojownicy kontrolują od 2014 roku. W związku z prawdopodobnie uzupełnianiem arsenału (m.in. dzięki przemytowi broni, głównie z Iranu) a także chęci "uśpienia czujności" międzynarodowych sił morskich oraz armatorów, okresowo nie prowadzą ataków, po czym nagle do nich wracają, niekiedy kilka razy dziennie.
Z powodu zagrożenia dla żeglugi wiele firm, w tym czołowe przedsiębiorstwa branży, zdecydowały się wybierać alternatywną, dłuższą trasę, opływając Przylądek Dobrej Nadziei w Republice Południowej Afryki. To wpłynęło na opóźnienia w zawijaniu statków do portów i tym samym zakłócając łańcuchy dostaw. Duże straty poniósł również Zarząd Kanału Sueskiego, gdyż ruch statków spadł o nawet 40% porównując z ruchem morskim w ubiegłym roku. Jak dotąd w wyniku prowadzonych przez Huti ataków na żeglugę ucierpiało kilkanaście statków. Jak dotąd zostały zniszczone masowce Rubymar i True Confidence. Pierwszy z nich zatonął wraz z ładunkiem nawozu, stwarzając zagrożenie dla środowiska morskiego i lokalnej gospodarki. Na drugim odnotowano pierwsze ofiary wśród cywilów. Przypomnijmy, że na początku listopada ub. r. został porwany rorowiec Galaxy Leader, którego załoga wciąż jest przetrzymywana wraz ze statkiem w kontrolowanym przez bojowników jemeńskim porcie Al-Hudajda. To atak na tę jednostkę rozpoczął największy od dekad kryzys żeglugi.
W związku z zagrożeniem USA zainaugurowały w grudniu ub. r. misję "Prosperity Guardian", natomiast w lutym rozpoczęła się operacja EUNAVFOR Aspides, pod egidą Unii Europejskiej. Obie mają podobny cel, ochrona żeglugi na Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej. Dzięki nim większość rakiet i dronów Huti jest likwidowana przez okręty państw uczestniczących w obu przedsięwzięciach. Dotąd żadnej okręt nie został trafiony przez bojowników.
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty