Tankowiec Caroline Bezengi z rosyjskiej „floty cieni” może doprowadzić do poważnej katastrofy ekologicznej u wybrzeży Omanu. Jednostka osiadła na skałach w pobliżu wyspy Jazirat Al Qibliyyah na Morzu Arabskim, a wcześniej na jej pokładzie doszło do eksplozji i wycieku. Uszkodzony statek z pełnym ładunkiem ropy jest w coraz gorszym stanie.
Caroline Bezengi został zbudowany w 2001 roku. Ma 274 metry długości i nośność ponad 159 tys. ton. Statek załadował ropę naftową w rosyjskim porcie i kierował się do Indii, gdy wszedł na skały. Kilka dni po tym zdarzeniu załoga miała opuścić jednostkę. Nie wiadomo, gdzie obecnie przebywają marynarze, ale oficerowie statku współpracują z władzami Omanu przy ocenie jego stanu.
Położenie statku utrudnia akcję ratowniczą, ponieważ osiadł on dziobem na skałach. Dodatkowo rejon ten jest obecnie narażony na silne fale związane z sezonem monsunowym.
Ostatnia inspekcja, przeprowadzona 12 lipca wykazała gwałtowne pogorszenie stanu statku w porównaniu z obserwacjami, które wykonano tydzień wcześniej z powietrza.
„Jednostka była niemal całkowicie załadowana ropą naftową. Spośród wszystkich zbiorników jedynie jeden pozostaje pusty i nieuszkodzony. Pozostałe wykazują oznaki przedostawania się wody morskiej. Tankowiec zanurza się coraz głębiej, a jego przechył stale rośnie” – czytamy na stronie The Maritime Executive.
Jak wskazuje portal, szczególe obawy budzi przedostawanie się ropy do zbiorników balastowych oraz przestrzeni między poszyciami kadłuba. „Powstające opary mogą stworzyć mieszaninę wybuchową” – podaje serwis.
Według dostępnych informacji omańskim władzom nie udało się nawiązać kontaktu z formalnym właścicielem ani zarządcą statku – spółką Rentoor Shipmanagement z Szanghaju. Brak zgody właściciela komplikuje rozpoczęcie operacji ratowniczej.
Niezależna firma specjalizująca się w ratownictwie morskim przygotowała plan awaryjny zakładający przepompowanie ładunku rurociągiem o długości około 900 metrów do innego tankowca zakotwiczonego po zawietrznej stronie wyspy. W miarę odciążania jednostki możliwe byłoby podjęcie próby jej uwolnienia ze skał.
Eksperci podkreślają jednak, że operacja wiąże się z bardzo wysokim ryzykiem kolejnych eksplozji oraz dalszego pękania kadłuba, a to mogłoby mieć fatalne skutki chronionego obszaru morskiego, do którego dostęp jest na co dzień ściśle ograniczony. „Żyją tam m.in. zagrożone wyginięciem walenie garbate z Morza Arabskiego, liczne gatunki ptaków morskich oraz żółwie morskie. Rozlew ropy mógłby również zanieczyścić znaczne odcinki wybrzeża regionu Dhofar, powodując jedną z najpoważniejszych katastrof ekologicznych w historii Omanu” – informuje The Maritime Executive.
Z kolei, jeśli nie zostaną podjęte żadne działania ratownicze, to i tak, w najbliższym czasie, istnieje realne ryzyko całkowitego rozpadu tankowca i wycieku całego ładunku ropy.
4
Port Gdynia – zwodowano pierwszą skrzynię dla falochronu Portu Zewnętrznego. Waży 3700 ton [ZDJĘCIA]
Port w Kołobrzegu na razie bez przebudowy wejścia. Czy MON przekaże miastu swoje nabrzeża?
Zawarto kluczową umowę w związku z planowaną budową tunelu pod Odrą
Kraje Bliskiego Wschodu rozwijają nowe szlaki kolejowe, by ominąć Cieśninę Ormuz
Logistyczne bajpasy Cieśniny Ormuz. Armatorzy, logistycy i operatorzy terminali zbudowali alternatywne kanały logistyczne [ANALIZA]
Czerwiec na T5: roboty palowe zakończone
Kolejny polski port do przebudowy. Tym razem Tolkmicko