Wykorzystanie przez Rosję do celów szpiegowskich tak silnie monitorowanego miejsca na Bałtyku, jakim jest wraku promu MS Estonia, choć teoretycznie możliwe, nie byłoby racjonalnym posunięciem - skomentował ekspert Estońskiego Biura Bezpieczeństwa Transportu, Tauri Roosipuu.
Starszy badacz w departamencie ds. wypadków morskich odniósł się do niedawnych doniesień niemieckich mediów, że Rosja na wraku promu pasażersko-samochodowego Estonia, który zatonął w 1994 r., zainstalowała aparaturę wywiadowczą do śledzenia ruchu statków na Bałtyku a także urządzenia umożliwiające precyzyjną nawigację podwodnych dronów. Informacje na ten temat mają zaś być w posiadaniu służb wywiadowczych kilku państw NATO.
Roosipuu, cytowany przez serwis ERR, przypomniał, że w latach 2021-2024 różne agencje i służby przeprowadziły kilka nurkowań przy pomocy instrumentów badawczych oraz podwodnych robotów. Odbyło się to w związku ze wznowionym dochodzeniem w sprawie kontrowersyjnych przyczyn zatonięcia Estonii. „Nie wykryto wówczas niczego, co przypominałoby to, co opisują niemieckie media” – stwierdził Roosipuu. Zaznaczył jednak, że o ile znalezienie małych urządzeń, ze względu m.in. na mętność wody, byłoby szczególnie trudne, to takie działanie ze strony Rosjan byłoby „nieracjonalne”.
Po pierwsze – argumentował – miejsce spoczynku wraku na głębokości ok. 80 m w rejonie archipelagu Turku, na mocy międzynarodowych porozumień, jest stale monitorowane przez fińskie służby. Dlatego znacznie łatwiej, mimo że jest to dość strategiczne miejsce między Finlandią a Szwecją, byłoby zainstalować aparaturę szpiegowską w innych bardziej przypadkowych miejscach na morzu – stwierdził.
Po drugie wrak Estonii nie znajduje się w pobliżu głównego szlaku żeglugowego na Bałtyku, przez co zbieranie danych z tego miejsca nie byłoby zbyt efektywne – dodał Roosipuu.
Ministerstwo obrony Estonii przekazało zaś, że nie posiada żadnych informacji potwierdzających doniesienia na temat wraku, które krążą w niemieckich mediach.
Na pokładzie promu pasażersko-samochodowego MS Estonia, który zatonął w nocy z 27 na 28 września 1994 r. płynąc z Tallina do Sztokholmu, znajdowało się 989 osób łącznie z załogą. Zginęły 852 z nich, co stanowi czyni tę katastrofę morską jedną z największych w historii. Wrak spoczywa na głębokości ok. 80 metrów w wyłącznej strefie ekonomicznej Finlandii, w okolicy fińskiej wyspy Uto między archipelagiem Turku a archipelagiem Wysp Alandzkich.
pmo/wr/
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"
Znów trzy ofiary w amerykańskim ataku na jednostkę przemytników
Amerykanie ostrzelali masowiec w Zatoce Omańskiej
Obchody Dnia Weterana w Gdyni
Ponad 280 mln zł dofinansowania na zabezpieczenie przeciwpowodziowe Żuław