Zgodnie ze środową deklaracją wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, w nadchodzących latach Marynarka Wojenna otrzyma trzy nowe okręty podwodne - budowane przez Saaba okręty klasy A26 Blekinge. Powstające już od lat okręty nie weszły jeszcze jednak na wyposażenie Svenska Marinen.
Rada Ministrów zdecydowała w środę o wyborze państwa, które dostarczy trzy okręty podwodne dla polskiej Marynarki Wojennej. Po posiedzeniu rządu Kosiniak-Kamysz powiedział, że oferty z 6 krajów złożone w programie nazwanym Orka były dokładnie analizowane przez międzyresortowy zespół, a ostatecznie za najlepszą uznana została ta przedstawiona przez Szwecję, która oferuje Polsce okręty typu A26 Blekinge. Koszt zakupu trzech okrętów podwodnych szef MON oszacował na ok. 10 mld zł.
Kosiniak-Kamysz wyraził też nadzieję, że w najbliższych tygodniach dojdzie do podpisania polsko-szwedzkiej umowy międzyrządowej w tej sprawie, a w najbliższych miesiącach będzie można podpisać umowę wykonawczą na okręty
Dwa okręty klasy Blekinge powstają obecnie w stoczni Saab-Kockums w Karlskronie na południu Szwecji; mają one w najbliższych latach wejść do służby w szwedzkiej marynarce wojennej – Svenska Marinen, by zastąpić obecnie wykorzystywane okręty klasy A19 Gotland, pozostające w służbie od lat 90. Program budowy okrętów klasy Blekinge notuje jednak opóźnienia i ciągnie się już od wielu lat – program ich budowy ruszył w 2015 roku, a okręty miały być pierwotnie gotowe do służby w 2022 roku; do dziś jednak pozostają w stoczni.
Data wejścia okrętów do służby została pierwotnie przesunięta na lata 2024-2025, następnie lata 2027-2028, a w październiku tego roku szwedzka agencja FMV, odpowiedzialna za zakupy uzbrojenia, poinformowała o wyznaczeniu nowej daty na lata 2031-2033. Cały program odnotował też duży wzrost kosztów; wedle obecnych szacunków ma on kosztować ok. 25 mld koron, czyli niemal 10 mld zł; wzrost ceny wiąże się jednak ze wzrostem wymagań stawianych okrętom.
Obecnie trwa budowa dwóch jednostek – HMS Blekinge i HMS Skane – dla szwedzkiej marynarki; łącznie z przyszłym polskim zamówieniem stocznia w Karlskronie będzie miała za zadanie wybudować pięć okrętów A26.
W środę Kosiniak-Kamysz mówił jednak, że możliwa jest dostawa pierwszego okrętu A26 dla Polski w 2030 r.; wzbudziło to spekulacje, skąd Szwecja miałaby zdobyć okręt dla Polski w tak krótkim czasie; jedna z hipotez zakłada, że jedna lub obie powstające jednostki miałyby trafić do polskich marynarzy; co jednak oznaczałoby dalsze opóźnienia w modernizacji Svenska Marinen. Jednocześnie w Szwecji planowany jest już kolejny program nowych okrętów podwodnych, typu A30.
Przedstawiciele strony szwedzkiej, w tym szef Saaba Micael Johansson oraz ambasador Szwecji w Polsce Martina Quick, zwracali jednak uwagę na korzyści, które popłyną z używania przez Polskę i Szwecję takich samych typów okrętów. Ambasador Quick zwróciła uwagę, że pozwoli to na lepszą współpracę sił zbrojnych obu nadbałtyckich państw w zapewnieniu bezpieczeństwa wspólnemu morzu, z kolei szef Saaba wskazywał na kwestie techniczne – np. możliwości serwisu, naprawy czy modernizacji okrętów w zakładach po obu stronach Bałtyku.
Poza sprzedażą okrętów do Polski i zacieśnieniem współpracy przemysłów obronnych szwedzka oferta w programie Orka obejmuje także – przekazał w środę Kosiniak-Kamysz – tzw. gap filler, czyli rozwiązanie pomostowe, na mocy którego polscy marynarze mieliby w przyszłym roku rozpocząć szkolenia „na sucho”, a od 2027 r. otrzymać dostęp do jednego ze starszych okrętów podwodnych, które obecnie są w szwedzkiej służbie – typu A17 lub A19, czyli „przodków” A26.
Nie jest jednak jeszcze jasne, którego typu okręt miałby posłużyć do szkolenia polskich marynarzy. Najstarszy z tych okrętów, A17 Södermanland, wszedł do służby w 1989 roku, 3 okręty typu A19 Gotland są w służbie od lat 1996-1997.
Okręty A26 Blekinge – które są pierwszymi okrętami podwodnymi powstającymi w Szwecji od przeszło 20 lat – są zaprojektowane w oparciu o poprzednie konstrukcje stoczni Saab Kockums. Posiadają one konstrukcję modułową – kadłub złożony z pięciu sekcji – wyposażone są w napęd diesel-elektryczny, a także moduł napędu niezależnego od powietrza atmosferycznego (AIP) – w postaci tzw. silnika Stirlinga – zwiększający możliwości długiego przebywania w zanurzeniu. Do spalania oleju napędowego w tym napędzie wykorzystywany jest przechowywany na okręcie ciekły tlen.
Zastosowanie tego rodzaju rozwiązania sprawia, że okręt przez dłuższy czas – nawet kilka tygodni – może pozostawać zanurzony, np. ukryty na dnie morza. Wyporność okrętu pod wodą wynosi ok. 1900 ton, ma on około 66 m długości i niemal 7 m szerokości. Załoga liczy od 17 do 26 marynarzy.
Jeśli chodzi o uzbrojenie, szwedzkie A26 mają możliwość wystrzeliwania ciężkich i lekkich torped (odpowiednio 533 mm i 400 mm) i stawiania min morskich. Mają także możliwość transportu 11 dodatkowych – poza załogą – osób. Pozwala to np. na zaokrętowanie, dostarczenie i ewakuację z miejsca misji drużyny sił specjalnych. Okręt wyposażony jest także w tzw. Multi-Mission Portal, czyli specjalną śluzę umożliwiającą desant specjalsów do wody, jak również wodowanie podwodnych bezzałogowców (UUV).
Prezes Saaba Micael Johansson podkreślał w październiku w rozmowie z PAP, że okręt podwodny zaprojektowany przez Szwedów w naturalny sposób pomyślany jest tak, by jak najlepiej radzić sobie w warunkach panujących na płytkim Morzu Bałtyckim – jego systemy napędowe zaprojektowane są tak, by okręt był możliwie cichy, a przez to niemal niewykrywalny dla wrogich systemów, a jednocześnie mógł np. pozostawać ukryty na dnie morza nawet przez kilka tygodni.
Z drugiej strony, jak zapewnił Johansson, okręty Saaba są również zdolne do działań na głębokich morzach i oceanach, mogą więc np. wykonywać misje zabezpieczania międzykontynentalnych szlaków zaopatrzenia.
Szwedzka oferta dla Polski cieszyła się m.in. poparciem rządu Wielkiej Brytanii, która współpracuje ze Szwecją w obszarach przemysłu zbrojeniowego. Brytyjskie firmy – w tym koncern Babcock – zaangażowane są także w Polsce, m.in. przy programie budowy dla Marynarki Wojennej trzech fregat Miecznik, opartych na brytyjskim projekcie Arrowhead 140. Z nieoficjalnych informacji wynika, że brytyjskie technologie mają także znaleźć zastosowanie przy budowie okrętów podwodnych A26, nie wiadomo jeszcze jednak, w jakim zakresie.
W ramach programu Orka swoje oferty złożyli producenci z 6 państw; oferta Szwecji pokonała m.in. francuską z okrętami Scorpene, włoską z okrętami U212 NFS, niemiecko-norweską z okrętami U212CD oraz południowokoreańską z największymi spośród tych jednostek KSS-III Batch 2.
Obecnie polscy marynarze dysponują jednym, przestarzałym okrętem ORP „Orzeł”, zbudowanym w 1985 roku w ZSRR. Od kilku lat okręt ten regularnie wymaga napraw, a w przypadku jego ewentualnego wycofania ze służby w Marynarce Wojennej nie będzie już – jeżeli do skutku nie dojdzie propozycja Szwecji – żadnego sprzętu, na którym mogliby szkolić się czy choćby podtrzymywać zdolności marynarze okrętów podwodnych. (PAP)
Szef MON z wizytą w 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. Kadm. Piotr Sikora z nominacją na zastępcę DORSZ
Czarter na podróż – NOR w porcie wyładunku i związane z tym zagadnienia
Światowy Dzień Oceanów – IMO wzmacnia ochronę środowiska morskiego
Centrum Techniki Okrętowej i Polska Grupa Zbrojeniowa zacieśniają współpracę
Uczestnicy Operacji Żagiel '76 na Darze Pomorza poszukiwani!
„Wiódł ślepy kulawego” – rozmowa z radcą prawnym Mateuszem Romowiczem w sprawie podatkowych problemów polskich marynarzy