Industrial Accelerator Act w obecnej formie może okazać się niewystarczający do przyspieszenia transformacji przemysłu - wynika z analizy Instrat. Autorzy podkreślają, że kluczowe są nie nowe regulacje, lecz większe finansowanie, skuteczne wykorzystanie istniejących narzędzi i aktywna polityka przemysłowa państw UE.
Instrat jest think tankiem z misją wspierania debaty i polityk publicznych otwartymi danymi i badaniami, działającym na rzecz sprawiedliwej, zielonej i cyfrowej gospodarki. Autorzy opracowania Kamil Laskowski, Kamil Krakowski, Tomasz Czech, Michał Hetmański przedstawili krytyczną analizę europejskich planów ozywienia przemysłu, wskazując 5 kluczowych słabości nowej regulacji.
Industrial Accelerator Act (IAA) to proponowany przez Komisję Europejską akt prawny mający przyspieszyć transformację przemysłu w Unii Europejskiej w kierunku niskoemisyjnym, a jednocześnie zwiększyć konkurencyjność europejskich firm wobec USA i Azji. Jest elementem szerszej strategii polityki przemysłowej UE związanej z transformacją klimatyczną i bezpieczeństwem gospodarczym.
Prywatny przemysł i publiczne urzędy nie potrzebują kolejnej inicjatywy legislacyjnej i restrykcyjnych kryteriów, ale pieniędzy i przyzwolenia na powszechne subsydiowanie czystych technologii wytwórczych. Tylko tak można przyspieszyć ich rozwój i zbliżyć się do osiągnięcia celów klimatycznych bez utraty konkurencyjności - napisano w stanowisku.
Autorzy wskazali 5 kluczowych słabości projektu.
Paradoks deregulacji
Industrial Accelerator Act ma przyspieszyć rozwój przemysłu, ale w praktyce tworzy kolejne regulacje i obowiązki administracyjne. Ich wdrażanie może być długotrwałe i obciążyć urzędy, które już teraz mają trudności z realizacją wcześniejszych inicjatyw UE. Realne przyspieszenie zależy głównie od działań państw członkowskich – w przypadku Polski od aktywnej polityki rządu i finansowego wsparcia inwestycji przemysłowych.
Komisja Europejska jest świadoma trudności z przyjęciem regulacji przez urzędy i wyznacza start obowiązywania nowych kryteriów w zamówieniach publicznych i programach wsparcia na 1 stycznia 2029 roku. Do tego czasu oddamy jednak pozaunijnym graczom – przywożącym do Europy stal z Azji lub nawozy z Rosji i Białorusi – jeszcze większą część europejskiego rynku. Przemysłowe przyspieszenie rozpędza się powoli - napisano.
Popyt to nie podaż
Akt koncentruje się na zwiększeniu popytu na produkty niskoemisyjne i „europejskie”, ale nie zapewnia wystarczającego wsparcia finansowego dla ich producentów. Jednocześnie szeroka definicja europejskiego pochodzenia pozwala na import z krajów objętych umowami handlowymi UE, co może osłabić rozwój produkcji w samej Unii.
Nazywajmy rzeczy po imieniu – czysta energia 24/7 i czysty przemysł wymagają inwestycji, które muszą się spłacić dzięki wyższej cenie po stronie konsumentów. Bez subsydiów przełożenie w całości tej ceny na konsumentów podniesie presję inflacyjną – rolą UE powinno być absorpcja tego szoku i ryzyka - napisano w raporcie.
Inflacja narzędzi wsparcia
Komisja proponuje nowe narzędzia regulacyjne, mimo że istniejące mechanizmy nie są w pełni wykorzystywane. Wiele proponowanych wymogów (np. udział niskoemisyjnej stali w zamówieniach publicznych) niewiele zmieni w praktyce, ale zwiększy obciążenie administracyjne i może prowadzić do niejasnych lub niesprawiedliwych kryteriów oceny emisji.
Z raportu: Budowa i planowanie drobnych inwestycji OZE często przekracza zdolności urzędów gminnych – jak urzędnicy mieliby krytycznie i skutecznie weryfikować ślad węglowy zamawianego produktu w całym zamówieniu, np. nowej drodze czy budynku publicznym. Ponadto przy przewidywanej obecnie przez Komisję Europejską ścieżce wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 w ramach EU ETS produkty niskoemisyjne już w przeciągu kilku lat mogą być tańsze od swoich wysokoemisyjnych odpowiedników z importu objętych CBAM.
Potrzebujemy skutecznego i zaplanowanego programu pobierania ETS od przemysłu i zawracania środków z powrotem do emitentów. Zamiast kolejnych przepisów zacznijmy wreszcie skutecznie wydawać przychody z systemu EU ETS na rozwój innowacyjnego przemysłu i nie odbierajmy darmowych uprawnień do emisji gazów cieplarnianych tym zakładom, które zobowiążą się do transformacji - twierdzą autorzy.
Kluczowe branże na marginesie
Regulacje skupiają się głównie na stali, aluminium, cemencie i pojazdach elektrycznych. Tymczasem inne kluczowe branże – jak chemiczna czy produkcja miedzi – otrzymują minimalne wsparcie, mimo ich dużego znaczenia dla transformacji energetycznej i gospodarki.
Gdzie pieniądze dla przemysłu?
Największym problemem jest brak nowych źródeł finansowania transformacji przemysłu. Bez taniego kapitału, subsydiów i gwarancji rentowności inwestycji regulacje mogą raczej utrudniać niż przyspieszać zmiany. Autorzy wskazują na potrzebę m.in. wspólnego długu UE, obligacji przemysłowych oraz wykorzystania wpływów z systemu ETS do finansowania transformacji.
Fot: Depositphotos
Zaczynamy Kongres Polskie Porty 2030. Startujemy we wtorek!
Szwedzi czekają na polskie promy. W porcie Ystad rosną obawy o finanse i przyszłość wspólnego projektu
Latarnie Gospodarki Morskiej 2022 w kategorii "Lider Technologii Morskich". Ruszyło głosowanie online
Nowa wielozadaniowa jednostka ratownicza dla MSPiR powstanie w Remontowej Shipbuilding S.A.
W Chinach ruszyła budowa statków offshore według projektu gdyńskiego biura MMC Ship Design
W Chile zwodowano duży okręt wsparcia logistycznego. Kraj ma ambicje rozwoju przemysłu okrętowego
Kanada wybiera okręty podwodne. Decyzja w czerwcu?
Największe samochodowce w historii Sallaum Lines
Położono stępkę pod pierwszy z serii kanadyjskich niszczycieli typu River